Liga chorwacka. Nenad Bjelica: Już nie cirkus i skandaloza, tylko kolejne mistrzostwo Chorwacji

Kaja KrasnodębskaZaktualizowano 
Grzegorz Dembinski
Nenad Bjelica w niecały rok po objęciu Dinama Zagrzeb świętuje drugi mistrzowski tytuł z tym klubem. Na koncie ma też Puchar Chorwacji i występ w 1/8 finału Ligi Europy. W głowie frustrację, że w Polsce z Lechem nie udało się wygrać nic.

Wtorkowa wygrana 2:0 z NK Osijek zapewniła Dinamu Zagrzeb awans do finału krajowego pucharu. Pewne zwycięstwo nad niżej ocenianym rywalem sprawiło, że ekipa ze stolicy Chorwacji wciąż ma o co grać w tym sezonie. Po odpadnięciu z rozgrywek Ligi Europy (przegrana w 1/8 z Benficą Lizbona) jedynym celem stał się krajowy dublet. Tylko katastrofa mogłaby sprawić, że podopieczni Nenada Bjelicy nie odniosą sukcesu.

W finale Pucharu Chorwacji, zaplanowanym na 22 maja na godzinę 20 w Puli, zmierzą się bowiem z wiceliderem 1. HNL HNK Rijeką, z którą w marcu wygrali zresztą 3:1. W całej tamtejszej ekstraklasie nie ma zespołu niepokonanego przez zagrzebian w obecnych rozgrywkach. W 30 kolejek odnieśli aż 25 ligowych zwycięstw i dokładając do tego zaledwie jedną porażkę (w listopadzie przegrali na wyjeździe 0:1 właśnie z Rijeką), nie jest zaskoczeniem, że mistrzowski tytuł mają już zapewniony. Tytuł fetowali w ten weekend, na sześć kolejek przed zakończeniem sezonu. To 20. mistrzostwo kraju w historii Dinama. Całości dopełniło skromne zwycięstwo z walczącym o utrzymanie Slavenem Koprivnica. W wyjściowym składzie zagrzebian na to spotkanie znalazł się Damian Kądzior.

Polak dołączył do Dinama latem, z polecenia Nenada Bjelicy. Chorwacki szkoleniowiec reprezentanta kraju chciał mieć w swojej drużynie jeszcze jako trener Lecha. Po zmianie klubu nie ustał w próbach sprowadzenia pomocnika do siebie i wraz z klubem zaproponował mu kontrakt do czerwca 2021 roku. Jak na razie Kądzior nie ma powodów, by żałować tej decyzji. Podczas gdy jego były klub - Górnik Zabrze marzy o pozostaniu w Lotto Ekstraklasie na kolejny rok, on jest podstawowym zawodnikiem mistrza Chorwacji. Jak dotąd w lidze zanotował 25 występów, które uświetnił czterema bramkami. Zagrał też w eliminacjach Ligi Mistrzów czy Lidze Europy. Już teraz może być pewien kolejnych spotkań w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.

Żałować mogą włodarze poznańskiego Lecha, którzy niespełna rok temu, bo 10 maja 2018 roku, zdecydowali się rozstać z chorwackim szkoleniowcem. W Poznaniu pracował kilkanaście miesięcy, z polskim klubem związał się pod koniec sierpnia 2016. Początkowo zbierał świetne oceny, zwłaszcza za szybko opanowany język, później wraz z gorszymi wynikami skończyła się cierpliwość dziennikarzy, kibiców czy w końcu osób decyzyjnych w Kolejorzu. Trudno się dziwić, za jego kadencji Lech nie dopisał sobie żadnego tytułu. Jak przyznał sam Bjelica w wywiadzie z Jakubem Radomskim z „Przeglądu Sportowego”, nadal odczuwa frustrację z tego powodu. - Myślę jednak, że swoją pracą przed objęciem Lecha i teraz, prowadząc Dinamo, pokazałem, że Nenad Bjelica jest bardzo dobrym trenerem - mówił w rozmowie przeprowadzonej w styczniu. Już wtedy mógł się domyślać, że kilka miesięcy później będzie cieszył się z mistrzostwa Chorwacji.

Dla niego to już drugi taki tytuł w karierze, pierwszy kiedy może być dumny tylko z siebie. Mistrzostwo w rodzimej lidze zapisano mu również za zeszły sezon, ale wówczas objął zagrzebian dopiero w samej końcówce sezonu. Po zwolnieniu z Kolejorza bez pracy pozostawał zaledwie pięć dni. Później zgodził się przyjąć ofertę już wcześniej składaną mu przez Dinamo i poprowadził nowy zespół w ostatnich meczach 1. HNL oraz kluczowych starciach Pucharu Chorwacji.

Bjelica może pochwalić się także kilkoma sukcesami w niższych ligach austriackich. Przed Lechem pracował bowiem w Wolfsberger AC, Austrii Wiedeń czy włoskiej Spezii Calcio. Z żadnym z tych klubów nie odnosił jednak takich sukcesów jak teraz. Oprócz Kądziora pomagają mu w tym także dwaj inni byli piłkarze Lecha: Emir Dilaver oraz Mario Situm. Drugi z nich, podobnie jak Bjelica w Polsce, nie pokazał pełni swojego potencjału.

Za „cirkus i skandalozę” zapamiętany w naszym kraju, w Zagrzebiu już przeszedł do historii, awansując do 1/8 finału Ligi Europy. W kolejnym sezonie może zajść w niej jeszcze dalej. Awans do europucharów ma już zapewniony.

polecane: FLESZ: Nowe zasady spadków i awansów w ekstraklasie i 1.lidze

Wideo

Materiał oryginalny: Liga chorwacka. Nenad Bjelica: Już nie cirkus i skandaloza, tylko kolejne mistrzostwo Chorwacji - Sportowy24

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3