Łomżyniacy w podróży: "Bieszczadzkie Morze"

Aleksandra Gierwat [email protected]
Sztuczny zbiornik wodny jest największym tego typu w Polsce
Sztuczny zbiornik wodny jest największym tego typu w Polsce
Udostępnij:
Podobno żaden polski akwen nie gwarantuje tak urozmaiconych widoków jak ten stworzony pośród gór ręką człowieka.

Otoczony wzgórzami, otwierający nagle przed wodniakami urokliwe zatoczki i miejsca, do których trudno przedrzeć się od strony lądu, od kilkudziesięciu lat przyciąga rzesze turystów. I pomyśleć że jeszcze w połowie minionego stulecia na dnie "bieszczadzkiego morza" znajdowały się ludzkie osady. Jezioro powstało bowiem w wyniku spiętrzenia wód Sanu i Solinki.

Wszystko zaczęło się w 1921 r., kiedy to Francusko-Belgijskie Towarzystwo Akcyjne "Elektrosan" rozpoczęło budowę elektrowni wodnej w pobliskich Myczkowcach. Wkrótce jednak prace przerwano z powodu bankructwa spółki. W tym czasie udało się wykonać jedynie sztolnię i część zapory.

Do pomysłu powrócono po kilku dekadach. Tym razem z powodzeniem. W latach 1961-68 wzniesiono betonową zaporę o długości 664 m i wysokości 82 m. W rezultacie na miejscu 27-kilometrowego odcinku Sanu i o połowę krótszego Solinki powstał ogromny zbiornik wodny, który całkowicie zmienił krajobraz obszaru, a dodatkowo także jego mikroklimat. To największy sztuczny zbiornik w Polsce, jego powierzchnia liczy sobie 22 km kw.

Pod wodą znalazły się liczące łącznie ok. trzech tysięcy mieszkańców wsie, wszyscy musieli przeprowadzić się do sąsiednich miejscowości. Ze względów sanitarnych konieczna okazała się ekshumacja trzech cmentarzy, nie udało się uratować zabytków, zniszczeniu uległo kilka obiektów sakralnych oraz piękny pałacyk w Sokolu.

Ponieważ przed wpuszczeniem wody do zbiornika nie wycięto drzew, przez lata wynurzały się one z wody przy niższym poziomie wód, utrudniając bądź uniemożliwiając przybicie do brzegu.

I tak pośród gór stworzono miejsce bardzo lubiane przez żeglarzy i wędkarzy, którzy w czystych wodach mogą liczyć na apetyczny połów. Jezioro pokochali też turyści, którzy udając się w Bieszczady mogą po godzinach marszu odpocząć rozkoszując się lekkim wiaterkiem pośród wzgórz. Ciekawostką jest, że wiele czasu spędził tu Paweł Jasienica, pisząc tu cykl esejów poświęconych historii Polski. Przyjechał za córką, która pracowała tu jako inżynier budowy.

Ach, te zielone wzgórza nad Soliną okrywa szarym płaszczem mrok. Nie żegnaj się, choć lato minie, spotkamy się tu znów, za rok...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie