Łukasz Jurkojć: Muszę popchnąć ten wózek

Miłosz Karbowski
Łukasz Jurkojć (z prawej) uważa, że mimo krótkiej ławki i ostatnich porażek, ambicja i spokój pozwolą się suwalczanom utrzymać.  Po lewej Łukasz Rudzewicz.
Łukasz Jurkojć (z prawej) uważa, że mimo krótkiej ławki i ostatnich porażek, ambicja i spokój pozwolą się suwalczanom utrzymać. Po lewej Łukasz Rudzewicz. W. Drażba
Udostępnij:
Siatkarze suwalskiego Ślepska na sześć kolejek przed końcem sezonu zasadniczego w tabeli I ligi spadli na 9. miejsce. Taka pozycja na finiszu oznaczałaby udział w barażach o utrzymanie. To efekt czterech kolejnych porażek poniesionych w 2012 roku.

W Suwałkach strasznie zimno, ale atmosfera w Waszym klubie zapewne gorąca...
Łukasz Jurkojć: - Emocje są i to duże, ale najbardziej potrzebujemy spokoju. Nerwy są złym doradcą. Tylko spokój i dobra gra mogą nas uratować.

Skąd się wzięła taka blokada? Bo bez wątpienia Twój zespół się "zablokował".
- Powoli jakbyśmy tracili wiarę we własne umiejętności. Każdy z nas chce jak najlepiej, a to usztywnia. Mamy młody zespół i wąski skład. Dlatego bardzo dużo wymaga się od pierwszej szóstki. Jak ktoś się w niej zatnie, to mamy kłopoty. W tamtym roku, wchodził na boisko drugi skład i był lepszy od pierwszego. Teraz musimy cały czas grać na 100 procent. Do tego dochodzą kontuzje. Wypadł przecież atakujący Dominik Wójcicki. Przegraliśmy kilka meczów i do zespołu wkrada się coraz większa nerwowość.

Krótka ławka to rzeczywiście Wasz główny problem. Nie da się tego oszukać. W trakcie sezonu taki stan rzeczy zawsze się na zespole odbije. Kto wie, czy to nie przyczyna wszystkich Waszych kłopotów.
- Można chyba tak powiedzieć. Jeśli chodzi o treningi, uważam, że są nawet lepsze niż w poprzednim roku. Szkoda, tylko, że praktycznie nie mogliśmy ćwiczyć w pełnej dwunastce, bo zawsze przytrafiała się jakaś kontuzja. Problem z wąskim składem jest nie tylko taki, że niełatwo o wartościowych zmienników. W pierwszej rundzie inne zespoły nas nie znały. Mieliśmy kompletnie nową drużynę, mogliśmy rywali czymś zaskoczyć. Teraz nie jesteśmy już tacy zakamuflowani. Inni dobrze się orientują, jak gramy. Zespoły, z którymi się spotykamy, mają swoich statystyków i doświadczonych siatkarzy. Widzą choćby jak ja rozgrywam, jak kończy akcje nasz młody atakujący. Wcześniej nikt go nie znał. Teraz rywale zdają sobie sprawę a jego ulubionych kierunków ataku. Poznali nasze wyuczone zagrania. My możemy próbować zmieniać styl, ale niestety, to nie wystarcza, bo nie mamy możliwości personalnych, by zaskakiwać przeciwników.

Niestety, lepszej sytuacji nie będzie i musicie sobie poradzić w tej, jaka jest.
- Właśnie. Co nam więc zostaje? Przemóc to wszystko ambicją i wolą walki. Nie ma co szukać teraz problemów w braku wzmocnień, czy w treningu. Sami popełniamy za dużo błędów. Chcemy jak najlepiej, podejmujemy ryzyko, a czasem może warto przebić piłkę na drugą stronę i poczekać co zrobi rywal, zamiast wyrzucać ją w aut.

Pod presją wzrasta rola siatkarzy doświadczonych, w tym Twoja. Jak możecie wpłynąć na młodszych kolegów, by w tej trudnej sytuacji sobie poradzić?
- Od początku sezonu wiedziałem, że na moje barki spada duża odpowiedzialność. Wymagałem i wymagam od siebie więcej niż w poprzednim. Dlatego czasem się chyba zbyt denerwuję i przeżywam każdy mecz. A trzeba zachować spokój. Trener zawsze mi powtarza, że ode mnie dużo zależy. Jeżeli będę spokojnie prowadził grę, cała drużyna pójdzie za mną. Ja muszę pchać ten wózek we właściwym kierunku. Wiem, że jesteśmy w stanie spokojnie się utrzymać. Musimy tylko pokonać samych siebie. Najbliższe spotkania będą najważniejsze. Musimy je wygrać. To pozwoli nie tylko zdobyć punkty, ale też odzyskać wiarę we własne możliwości. Bo ostatnio zapomnieliśmy jak się wygrywa.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie