Majka Jeżowska: Muzyka broni się sama

B. Maleszewska
B. Maleszewska
Udostępnij:
Rozmowa. Wróciła po latach nową płytą "Marzenia się spełniają". Ale czy na pewno wróciła? Może nigdzie nie zniknęła i cały czas trwała na scenie. Z tym, że bez medialnego rozgłosu. O tym dlaczego nie ma jej w mediach, o tym jak w młodości robiła hamburgery ze szczurów i o paleniu trawki rozmawiała z nią Urszula Krutul

Czy jest jakaś recepta na popularność?

- Jeżeli można w ogóle mówić o jakiejś recepcie, to na pewno należy szanować swoją publiczność. I bardzo się starać. Kiedy jesteśmy młodzi i zbuntowani, to jest w nas pycha. Chcemy zawojować świat. I jest taki moment w życiu młodego, zaczynającego wokalisty, że nie wie, iż relacja między wykonawcą a publicznością jest taka jak w rodzinie. Musimy o nią dbać. Jestem ponad 30 lat na scenie i widzę, jak młodzi ludzie traktują publiczność.

Tak jakby zapomnieli, że to właśnie dzięki niej są na szczycie. Podpisuję się pod tym, co powiedział Wojtek Waglewski z grupy Voo Voo. Że się jest albo gwiazdą, albo artystą. Ja jestem artystą.

Pracuje Pani nad nową piosenką...

- Na dniach nagram z zespołem De Mono i z Andrzejem Krzywym piosenkę świąteczną. I mnie to cieszy. A gdybym była gwiazdą, zastanawiałabym się, gdzie pójść, co mówić i do jakiej gazety. I to jest ta różnica. Widzę jak ludzie 20-letni śpiewają moje piosenki, bo mają do nich sentyment.

Rodzice przyprowadzają na moje koncerty swoje dzieci. Wiedzą, że program będzie familijny. Że nie usłyszą żadnego wulgaryzmu i dostaną to, co trzeba. Obecnie media zapomniały o obowiązku kreowania rzeczy dla dzieci. Na szczęście parę lat temu dostałam propozycję zagrania roli w filmie...

No właśnie. "Karolcia"...

- Film rodzi się w bólach. Powstaje już kilka lat. Napisałam na jego potrzeby kilka piosenek, które znajdują się na mojej płycie "Marzenia się spełniają". To są piosenki, takie jak "Ciastka", "Kapelusze mają dusze", "Piosenka deszczowa" - do konkretnych scen.

Ciotka Karolci marzy o zjedzeniu ciastek i w filmie cały pokój komputerowo wypełnia się stosem kolorowych ciastek. To nie jest tak, że ja, dojrzała kobieta, jestem jakąś infantylną dzidzią piernikiem, siedzę w domu i myślę sobie "ojej, nagram piosenkę o ciastkach". Ona jest wyrwana z planu konkretnego filmu. Dostała swoje życie. Nie mogłam się doczekać premiery, więc zrobiłam oddzielny teledysk. Dostał główną nagrodę na Festiwalu Teledysków Polskich w Gdańsku - Yach Film. W tym roku na plan "Karolci" przyjechała amerykańska oscarowa aktorka Faye Dunaway. Wcieliła się w postać Czarownicy.

To była niesamowita przygoda. A wszystkie pieniądze, które mieliśmy w budżecie, poszły na te zdjęcia (śmiech).

Pani piosenki nie pojawiają się w radiu, nie ma promocji. Dlaczego się tak dzieje?

- Dlatego, że jestem w szufladce - wokalistka dziecięca. Z przykrością muszę stwierdzić, że większość krytyków muzycznych jest po prostu głucha. Dziennikarze nie piszą o muzyce, tylko o zjawiskach z nią związanych. I nawet jeśli nagrywam piosenkę poważną, to dla nich Majka Jeżowska jest infantylną piosenkarką dla dzieci. I oni nawet tego nie słuchają.

To jest pewna niesprawiedliwość, że debiutanci mogą zaprezentować swoją muzykę, a ja nie. Tak jakbym miała ponieść karę za to, że śpiewam w większej części dla najmłodszych. Dostałam propozycję z Nowego Jorku od wytwórni fonograficznej pokazującej muzykę świata i muzykę dla dzieci.

Chcieliby wydać moje płyty w 100 krajach. Posłuchałam ich piosenek i stwierdziłam, że moje utwory nie brzmią jak piosenki dla dzieci w innych krajach. Tamte są nagrywane z dziecięcą nutą i niezbyt skomplikowanymi aranżacjami. Są ogładzone z profesjonalizmu popowego. A ja nie jestem śpiewającym dzieckiem, tylko wokalistką. Piszę piosenki popowe. W rytmach latino, albo reggae, czy rockowych. I tylko teksty nie są buntownicze.

Odrzuci Pani tę propozycję?

- Nie. Jadę teraz do Stanów, spotkam się z nimi, przedstawię swoje piosenki i zobaczę, czy moje obawy są słuszne. A może akurat takie coś ich interesuje. Moje ostatnie płyty są tak robione, żeby trafiły do każdego odbiorcy, żeby nie można było zarzucić, że są zdziecinniałe. A i tak nie są grane, ponieważ jest na mnie szlaban. I to jest podejście menedżerów w radiach, a nie wybór publiczności. Gdyby było inaczej, nikt nie przychodziłby na moje koncerty i nie kupowałby płyt. Nie uważam, żeby moje piosenki były gorsze.

Od lat czuję się kimś undergroundowym. Moja muzyka jest niszowa.
s Wspomniała Pani o skandalach. Więc jak to było z tym paleniem trawki?
- To jest nieporozumienie. Przyznałam się, że próbowałam 25 lat temu, jak byłam młodą dziewczyną i pierwszy raz byłam w Stanach. Myślę, że każdy na swój sposób próbuje różnych rzeczy.

W wywiadzie do gazety hiphopowej padło pytanie, czy próbowałam. Odpowiedziałam, że tak. Ale niestety, dziennikarze z tabloidów zobaczyli ten wywiad. Zadzwonił do mnie dziennikarz i powiedziałam, że teraz nie palę marihuany. A on i tak napisał, że palę. Chciałam ich skarżyć, bo bardzo mi wtedy zaszkodzili. Kora Jackowska przyznaje się do palenia od lat, i mówi, że jej to dobrze robi i nie widzi w tym problemu. I nikt nie ma do niej pretensji. Ja nie mogę, bo śpiewam dla dzieci. I powinnam być chodzącą świętością.

Nie uważa Pani, że to jest paradoks?

- Oczywiście. Mało tego, dziennikarz, który przeinaczył fakty, na dodatek napisał, że jestem osobą szkodliwą dla dzieci! I to było powodem, dla którego mogłabym ich sądzić. Ale to był moment, kiedy przygotowywałam się do reklamy lodów i nie chciałam robić zamieszania. Zresztą wiadomo. Jak ktoś już ich pozywa, to później ma ciężko.

Borys Szyc czy Kaśka Figura mogą pić alkohol i palić, a Kora może nawet hodować marihuanę. I to jest OK, bo ona śpiewa rocka. A ja, ponieważ śpiewam dla dzieci, mimo że jestem osobą dojrzałą, nie mogę. Z drugiej strony, zabrania mi się istnienia w mediach. To jest trochę niesprawiedliwe, ale nauczyłam się z tym żyć.

Ostatnio rapowała Pani w Poznaniu.

- To był spontan. Totalny. Byłam tam zupełnie prywatnie, na otwarciu Piano Baru w Browarach. Impreza chyliła się ku końcowi. I właściciel, pan dr Kulczyk podszedł do mnie i mojego przyjaciela Piotra Szulca, z którym kiedyś śpiewałam w Opolu "Czekamy na wyrok", i poprosił, żebyśmy zaśpiewali.

Pomyśleliśmy, że OK. Zaśpiewamy "Unforgettable", "You've got a friend", "Imagine". Ludzie się tak wciągnęli w to nasze śpiewanie, że chcieli jeszcze. Zaczęliśmy improwizować. Rapowałam o tym, co widzę. Rymowałam, że dzisiaj jest fajna impreza w Browarach, fajne laski w Poznaniu, jak mi ktoś kupi szampana, to zaśpiewam więcej... I bach. Zjawił się facet z szampanem (śmiech), a ja się rozkręcałam.

Ludzie zaczęli tańczyć, dj-e się podłączyli ze skreczami. Jest jeszcze jedna sytuacja. W 1984 roku mieszkałam w Stanach i nagrałam piosenkę i filmik "Rats ona a budget", czyli "Szczury w budżecie". To był pastisz na temat fast foodów. Na potrzeby teledysku były zrobione specjalne hamburgery z łapkami i ogonami wsadzonymi w bułkę.

Byłam szefową kuchni, polewałam szczury ketchupem i musztardą. Pełen odlot. Ten teledysk dostał się do finału konkursu rodzącej się wtedy MTV amerykańskiej "Basement Tape". Byliśmy w finale. Moje nazwisko jako pierwsze polskie nazwisko padło w MTV. Jeszcze przed Basią Trzetrzelewską. Teledysk "chodził" w Japonii, Londynie, Berlinie. Dostał Grand Prix na I festiwalu teledysków w St Tropez.

To było lata temu, więc proszę sobie wyobrazić moje zdziwienie, kiedy w ubiegłym roku zaczęłam dostawać maile. Z Brazylii, z Niemiec, z Chin. Ludzie pisali "jestem twoim fanem, proszę o autograf". Pomyślałam, że ktoś sobie robi głupie żarty, bo jaki w Brazylii może być mój fan. Okazało się, że piosenka wylądowała na You Tubie. I jakaś dziewczyna, pewnie Polka napisała, że mnie zna, że śpiewam dla dzieci w Polsce i podała adres mojej strony. Nikt o tym nie wie. Nawet jak gdzieś o tym mówię, to to wycinają, bo to nie jest żaden skandal i sensacja. Ale to jest coś takiego, jak Ulka Dudziak po latach z "Papayą" zawojowała Azję.

Dziękuję za rozmowę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie