Mamusia wyszła na drinka

Ewa Sznejder [email protected]
Dziewczynkę w szpitalu odwiedziła ciocia. Teraz Julka pojedzie do rodziny zastępczej. Zostanie tam, aż mama zacznie się leczyć.
Dziewczynkę w szpitalu odwiedziła ciocia. Teraz Julka pojedzie do rodziny zastępczej. Zostanie tam, aż mama zacznie się leczyć. B. Maleszewska
Szczuczyn. Po szóstej wieczorem mamy wciąż nie było w domu. Drzwi zamknęła na klucz i wyszła. Najstarsza, Julka, wyszła przez okno. Mateusz został pilnować Patryka. Dziewczynka poszła szukać mamy. Nie uszła daleko. 200 metrów od domu wpadła pod koła samochodu.

Każdy tu lubi wypić, ale każdy pilnuje swoich dzieci - mówią w Szczuczynie mieszkańcy ul. Łomżyńskiej. Ich sąsiadka, 27-letnia Katarzyna K., zamknęła trójkę maluchów w domu, a sama poszła na alkoholową libację. Gdy zbyt długo nie wracała, 7-letnia Julka wyszła wieczorem przez okno parterowego domu, żeby poszukać mamy. 200 metrów dalej wpadła pod samochód. To szczęście, że przeżyła.

Ludzie mówili, że pije

Przy Łomżyńskiej stoją głównie kilkurodzinne domy komunalne. W wielu, jak u Katarzyny K., nie ma wody. Policja zna dobrze tę dzielnicę - często przyjeżdża tu na interwencje. Sąsiedzi Katarzyny K. odwracają głowy, zapytani o to, jaką była matką.
- Spokojna, dzieci zadbane, zawsze czysto w domu - rzucają zdawkowo i niechętnie. Pytamy czy piła? Czy zostawiała dzieci same? I czy na to reagowali...

- Nic nie powiem, po co mi kłopoty - zamyka drzwi sąsiadka spod "jedynki".
Dom przy Łomżyńskiej często odwiedzali pracownicy MOPS. Cały dochód Katarzyny to nieco ponad 1 tys. zł: zasiłki z opieki społecznej i 300 zł alimentów od taty Julki.

Ojcowie 4-letniego Mateusza i rocznego Patryka nie pamiętają o swoich dzieciach.
- Pokazywała lodówkę, że ma co dać dzieciom na obiad, zawsze wykupowała leki z recepty, nie można o niej złego słowa powiedzieć - wyliczają pracownicy socjalni. - Czysto, poprane, firanki w oknach. Naprawdę dbała o dzieci. Bardzo miła dziewczyna.

Jednak zachodzili do niej zbyt często, jak na podopieczną niesprawiającą kłopotów.
- Szczuczyn to małe miasto, więc słyszeliśmy od ludzi, że pije. Może nie że nadużywa, ale że popija - opowiada Zofia Janiszewska, kierownik MOPS.

- Pracownicy próbowali ją podglądać, zachodzili o różnych porach. Nic takiego nie stwierdzili. Nie mieliśmy też sygnałów od policji. Powiedziałam więc tylko matce, żeby zwróciła na córkę uwagę. Dopiero teraz przyznała mi, że chyba to była prawda. Że chyba musi coś być w genach ich rodziny.

Pracownicy socjalni rozkładają ręce.

- Ludzie potrafią dobrze się kryć z nadużywaniem alkoholu - twierdzą. - Przecież jakbyśmy odkryli, że pije, straciłaby zasiłki. A nawet jak raniutko zachodziliśmy, to była trzeźwa. Julkę prowadziła do szkoły, Patryk w wózeczku. Wszystko w porządku.

Drzwi zamknięte na klucz

Wszystko było w porządku do ubiegłej niedzieli. Po szóstej wieczorem mamy wciąż nie było w domu. Drzwi zamknęła na klucz i wyszła. Najstarsza, Julka, wyszła przez okno. Mateusz został pilnować Patryka. Dziewczynka poszła szukać mamy. Szła prosto przed siebie główną ulicą Szczuczyna. To fragment trasy Warszawa - Augustów. Tędy pędzi tir za tirem. Julka nie uszła daleko. 200 metrów od domu wpadła pod koła vana.

Ze złamaną nogą, poobijana, trafiła do szpitala w Grajewie, a stamtąd do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Ma złamaną nogę i obitą głowę.

Miała szczęście

Funkcjonariusze policji, którzy przyjechali do wypadku, zaszli do domu zawiadomić rodzinę. Znaleźli zamknięte dzieci. Mamy wciąż nie było. Chłopcy trafili do domu babci. Żadne z dzieci nie wie, że mama odnalazła się późnym wieczorem z ponad dwoma promilami w wydychanym powietrzu. Spędziła noc w policyjnej izbie zatrzymań, aż wytrzeźwiała.

Policja chce jej przedstawić zarzut popełnienia przestępstwa. Uważa, że naraziła dzieci na utratę zdrowia i życia, podczas gdy miała obowiązek opiekować się nimi. Za to przestępstwo grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Ale zarzuty mogą być przedstawione tylko na wniosek sądu. Sąd Rejonowy w Grajewie czeka na materiały policyjne, aby podjąć decyzję.

Niech matka zacznie się leczyć

Od sądu będzie zależała też przyszłość trójki dzieci Katarzyny K.
- Dziewięcioro swoich wychowałam, to i ich teraz dam radę - mówi z mocą babcia Jadwiga. - Też mam na sumieniu grzechy młodości, ale zupy i chleba dzieciom u mnie nigdy nie zabrakło. To i im nie zabraknie.

Zapewnienia nie pomogły. Sąd umieścił dzieci tymczasowo w rodzinie zastępczej w Łomży. Trafi tam również jeszcze w tym tygodniu Julka, gdy wyjdzie ze szpitala.
- Będę walczyć o wnuki - mówi przez łzy babcia. - Ja je kochałam i kocham.

Zabiorę im, tak jak i mi zabrali!

Sędzia Agnieszka Skrodzka z Sądu Rejonowego w Grajewie nie ma wątpliwości, że w sprawie dzieci podjęła dobrą decyzję.

- Babcia rzeczywiście wychowała dziewięcioro dzieci, ale cały czas miała ograniczoną władzę rodzicielską i ustanowionego kuratora sądowego - podkreśla pani sędzia. - Tam nie tylko Katarzyna K. ma problem z alkoholem. Przecież tego dnia piła razem z matką! Dlaczego wówczas nikt nie zatroszczył się o dzieci?

Siedziały same, zamknięte!

Rodzina K. znana jest policji od 18 lat. Feralnego dnia również potrzebna była interwencja. Katarzyna zaczęła się awanturować. Policję wezwała jedna z sióstr. Katarzyna wybiegła z domu, zanim dotarli tam funkcjonariusze.
Patryk, Mateusz i Julka zostaną w rodzinie zastępczej, aż mama się poprawi. Sąd czeka na to, że kobieta się otrząśnie.

- Niech zacznie się przede wszystkim leczyć - mówi sędzia Skrodzka. - Zobaczymy też, czy interesuje się dziećmi, czy je odwiedza. Przecież nikt nie chce odbierać jej dzieci na zawsze. To zarządzenie tymczasowe.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie