Marek Citko: Liga Mistrzów będzie dla Legii ekstremalnym egzaminem [WYWIAD]

Sebastian Staszewski, Polsat Sport
Marek Citko: W grze obecnej Legii brakuje jakości
Marek Citko: W grze obecnej Legii brakuje jakości Bartek Syta
- Meresiński to świetny kłamca. Nie chcę mieć z nim do czynienia - mówi Marek Citko.

Legia Warszawa zagra w Lidze Mistrzów, jako pierwszy polski klub od 20 lat. Tym ostatnim był Widzew Łódź, którego gwiazdą był Marek Citko. Ulżyło Panu, że w końcu naszej drużynie udało się przedrzeć do Champions League?
Miałem mieszane uczucia. Oczywiście jakieś emocje były, ale nastawiałem się na spektakularny awans. Bo walka o Ligę Mistrzów miała nas porwać. Zamiast tego oglądaliśmy niezbyt pewną siebie drużynę, prezentującą średni styl. Najważniejsze jednak, że się udało. Już nikt nie będzie nam wypominał tych 20 lat czekania. Nie będziemy z zazdrością spoglądać na drużyny z Czech, Białorusi czy Rumunii. W końcu na żywo usłyszymy ten upragniony hymn.

Zarówno awans Legii w 1995 r., jak i Widzewa rok później, to były horrory. Tym razem wszystko przebiegało znacznie spokojniej. A mimo to mam wrażenie, że jakości tych zespołów są nieporównywalne. Słusznie?
Zgadzam się. Nie da się porównać tych dwóch ekip z lat 90., z aktualnymi mistrzami Polski. Tamte drużyny grały fajną, ofensywną piłkę. Miło się to oglądało. A dziś w grze Legii brakuje tej jakości. Oczekiwania mieliśmy całkowicie inne. Poziom gry rozczarował. Mogę tłumaczyć to sobie tylko na jeden sposób: że ze słabszymi czasami gra się trudniej, niż z mocarzami.

Naprawdę tak chce Pan tłumaczyć ten beznadziejny styl?
Co mam powiedzieć? Wszyscy widzieliśmy, że było słabo. Legia niby grała na Łazienkowskiej, a zamiast atakować, broniła wyniku. A pamiętajmy, że rywalizowaliśmy z Irlandczykami… Może to nie byli słabeusze, ale tylko solidna drużyna. Legia nie miała prawa się jej bać. A jednak presja spętała naszym nogi. Oni nie chcieli wygrać. Oni chcieli przetrwać. Dlatego teraz czuję euforię pomieszaną ze strachem.

Proszę o szczerą odpowiedź. Legia zasłużyła na grę w LM?
Wyniki pokazują, że tak. Gra - że nie. Kluczowe było szczęście w losowaniu. Wszystkim spadł kamień z serca… Bo co z tego, że AS Roma to zespół lepszy, niż Legia? Włosi w eliminacjach trafili na silniejszego rywala i odpadli. Dlatego też dla piłkarzy szacunek, że te sprzyjające okoliczności potrafili wykorzystać.

Real Madryt, Borussia Dortmund i Sporting Lizbona - jest Pan pod wrażeniem?
I to olbrzymim. W trakcie tych meczów niektórzy zawodnicy znajdą odpowiedź na pytanie, gdzie w tej chwili są. Inni dowiedzą się, czy są w stanie psychicznie podołać grze na takim poziomie. Włodarze klubu natomiast zobaczą, którzy z ich piłkarzy nadają się do Ligi Mistrzów. Chłopaki muszą dać z siebie wszystko, bo dla większości z nich to będzie ostatni start w Champions League. Czeka ich ekstremalny egzamin. Choć dla jednego czy dwóch legionistów to równie dobrze może być trampolina do dużej kariery. Co do oczekiwań - obyśmy w grupie zdobyli choć kilka punktów.

Wojciech Kowalczyk powiedział niedawno, że rekord Dinama Zagrzeb, które w fazie grupowej LM 2011/12 straciło 22 bramki, jest zagrożony…
Niestety jest takie ryzyko. Jeśli piłkarze będą o tym myśleć, to przegrają. Jeżeli będą bać się przeciwników i kompromitacji, to tak się stanie. Mecze z wielkimi tak naprawdę zaczną się w głowach legionistów. Muszą szanować rywala, ale podejść do gry bez strachu. Jeśli pękną, będzie dramat.
Meczami z Borussią historia zatoczyła koło. Jak wspomina Pan rywalizację z BVB sprzed 20 lat?
Przypomnę tylko, że w tamtym sezonie Borussia wygrała Ligę Mistrzów! A my walczyliśmy z nimi jak równy z równym. W Dortmundzie nawet przy stanie 0:2 atakowaliśmy, stwarzaliśmy sobie okazje. Nie graliśmy obroną Częstochowy. Chcieliśmy odrobić wynik i udało się nawet strzelić kontaktową bramkę. A w rewanżu padł remis, choć cały czas twierdzę, że powinniśmy tamten mecz wygrać. Nie byliśmy gorsi. W całej edycji zresztą nie baliśmy się nikogo. Życzę Legii, aby z Niemcami zagrała co najmniej tak, jak my w 1996 r.

Zmieńmy temat. Co Pan czuł, gdy Śląsk Wrocław wbijał Wiśle Kraków piątą bramkę?
Byłem akurat na weselu u bratanka, więc całego meczu nie widziałem. Dopiero później obejrzałem skrót.

I co?
Smutno mi było. Taki klub nie powinien przegrywać tak wysoko. I na dodatek w takim stylu.

Do niedawna to był Pana klub. Albo i nie… Jak formalnie określiłby Pan swoją pozycję w Wiśle? Nie był Pan posiadaczem jej akcji, prawda?
Zgadza się, wszystkie akcje należały do pana Meresińskiego. Ja miałem odpowiadać wyłącznie za sprawy sportowe. Planowałem przeprowadzenie kilku transferów. Polaków, ale nie tylko. Szybko jednak pewne sprawy zaczęły wychodzić na jaw. Postanowiłem ratować klub. Chciałem zmusić Meresińskiego, aby się wycofał. To nie poskutkowało. Zdecydowałem się więc na odejście. Nie chciałem być dla niego parasolem ochronnym.

Kiedy poznał Pan Jakuba Meresińskiego?
Widywałem go na… Nie chciałbym o nim rozmawiać. Wydałem już oświadczenie.

Proszę dać mi szansę. Dobrze znał Pan tego człowieka?
Słabo. Przyznaję się, że go dokładnie nie sprawdziłem.
Czym Meresiński przekonał Pana, a także prawników Bogusława Cupiała do tego, że stać go na prowadzenie klubu? Bo okazało się, że facet był spłukany, a dodatkowo jest skazanym prawomocnym wyrokiem sądu oszustem.
Łatwo się domyślić. Dobrze kłamał. Papiery jakieś pokazywał, ale co do ich prawdziwości to chyba wszyscy mamy dziś spore wątpliwości.

Żałuje Pan teraz wspólnego interesu z Jakubem Meresińskim?
Bardzo. Szczególnie żałuję mojego czasu. Jedyny pozytyw całego zamieszania jest taki, że sprawiedliwość wygrała. Ten pan już raczej nikogo nie oszuka.

A pójdzie Pan z nim kiedyś na kawę?
Nie, nigdy.

Przed reprezentacją Polski premierowy mecz eliminacji mistrzostw świata z Kazachstanem. Piłkarzy Adama Nawałki czeka ciężka przeprawa?
Myślę, że po Euro 2016 wszystkim nam zmieniły się oczekiwania wobec naszych piłkarzy. Nie będzie więc łatwo. Faworyt zawsze ma pod górkę, a w naszym mniemaniu to my będziemy faworytem. Dlatego zobaczymy, czy nasi chłopcy są w stanie się sprężyć i skoncentrować. Istnieje ryzyko, że niektórzy będą wciąż żyli mistrzostwami Europy. A o tym turnieju trzeba zapomnieć. Eliminacje Mundialu to będzie zupełnie inna bajka. W każdym meczu trzeba grać, jak o życie. Taki Kazachstan stanie na głowie, aby zabrać nam punkty.

Co będzie większym problemem w tym meczu? Rywale czy wysoka temperatura?
Warunki z pewnością nie będą nam sprzyjać, ale i rywali nie można zlekceważyć. Euro nam udowodniło, że banał mówiący o tym, iż w Europie nie ma słabych reprezentacji, stał się realną oceną układu sił. Nawet dwumecz Legii, o którym dyskutowaliśmy, to potwierdza. Irlandczycy niby byli półamatorami, a jednak napsuli nam krwi. Kazachowie mają podobny cel.

Ale my też mamy kim postraszyć. W ostatniej kolejce Bundesligi Robert Lewandowski strzelił trzy bramki, a Arkadiusz Milik w Serie A - dwie.
Pozytywne na pewno jest to, że Robert i Arek są dobrze przygotowani do sezonu. Jeśli dodamy do tego wiarę selekcjonera Nawałki, może to sprawić, że ci napastnicy znów pokażą się z fantastycznej strony, jak w eliminacjach mistrzostw Europy. Pamiętajmy jednak, że obaj występują w klubach grających ofensywie, wokół siebie mają fantastycznych kolegów. Ich dobra dyspozycja w ligach, wcale nie musi się przekładać na mecze w drużynie narodowej. Na szczęście dziś nie mamy kłopotu ze snajperami. Marudziliśmy, że jest tylko Lewandowski. A teraz w formie są także Kamil Wilczek i Łukasz Teodorczyk.

Zakończymy tą rozmowę optymistycznie? W czwartek wygramy?
Tak, tak. Zwyciężymy 3:1.

Wideo

Materiał oryginalny: Marek Citko: Liga Mistrzów będzie dla Legii ekstremalnym egzaminem [WYWIAD] - Polska Times

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
krk

Ja cie o kto to jest Citko !! Nastepny chcial przekret zrobic ale to jego przekrecili!!

ś
św.NH

Rezerw nie ma a to wymóg PZPN, Wisły nie ma bo jej nigdy nie było, cymbały cinkciarzowi Wisłę dały!

Z
Zuzinka

A p. Citko, to musi być przedni głupol, że robi takie niesprawdzone interesy.
To ja już wolę cynika, niż idiotę.

k
krakus

A co z pomoca, ktora oferowal Pan WISLE? Klut teraz tez potrzebuje pomocy, wydaje mi sie, ze obecne wladze sa otwarte na wspolprace. Chyba, ze oswiaeczenie bylo tylko proba wybielenia samgo siebie...?

o
olek

i zastanowic sie skad koles ma kase

o
oskar

W jakim celu GK, rozmawia z tym (drugim), umywającym teraz "brudne łapki" kombinatorze ! !
Nie szkoda Wam czasu, na tego typu wywiady !
Pokaż się w Krakowie !
Tfuuu

g
gsw

menago Panie Citko.

K
Kibic Legii

Panowie z Legii - tam też grają tylko ludzie a nie żadni kosmici. Grac śmiało i bez respektu - wcale nie jesteście gorsi...

e
erni

po pierwsze: wśród przeciwników Legii nie ma żadnego Nistrza Kraja
a po drugie: Legia nie przegrała w LM od 20lat

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3