Marian i Hela są w każdym domu

Redakcja
Kabaret Koń Polski bawi od wielu lat. Ich sztandarowym skeczem stała się opowieść o Marianie i Heli - bardzo specyficznym małżeństwie.
Kabaret Koń Polski bawi od wielu lat. Ich sztandarowym skeczem stała się opowieść o Marianie i Heli - bardzo specyficznym małżeństwie.
Udostępnij:
Rozmowa. Bawią nas od wielu lat. A gdyby wybrali inną drogę, jeden z nich byłby zawodowym żołnierzem, a drugi technologiem wody i ścieków. Z Kabaretem Koń Polski rozmawiała Urszula Krutul

Jak przetrwać tyle lat na scenie?

WS: - Kiedyś Jerzy Stuhr wykonał piosenkę, w której były słowa: "Wejść na scenę i zostać, cała reszta to rzecz prosta".

LM: - Ja myślę, że najważniejsze jest to, że nas to po prostu bawi. Cały czas czerpiemy z tego, co robimy radość. I oby zostało nam jej jak najwięcej!

Kabaret stał się integralną częścią Waszego życia?

LM: - Można powiedzieć, że główną częścią życia.

A co poza kabaretem? Jak już zdarza się chwila relaksu?

WS: - W wolnych chwilach jest czas dla rodziny, kotów, psów, ogródków... Tak normalnie.

Jaki okres w kabarecie był najlepszy dla Was?

LM: - Kabaret istnieje 24 lata, w przyszłym roku skończymy 25. Cały okres był dla nas świetny.

A kiedy Wam się najlepiej grało?

LM: - Dzisiaj (śmiech). Podchodzimy z pełnym zaangażowaniem do każdego grania. Podczas każdego występu dajemy z siebie wszystko. Nas to bawi. A czy było lepiej, czy gorzej?Ja tego nie różnicuję. Ludzie potrzebują śmiechu, potrzebują się bawić, co zresztą było widać podczas naszego występu w Białymstoku. Bardzo cieszy nas to, że ludzie chcą nas oglądać, że przychodzą na występy. Dopóki jesteśmy potrzebni, będziemy to robić.

Jaka jest recepta na bycie śmiesznym?

WS: - Wystarczy się w młodości uderzyć w głowę (śmiech).

LM: - Waldek ma dużo racji. Być może zaczyna się w ten sposób, że gdzieś tam w naszych środowiskach, gdzie dorastaliśmy, ludzie się z nas śmiali, z naszych zachowań. Ja nawet miałem kłopoty w szkole, bo cały czas parodiowałem wszystko co można. Na apelach szkolnych parodiowałem dyrektora, nauczycieli. I nagle się okazało, że można być pożytecznym w tym całym wygłupianiu się, można to pokazywać na scenie. I to jest właśnie ta recepta.

Skąd wziął się pomysł na kabaret?

LM: - To był impuls. Pomysł zawsze bierze się stąd, że się obserwuje innych ludzi. Pamiętam, że kiedyś dorwałem jakąś taśmę z Laskowikiem i to mnie zafascynowało. A potem zaczęliśmy grać.

Skąd wziął się pomysł na Mariana i Helę?

LM: - To jest zlepek najróżniejszych naszych sytuacji rodzinnych. Nie zdawaliśmy sobie nawet sprawy, co z tego wyniknie. Na jeden z programów tv, który nazywał się "Kabaret z blondynką w tle" przygotowaliśmy specjalny numer. Ja się trochę wstydziłem przebrać za babę...

Właśnie, było jakieś losowanie, kto będzie kim?

LM: - Nie, jakoś tak się samo ułożyło.

WS:- Nie zdawaliśmy sobie sprawy, ile takich sytuacji jest w Polsce.

LM: - Na tym pierwszym pokazie ludzie się bardzo śmiali, my momentami też się śmialiśmy. Nie spodziewaliśmy się, że ten numer stanie się niejako wizytówką naszego kabaretu. Że to chcą ludzie oglądać, a organizatorzy, którzy nas zapraszają nie wyobrażają sobie, że Mariana i Heli mogłoby zabraknąć. Siła rażenia tego skeczu przerosła nasze wszelkie oczekiwania. Powstało już około 80 odcinków, a może i więcej. Tak więc to cały czas żyje.

Jakie jeszcze skecze lubicie grać, jakie bawią publikę?

LM: - Myślę, że każdy ma w sobie jakąś prawdę. Pomysły z reguły przynosi nam życie. I wszystkie nas bawią.

Gdyby nie kabaret, to...?

LM:- Byłbym technologiem wody i ścieków.

WS: - A ja byłem żołnierzem zawodowym. Już byłbym na emeryturze (śmiech).

Jaki macie pomysł na siebie? Co chcielibyście jeszcze osiągnąć?

WS: - Nagrobek ze złotymi literami (śmiech).

LM: - Nie stoimy w miejscu, mamy pomysły na nowe programy. Być może uda nam się zrobić kolejny film czy serial. Na swoim koncie mamy już "Badziewiaków", czy "Skarb sekretarza". Myślę, że to nie nasze ostatnie słowo, jeśli chodzi o działalność filmową. Bawi nas to i jest jakąś odskocznią od kabaretu. A poza tym normalna praca, skecze, występy i jazda, jazda, jazda...

Występy nie męczą?

LM: - Występy nie. Ale męczy jazda, jazda, jazda (śmiech).

Jest jakieś pytanie, którego nikt Wam do tej pory nie zadał?

WS: - Jest mnóstwo takich pytań i na nie nie odpowiemy (śmiech). I wiemy jakie zadaje się nam najczęściej.

Więc jakie?

WS: - Skąd się wzięła nazwa i z czego się śmieją Polacy? I jeszcze czy w naszych czasach opłaca się robić kabaret. Może powiem o nazwie. Wzięła się z kiosku. Jest takie czasopismo "Koń Polski" i kiedyś popatrzyłem i mówię: "Będziemy mieli reklamę w każdym kiosku" (śmiech).

Czego można Wam życzyć?

LM: - Zdrowia. Jak zdrowie będzie, wszystko się uda.

Tak więc życzę Wam abyście byli zdrowi jak Koń Polski. Dziękuję za rozmowę.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie