Marszałek i duchy... w szafie

Anna Mierzyńska [email protected]
Publicystyka. Zarząd województwa jest zły, nie radzi sobie z operą, lotniskiem i funduszami unijnymi, z szaf wygrzebuje duchy przeszłości, a w ogóle zajmuje się wszystkim, tylko nie tym, czym powinien.

Takie opinie o marszałku Jarosławie Dworzańskim i jego najbliższych współpracownikach można ostatnio usłyszeć coraz częściej.

Powtarzają je nie tylko opozycyjni radni wojewódzcy, ale też część podlaskiej Platformy Obywatelskiej, a nawet niektórzy dziennikarze. Chociaż stawiane władzom zarzuty mają podłoże merytoryczne, patrząc na siłę ognia krytyki trudno się oprzeć wrażeniu, że w tej nagonce chodzi o coś znacznie więcej niż tylko troskę o losy naszego regionu.

Od dawna sporo było krytycznych głosów na temat działalności zarządu województwa. Nic dziwnego, marszałek Dworzański i jego koledzy popełnili kilka spektakularnych błędów, żeby przypomnieć tylko ostatni, czyli unieważnienie konkursu na dotacje unijne, a później unieważnienie własnej decyzji w tym zakresie.

Do krytyki zawsze pierwsi byli czołowi wojewódzcy działacze PiS-u, czyli Dariusz Piontkowski, były marszałek województwa, oraz Karol Tylenda, były członek zarządu. Ostatnio jednak do grona najsilniej atakujących dołączył były radny PO(dziś niezależny)Jacek Cylwik. Lewica oficjalnie krytykuje słabiej, nieoficjalnie stawia zarządowi coraz większe wymagania.

Oj, zabolały oświadczenia...

Prawdziwa burza wybuchła jednak dwa tygodnie temu na sesji sejmiku podczas debaty nad punktem o oświadczeniach majątkowych pracowników urzędu i radnych. Oświadczenia przeanalizowano wyjątkowo dokładnie, ponieważ okazało się, że kilka osób pracuje w urzędzie, a jednocześnie prowadzi własną działalność gospodarczą, co jest zakazane. W urzędzie rozpoczęło się więc wielkie sprawdzanie oświadczeń - nie tylko najnowszych, ale też z minionych lat.

I zdaje się to właśnie najbardziej zabolało niektórych radnych. W raporcie marszałka pojawiły się bowiem nazwiska osób, które nie dopełniły obowiązku złożenia oświadczeń lub składając je popełniły błędy. Niektóre były banalne i niewymagające piętnowania, ot, zwykłe pomyłki. Niektóre odsłaniały jednak poważne niedociągnięcia z przeszłości.

Jak choćby przypadek skarbnika województwa Henryka Gryko, który przez całe lata prowadził własną działalność, jednocześnie kierując finansami województwa. W tej sytuacji samochwalstwo byłego marszałka Janusza Krzyżewskiego (który Grykę w urzędzie zatrudniał), iż za jego kadencji nikt nie stracił pracy z powodu łamania prawa, jest zwyczajnie nie na miejscu. Czym tu się chwalić, skoro podwładny łamał prawo, a marszałek przez całą kadencję nie zdołał tego zauważyć?

Sięganie do szaf miało sens!

Ajednak Janusz Krzyżewski się pochwalił, a inni radni zarzucili marszałkowi, że łamie prawo sprawdzając stare oświadczenia. Na sali wrzało, Dworzański wysłuchał wielu gorzkich słów, łącznie z tymi o patologii zżerającej urząd i szpiegowaniu ludzi. Niestety, marszałek zamiast zarzucić oponentów faktami na temat oświadczeń, wycofał się, tłumacząc, że najgorsza burza już minęła, więc nie ma po co wracać do tematu.

Tydzień później wycofał się jeszcze bardziej. Stwierdził bowiem, że nie chodzi mu o szukanie haków na pracowników, tylko o sprawdzenie sprawności urzędowych procedur. A do tego wystarczy przecież analiza najnowszych oświadczeń, więc sięganie do tych sprzed lat było oczywistym błędem.

To zaskakujące stwierdzenie, bo przecież wystarczy chwilę tylko pomyśleć, by stwierdzić, że jeśli procedury nie działają tak jak powinny, warto sięgnąć do wcześniejszych dokumentów, by sprawdzić, czy wtedy działały. Dzięki temu łatwiej ustalić, gdzie leży problem i kiedy powstał. Sięganie do słynnych urzędowych szaf miało więc silne merytoryczne podstawy. Gdzie tu oczywisty błąd? Nie mam pojęcia.

Bitwa o Ciechanowiec

Marszałek w ostatni poniedziałek wycofał się też z innej, toczonej po cichu bitwy. Chodziło o Dorotę Łapiak, dyrektor Muzeum Rolnictwa w Ciecha-nowcu. Obecne władze przeprowadziły w muzeum audyt i kontrolę finansową. Choć nie przedstawiono jeszcze ich wyników, wiadomo, że wypadły kiepsko. Zmobilizowało to kilku radnych do walki w obronie Doroty Łapiak. Co ciekawe, front obrony utworzono niezależnie od wyników kontroli. Jej wynikami radni broniący pani dyrektor jakby w ogóle się nie przejęli.

Co do niektórych radnych, m.in. Karola Tylendy, nietrudno zgadnąć, czemu broni on pani dyrektor - ponieważ wielokrotnie korzystał z jej gościny w Ciechanowcu. Z drugiej strony wiadomo też, czemu urząd przeprowadził kontrolę w muzeum - ponieważ dyrektor generalny urzędu Andrzej Kurpiewski to wieloletni przeciwnik Doroty Łapiak. Ale obie te kwestie powinny mieć marginalne znaczenie.

Najważniejsze są przecież wyniki kontroli. Jeśli pojawiają się w nich poważne zarzuty, pani dyrektor powinna ponieść konsekwencje. Jeśli zarzuty zaś dotyczą spraw błahych, wystarczyłoby naprawić błędy.

Sam marszałek już kilka tygodni temu na naszych łamach przyznał, że zarzuty są poważne. Niestety, podczas ostatniej sesji sejmiku straciły one swoją wagę, a pani dyrektor nie musi już obawiać się utraty stanowiska. O tym marszałek publicznie zapewnił radnych. Szkoda, że zrobił to w świetle najnowszego pomysłu radnych PiS.

Na ostatnią sesję napisali oni wniosek o odwołanie marszałka województwa. I choć nie mają pod nim tylu podpisów, by do odwołania mogło dojść, swój cel już osiągnęli. Marszałek natychmiast zaczął uspokajać nastroje i przyznał się do błędów - choć tym razem błędów nie było. Dworzański wycofał się z rzeczy słusznych, żeby przetrwać na stanowisku. Szkoda. Opozycja ten straszak na pewno wykorzysta jeszcze wielokrotnie.

Tymczasem Jarosław Dworzański i jego koledzy nie powinni się tak bać opozycji. Bo choć nie tworzą oni zarządu lepszego niż poprzednie, nie są też od swoich poprzedników gorsi. Wystarczy przeanalizować stawiane Dworzańskiemu zarzuty.

Ani lepsi, ani gorsi

Najpoważniejszy z nich to opóźnienia związane z podziałem funduszy unijnych, głownie z Regionalnego Programu Operacyjnego. Rzeczywiście, jesteśmy do tyłu. Ale dlaczego?Po pierwsze - cała Polska jest do tyłu przynajmniej o rok ze względu na przedłużające się formalności w instytucjach unijnych. My jednak straciliśmy więcej niż rok. Tylko czy można obarczać za to winą właśnie ekipę Dworzańskiego?

Może najpierw przypomnijmy sobie, co się działo w naszym województwie po wyborach do sejmiku w 2006 r. Te wszystkie przymiarki do tworzenia zarządu, który nie powstał, rozwiązanie sejmiku, ponowne wybory, konstruowanie kolejnych władz, potem następna zmiana ekipy. To nie był czas, kiedy ktokolwiek zajmował się przygotowaniami do podziału funduszy unijnych.

Natomiast zarzucanie zarządowi, że sobie nie radzi z budową opery i lotniska, zakrawa na zupełny absurd. Przecież żadne dotychczasowe władze nie poradziły sobie z budową lotniska!Czy trzeba przypominać, że Karol Tylenda wbijał już łopatę w ziemię na Krywlanach?

Czy trzeba liczyć, ile razy zarząd województwa pod kierownictwem Janusza Krzyżewskiego zapowiadał rychłe rozpoczęcie prac ziemnych na lotnisku? A przecież lotniska nie ma do dziś. Opozycyjni radni, zwłaszcza ci, którzy wcześniej sami rządzili, nie powinni zapominać, że sami ponieśli w tej kwestii porażkę. I winą za nią nie można obarczać obecnie rządzących.

Jeśli chodzi o operę, to zarzuty dotyczą utraconych przez obecny zarząd kilku milionów złotych. I nawet można by się nad tymi zarzutami zastanowić, gdyby nie fakt, że wygłaszają je osoby, które odpowiadają za rozpoczęcie budowy opery. A ta właśnie inwestycja w trakcie realizacji podrożała kilkakrotnie! Każda władza dziś miałaby problem ze znalezieniem pieniędzy na dokończenie tej budowy, nie mówiąc już o ciężkiej migrenie, na którą musi cierpieć każdy, kto choć przez chwilę zastanowi się, jak tego molocha utrzymać.

To osoby rozpoczynające budowę opery powinny dziś tłumaczyć się z tak niesamowitego obciążenia dla budżetu województwa!

Panowie radni, nie tylko zarząd zajmuje się nie tym, co trzeba. Wy także. Bijecie pianę w sprawach, które na to nie zasługują. Nie ma was natomiast, jeśli chodzi o normalną, merytoryczną pracę. A wszystko po to, by zdobyć - utrzymać - odzyskać władzę.

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

B
Były dziennikarz
Nie jestem już dziennikarzem!!!!!! I bardzoo się cieszę, bo mi wstyd za Anię Mierzyńską. Ja rozumiem, że Ty możesz mieć Aniu takie poglądy. Ale litości. Przecież jesteś dziennikarką. Trochę obiektywizmu. A jak nie, to zatrudnij się w biurze u Roberta Tyszkiewicza i piej na jego część. I na cześć marszałka województrtwa. I nie opowiadaj, że jesteś dziennikarką ... bo to żadne dziennikarstwo
G
Gość
Artykuł z każdym kolejnym akapitem co raz bardziej lizusowski. Oczywiście - cnotą dziennikarza jest obiektywność, która tu została zachowana ale...
- Po co bronić Marszałka. Sam przecież umie?
- Dlaczego felieton - dlaczego nie ma komentarzy osób, które są opisywane?
- Dlaczego radnych krytykuje się jako ogół, że nic nie robią zamiast brać się do merytorycznej pracy.
P
PiSmak
kurpieski arkułowicz truskoklaski taszkiewicz i kruszeski (nota bene i a propos starzy dobrzy znajomi) kreują medialną rzeczywistość w PO-dlaskim, a że są młodzi i zdolni (czyt. do wszystkiego), tak też jak myślą (czyt. knują - to taka forma wyższa myślenia przyp. autora) tak piszą (czyt. donoszą - to szlachetna forma pisania przyp. autora), a jak przeczytają co napiszą, tak robią (czyt. kombinują - a to taka odmiana pracy, która nie tylko uszlachetnia ale i uzależnia). Tak też uzależnieni w swej szlachetności myślą o sobie, że są wyższą formą homo sapiens która nie żyga, lecz wymiotuje, jak również nie puszcza bąków, lecz wydala gazy etc.. Powyższe świadczy o tym, iż nie prawdą jest, że Inteligencja polska zginęła w czsie wojny, lub wyemigrowała tuż po niej. Ona przetrwała i to tu na naszym podlasiu, a żeby to sprawdzić wystarczy sięgnąć po gazetę i zaczytać się w błyskotliwych esejach pani anny mierzyńskiej, które w swej treści zawierają wyłącznie prawdy objawione (oczywiście przez wspomnianą inteligencje podlaską). Francis Bacon tłumaczył takie zachowanie tak zwanym złudzeniem teatru, czyli przyjęciem błędnych spekulacji na mocy autorytetu. Znając owe pseudo-autorytety nie mam złudzeń, że jest to teatr w którym suflerami są wspomniani wyżej panowie, a główną rolę gra Anna M. i robi to dobrze jak na komediantkę przystało.
G
Gość
A jak ma pisać biedna Ania jak jej szefową jest żona Tyszkiewicza??? PO co ma zmieniać pracę jak pracuje w organie prasowym Platformy??? Żal d...ę ściska na widok takiego dziennikarstwa. Przecież wszyscy wiedzą, że pisze to co Jędruś Błąd 00 - Kurpiewski wyszpieguje... Taka to nasza Irlandia jak z Kurpiewskiego James Bond!!!
ś
świadek
na własne oczy czytałem jak podający się za marszałka Krzyżewski mówił w Porannym żeOpera ma kosztować 70 mln!!!!! "inne kwoty są wzięte z sufitu" a dziś ile? 300 mln? to był przewał! nikt o to nie zapyta?
s
stefan
z kilku dyrektorów tylko 2 miało jaja.a reszta z głową w piasku przeczekała.frajer Bil,frajer Zyliński
G
Gość
A jak ma pisać biedna Ania jak jej szefową jest żona Tyszkiewicza??? PO co ma zmieniać pracę jak pracuje w organie prasowym Platformy??? Żal d...ę ściska na widok takiego dziennikarstwa. Przecież wszyscy wiedzą, że pisze to co Jędruś Błąd 00 - Kurpiewski wyszpieguje... Taka to nasza Irlandia jak z Kurpiewskiego James Bond!!!
G
Gość
Ja Cię Ani lubię. Ale przestanę Cię szanować. Zamień ty się może na stanowiska z obecnym rzecznikiem marszałka. Będziesz pisać dokładnie takie same bzdury, ale ci za to przynajmniej przyzwoicie zapłacą. Tak będzie znacznie uczciwiej wobec czytelników i samej siebie.

CO to jest za teza, że opozycja nie ma prawa do krytyki bo robiła to samo? Albo po odwróceniu - czego się ludzie tej Platformy czepiacie, przecież ich poprzednicy robili to samo? Przecież do cholery jasnej nie po to narod wybrał PO, żeby było tak samo. Miało być zupełnie inaczej.
Sprawa druga - duchów z szafy. Pamiętam jak onego czasu oburzałaś się na łamach nad państwem policyjnym które budowało PiS, nad tym że normalny człowiek nie znał dnia ani godziny w któtrej załatwią go jakimś hakiem, jakimś przeciekiem, jakimiś służbami. A w wykonaniu PO taka taktyka jest według Ciebie cacy? To hipokryzja droga koleżanko, jedna z najniższych cech jakimi może chrakteryzować się człowiek.
A sprawa pani Łapiak - marszałek mówi, że kontrola nie wykazała niczego, co byłoby podstawą do jej odwołania. A ty piszesz że marszałek się przestraszył. Sugerujesz więc że coś ukrywa, albo zamiótł po dywan. Coś o czym ty wiesz. Ergo - posiadasz wiedzę operacyjną. A to już jest pisanie pod dyktando władzy, bo tylko ona może ci taką wiedzę dać. A to stawia cię na równi z Jerzym Urbanem.

A mi osobiście jest po prostu przykro, bo lubiłem Cię czytać. Ale teraz dam sobie z tym spokój. Bo wiem że ty już nic nie piszesz, przekazujesz tylko światu to co ci każe PO.
G
Gość
tak to jest jak starego emeryta wybiera sie na marszałka
n
nick
Ale ta dziennikarka jest stronnicza...
kobieto przestań się zajmować pisaniem art. o polityce - pisz o czymś innym, albo wstąp do PO! Bo do reszty sie zesmacisz
d
dziennikarz
Artykuł z każdym kolejnym akapitem co raz bardziej lizusowski. Oczywiście - cnotą dziennikarza jest obiektywność, która tu została zachowana ale...
- Po co bronić Marszałka. Sam przecież umie?
- Dlaczego felieton - dlaczego nie ma komentarzy osób, które są opisywane?
- Dlaczego radnych krytykuje się jako ogół, że nic nie robią zamiast brać się do merytorycznej pracy.
G
Gość
o matko co za idiotyczny artykuł
n
nika
No Pani Mierzyńska- brawo!!! Poseł Tyszkiewicz i jego szanowna małżonka zacierają rączki, a Pani jako dziennikarka po raz kolejny dała... ciała! gratulacje.
Dodaj ogłoszenie