Michał Kwiatkowski i Peter Sagan - dwaj mistrzowie, dwaj wielcy rywale

Arlena Sokalska
Arlena Sokalska
Michał Kwiatkowski i Peter Sagan to najzdolniejsi kolarze swego pokolenia. Choć mają po 25 lat, obaj zdobyli mistrzostwo świata. A rywalizują niemal od dziecka. Jaka będzie następna odsłona tej walki?

To był wiosenny niedzielny poranek 8 marca 2014 r. Nietypowy włoski klasyk Strade Bianche. Białe Drogi. To dlatego, że znaczna część trasy wiedzie przez pokryte wapiennym szutrem szosy. Kolarze, jadąc po nim, wzniecają olbrzymie chmury białego kurzu. A gdy pada - przyjeżdżają na metę oblepieni białą mazią. Dwadzieścia kilometrów przed metą kolarz w koszulce mistrza Słowacji nagle atakuje i odjeżdża rywalom. Po chwili siedzi mu na kole tylko jeden zawodnik, w koszulce mistrza Polski. Zanim inni się zorientowali, ci starsi i bardziej doświadczeni, Peter Sagan i Michał Kwiatkowski są już daleko z przodu. Wtedy wszyscy ważni rywale mogli jeszcze nie wiedzieć, że ci dwaj młodzi kolarze w ucieczce oznaczają tylko jedno - bardzo silny odjazd, który sprawi, że inni będą walczyć już tylko o dalsze miejsca. Na ostatnim podjeździe Kwiatkowski przetrzyma atak Sagana i wtedy ruszy do przodu. „Goodbye, Peter” - krzyknie rozentuzjazmowany komentator brytyjskiego Eurosportu, gdy Polak samotnie będzie zmierzał do mety na rynku w Sienie.

Dziś obaj są mistrzami świata. Kwiatkowski zdobył tęczową koszulkę kilka miesięcy po wydarzeniach w Sienie, Sagan przed tygodniem. Znają się od czasów juniorskich, od wtedy zaciekle ze sobą rywalizują. Spotykali się choćby na wyścigu w Grudziądzu w 2007 r. czy na Wyścigu Pokoju rok później (wygrał wówczas Kwiatkowski, Sagan zajął drugie miejsce). Spotykali się też na innych juniorskich imprezach w Europie i zawsze walczyli. I chyba tę rywalizację lubią. „To ja, walczący z kwiatami” - pisze Peter Sagan na Twitterze 10 września 2014 r. i zamieszcza fotografię, na której podlewa rośliny na balkonie. Żeby nie było wątpliwości, dopisuje dwa słowa „flower power”, czyli hasło, którym kibice zagrzewają do walki Michała Kwiatkowskiego. To taki całkowicie „saganowy” komentarz do zwycięstwa Polaka podczas Tour of Britain.

Bo choć mistrzostwa świata w Ponferradzie były kilka tygodni później, Sagan już wiedział, kto będzie jednym z najgroźniejszych kolarzy w wyścigu i kogo należy się obawiać.

W Ponferradzie Sagan nie błyszczał, przyjechał aż 42 sekundy za Kwiatkowskim i ostatecznie zajął 43. miejsce. Ale w tym roku na mistrzostwach świata w Richmond to on był najlepszy. I zdobył tytuł podobnie jak jego odwieczny rywal: atakując i zdobywając przewagę na zjazdach.

To kolejna rzecz, która ich łączy. Obaj są świetni technicznie i doskonale zjeżdżają. Sagan na dodatek lubi kolarskie przedstawienia. Jego numer popisowy to tzw. wheelie (jazda na jednym - tylnym - kole). Demonstrował tę sztuczkę na mitycznym podjeździe pod Alpe d’Huez albo gdy wygrywał Tour of California. Również wtedy, gdy kończył swój udział w ucieczce tuż przed podjazdem na Mont Ventoux. Niektórzy mieli nawet pretensje, że nie zrobił wheelie na mecie mistrzowskiego wyścigu w Richmond. To fantastyczne panowanie nad rowerem to zasługa kolarstwa górskiego i przełajowego, które Słowak trenował z wielkimi sukcesami, zdobywając złote medale na mistrzostwach świata i Europy.

Michał Kwiatkowski z pewnością zna tę sztuczkę. Ale nigdy nie robi jej publicznie. W odróżnieniu od Sagana jest - można nawet powiedzieć - kolarzem dystyngowanym. W peletonie wszyscy go lubią, bo jeździ bardzo fair i po koleżeńsku. Nikt nie powie tego głośno, pod nazwiskiem, bo kolarze bardzo się szanują, ale niektórych z kolei nieco denerwuje to pajacowanie Sagana na wyścigach.

Bo charakterologicznie Słowak to całkowite przeciwieństwo Polaka. Sagan parkujący rower na dachu samochodu, Sagan mówiący do kamery wiersze po zażyciu helu, co powoduje piskliwy głos, Sagan robiący tzw. wheelie - takich momentów i zachowań można wymienić dziesiątki i zna je każdy kibic. Ale mistrz świata z Richmond Peter Sagan to nie tylko te wariactwa, to także ciężka praca i niezwykły organizm. I kolarz, który choć wygrywał już wiele razy w karierze, pokazał, że w końcu dojrzał do tego, by wygrywać najtrudniejsze wyścigi świata. Choć pewnie w tęczowej koszulce mistrza świata będzie to o wiele trudniejsze niż wcześniej, o czym przekonał się dość boleśnie Michał Kwiatkowski. Teraz ten ciężar poczuje na swoich plecach Sagan. I nie będzie mu łatwo, choć z presją ma do czynienia od dawna.
Jesień 2014. Wchodzący właśnie wielkimi krokami w kolarstwo rosyjski milioner Oleg Tińkow (Tinkov) ogłasza, że zaczyna tworzyć prawdziwy kolarski dream team. A jednym z jego elementów ma być właśnie gwiazdorski kontrakt Petera Sagana. Według nieoficjalnych informacji opiewał on na 4 mln euro, co w kolarstwie jest kwotą niebotyczną. Ale właśnie tyle miał otrzymać Słowak za przejście z Cannondale, które się reorganizowało, do Tinkoff--Saxo. Przy okazji zabrał ze sobą Polaka Macieja Bodnara i brata Juraja.

Nikomu w peletonie Sagan nie ufa bardziej. To na kole Macieja Bodnara wywalczył wiele ze swoich zwycięstw. Z kolei o rok starszy Juraj to jego prawdziwa opoka, choć tak naprawdę nie jest on wybitnym ani nawet dobrym zawodnikiem. Sagan chce mieć go koło siebie. Plany w Tinkoff-Saxo są niezwykle ambitne: Słowak ma być pogromcą wiosennych klasykach, bo Tińkow chce mieć zwycięstwa również w wyścigach jednodniowych. Ale nic z tego. Sagan 16 marca, po 261 dniach bez zwycięstwa, wygrywa co prawda etap na Tirreno-Adriatico, ale potem jest już tylko gorzej. W Milano-San Remo jest czwarty, w E3 trzydziesty, w Tour des Flandres czwarty, a w Paryż-Roubaix dwudziesty trzeci. Wkurzony Tińkow publicznie - jak to on - opowiada, że dał się nabrać, podpisując tak wysokie kontrakty z kimś, kto nie potrafi zwyciężać.

Wszystko zmieniło się w maju na Tour of California. Sagan wygrał etap, ale było mu mało. Oczywiście dostawiał innym kolarzom „rogi” z palców na podium, ale na górskim etapie dał z siebie 110 proc. Górskie podjazdy to nie jest jego specjalność, nawet klasyki woli te mniej pagórkowate czy górzyste. Zagina się, dociera na metę jako szósty zawodnik. Wygrywa czasówkę i cały wyścig. Potem szaleje w Szwajcarii i na Tour de France. Cóż z tego, że niektórzy piszą, iż jest najsilniejszym zawodnikiem Wielkiej Pętli, skoro nie wygrał ani razu, za to był pięć razy drugi. Zwycięstwo przyszło dopiero na Vuelta Espana. No i na mistrzostwach świata.

W 2015 r. podobne katusze przeżywał Michał Kwiatkowski. Choć zaczęło się obiecująco. W tęczowej koszulce ukończył na drugim miejscu prestiżowy wyścig Paryż-Nicea, wygrał Amstel Gold Race. Ale potem forma gdzieś uciekła. Wycofał się z Tour de France, potem nie ukończył Tour de Pologne. Niektórzy twierdzą, że przyczyną tych niepowodzeń była zła atmosfera w jego drużynie. Już w czerwcu stało się jasne, że Kwiatkowski zmieni ekipę. Szef Etixx Quick-Step publicznie skrytykował Kwiatkowskiego - m.in. za jego marzenia o dobrej jeździe po górach i walce w wielkich tourach. Być może to, czego nie znalazł w belgijskiej ekipie, odnajdzie teraz w Sky, bo w barwach tej drużyny będzie jeździł w przyszłym roku.

Sagan o świetnej jeździe po górach chyba nawet nie marzy. Jest od Kwiatkowskiego wyższy i znacznie cięższy, co sprawia, że nigdy nie będzie dobrym góralem. Za to znacznie lepiej potrafi finiszować na płaskim. Pewnie z biegiem lat ich drogi zaczną się coraz bardziej rozchodzić. Ale obaj mają cel, który będą chcieli zrealizować, każdy na swój sposób. Na razie ich piętą achillesową są monumenty, czyli najważniejsze wyścigi klasyczne: Mediolan-San Remo, Paryż-Roubaix, Dookoła Flandrii, Liege-Bastogne-Liege i Il Lombardia. Wygrana w monumencie na zawsze zapisuje zawodnika w historii kolarstwa. Żaden z nich, mimo mistrzowskich tytułów, nie może się nią pochwalić.

Wszystko przed nimi. A że zawsze jeden jest pół kroku za drugim, może rok 2016 to będzie znów czas Kwiatkowskiego? Jedno jest pewne. Przed nami jeszcze wiele odsłon tego - często korespondencyjnego pojedynku.

Sport przeniósł się do internetu

Wideo

Materiał oryginalny: Michał Kwiatkowski i Peter Sagan - dwaj mistrzowie, dwaj wielcy rywale - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3