Mieszkańcy tego powiatu mają najwyższe pensje

Krzysztof Jankowski [email protected]
sxc.hu
Udostępnij:
Mamy eldorado, ale na papierze.

Tak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Na dodatek przeciętne wynagrodzenie rośnie z roku na rok i w niespełna dekadę płace brutto w powiecie bielskim niemal się podwoiły! GUS podaje, że w 2002 r. wynosiły one 1785 zł, a w 2010 już 3202 zł.

- To chyba jakiś błąd, bo my nie odczuwamy, że żyjemy w eldorado - mówią pytani przez nas mieszkańcy Bielska Podlaskiego. - Nie tyle błąd, ile specyfika statystyk zbieranych przez GUS - odpowiadają przedsiębiorcy.

Okazuje się, że dane wliczają w przeciętne wynagrodzenie bielszczan stawki dotyczące wszystkich pracowników firm zarejestrowanych w mieście.

- My mamy siedzibę w Bielsku, ale płacimy wysokie pensje naszym pracownikom w Norwegii, Rosji czy choćby w Warszawie. I te dane zlicza GUS - mówi Jan Mikołuszko, prezes Unibepu.
W podobnej sytuacji są też inne bielskie firmy budowlane, których pracownicy przebywają na kontraktach w Niemczech czy krajach Skandynawii.

- Musimy płacić stawki zgodne z przepisami krajów, w których pracę wykonują - mówią.
Magiczne 3202 zł w danych GUS-u nie ma więc wielkiego przełożenia na zarobki ludzi mieszkających w Bielsku. Nie zmusi też lokalnego biznesu do podwyższania proponowanej płacy przy zatrudnianiu.
- Naszym problemem przy rekrutacji nie są płace, tylko brak kandydatów posiadających odpowiednie kwalifikacje - mówi prezes Unibepu Jan Mikołuszko.

Mimo wszystko część z zarabiających za granicą pracowników naszych firm to bielszczanie. Ich pobory mogą więc "wracać" na lokalny rynek.

- Przełożenie jest proste: im większe dochody, tym większe wydatki. Bogatszy klient zwiększa obroty usług i handlu, a to napędza koniunkturę - mówi Beata Dawidziuk, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy w Bielsku Podlaskim.
PUP zauważa pozytywną tendencję w fakcie, że zarejestrowani w nim bezrobotni chętnie decydują się na zakładanie działalności gospodarczej. W biedniejszych powiatach ludzie wolą dostawać zasiłki.
- Spodziewaliśmy się wielu wniosków na zakładanie firm handlowych, ale zdecydowanie przeważają usługi. A to oznacza, że na rynku jest na nie popyt - klienci mają pieniądze - mówi dyrektorka Beata Dawidziuk.

Powstają firmy budowlane i cateringowe, rejestrują się mechanicy, fryzjerki, kosmetyczki.
- Każdego roku od co najmniej dekady w samym Bielsku rejestrujemy ponad 200 nowych działalności gospodarczych - mówi Wojciech Mazuruk z Urzędu Miasta w Bielsku Podlaskim. - To w większości firmy małe, także jednoosobowe. Dominuje branża budowlana i transport.

Nie wszystkim biznes się udaje. Także każdego roku ponad sto firm zostaje zlikwidowanych, a w podobnej liczbie przypadków następuje zawieszenie (często czasowo) działalności.
- Nasycony mamy rynek handlu, za to rozwija się branża usługowa - potwierdza Wojciech Mazuruk.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Środki z KPO obniżą inflację - komentarz

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

W
Who 2
Bielsk to miasto seksu i biznesu!
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie