Ministrze, gdzie są dopłaty?!

Małgorzata Sawicka msawicka@wspolczesna.pl
Andrzej Rudnicki, hodowca trzody chlewnej z Choroszczy, nie otrzymał jeszcze dopłat: - Obietnice, że dopłaty będą wcześniej, to propaganda. Zawsze robią dużo szumu, żeby to było widoczne, że rolnicy dostaną pieniądze. Tymczasem to nie są dodatkowe fundusze, ale wyrównanie strat, bo znacznie wzrosły koszty produkcji. Nie mam przekonania, czy gospodarze dzięki tym pieniądzom wyjdą na zero. Raczej stracili na tym wszystkim niż zyskali.
Andrzej Rudnicki, hodowca trzody chlewnej z Choroszczy, nie otrzymał jeszcze dopłat: - Obietnice, że dopłaty będą wcześniej, to propaganda. Zawsze robią dużo szumu, żeby to było widoczne, że rolnicy dostaną pieniądze. Tymczasem to nie są dodatkowe fundusze, ale wyrównanie strat, bo znacznie wzrosły koszty produkcji. Nie mam przekonania, czy gospodarze dzięki tym pieniądzom wyjdą na zero. Raczej stracili na tym wszystkim niż zyskali. A.Zgiet
Zaledwie co trzeci rolnik z woj. podlaskiego otrzymał pieniądze w ramach dopłat bezpośrednich. I choć obiecywano, że wszyscy dostaną je jeszcze w ub.r., to najwcześniej trafią one na konta rolników - a i to tylko niektórych - dopiero za kilka tygodni.

Z wyliczeń podlaskiego oddziału Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa wynika, że z naszego województwa złożono wnioski o dopłaty na łączną kwotę ok. 645 mln zł. Niektórym rolnikom wyszło, że dostaną kilkaset zł, a innym - nawet kilkadziesiąt tys. czy milion zł. Wielu planowało przeznaczyć pieniądze z dopłat na spłatę kredytów preferencyjnych.
Mimo że ustawowy termin zakończenia wypłacania dopłat obszarowych mija 30 kwietnia br., rolnicy łudzeni byli obietnicą szybszego otrzymania pieniędzy. Miał to być nawet koniec roku. Tymczasem Iwona Musiał, rzecznik prasowy ARiMR tuż przed świętami Bożego Narodzenia przyznała, że sukcesem będzie, jeśli chociaż połowa wniosków zostanie w tym czasie zrealizowana.
Opóźnienie wypłat w woj. podlaskim wynika z tego, że około 90 proc. gospodarstw przysługują dodatkowe pieniądze z tytułu gospodarowania w niekorzystnych warunkach, czyli tzw. ONW. Takie wnioski były realizowane w drugiej kolejności, a wydawanie decyzji o przyznaniu tych dopłat rozpoczęto na kilka dni przed świętami.
- Nie byliśmy w stanie dotrzymać terminu, bo to gigantyczna operacja finansowa - mówi Iwona Musiał.
Pierwsi rolnicy, którzy otrzymali już decyzję o przyznaniu dopłat, pieniądze dostaną w najlepszym przypadku za kilkanaście dni. Inni mogą czekać nawet do końca kwietnia. Od otrzymania decyzji do przelania pieniędzy na konto upływa bowiem od 3 do 6 tygodni.
Podlaska Izba Rolnicza wystosowała do ministra rolnictwa i rozwoju wsi pismo, w którym apeluje o szybsze wypłacanie pieniędzy w ramach programu dopłat bezpośrednich i SAPARD-u.
- Prawda jest taka, że jeszcze przed naszą akcesją do Unii koszty produkcji wzrosły i rząd obiecywał, że do końca grudnia 2004 r. każdy rolnik otrzyma pieniądze - mówi Tomasz Gietek, prezes Podlaskiej Izby Rolniczej. - Teraz widać, że obiecywano na wyrost. Nie możemy przystawać na taką politykę. Teraz wszyscy nabrali wody w usta i mówią o rozporządzeniu unijnym, według którego pieniądze mogą dotrzeć na konta rolników do 30 kwietnia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie