Mistrzostwa Europy piłkarzy ręcznych. Covidowej farsy ciąg dalszy. Polscy zawodnicy wyciągnięci z łóżek na testy, których nie powinno być

Paweł Kotwica
Paweł Kotwica
We wtorek rano nasi piłkarze ręczni zostali poinformowani, że, pod groźbą wykluczenia z turnieju, muszą stawić się na kolejnych testach covidowych.
We wtorek rano nasi piłkarze ręczni zostali poinformowani, że, pod groźbą wykluczenia z turnieju, muszą stawić się na kolejnych testach covidowych. ZPRP
Udostępnij:
Covidowego skandalu na mistrzostwach Europy piłkarzy ręcznych ciąg dalszy. Polscy zawodnicy zostali we wtorek rano wyciągnięci z łóżek na testy, których nie powinno być. Dwadzieścia minut czekali przed hotelem na chłodzie na autokar, który miał ich zawieźć na testy. Wszystko to w dniu ważnego meczu z Niemcami...

"Rano nasza reprezentacja dostała wezwanie na nagłe i nieoczekiwane testy pod groźbą niedopuszczenia do dzisiejszego spotkania. Nie wszyscy zawodnicy zdążyli nawet zjeść śniadanie. Trening odwołano. Czekamy znowu na wyniki, które obiecano nam do trzech godzin..." - informował we wtorek Związek Piłki Ręcznej na swoim koncie twitterowym.

ZOBACZ VIDEO - W JAKICH WARUNKACH BYLI TESTOWANI WE WTOREK REPREZENTANCI POLSKI

Część naszych zawodników została na covidowe testy wyciągnięta prosto z łóżek. Już drugi raz podczas tego turnieju zdarza się, że nasi zawodnicy mają testy w dniu meczu (o godzinie 18 gramy mecz z Niemcami). A przed turniejem organizatorzy informowali, że testy będą przeprowadzane tylko w dniach, kiedy dana drużyna nie rozgrywa spotkania.

Przed wtorkowym, bardzo ważnym pojedynkiem z Niemcami, naszych zawodników "zaproszono" przed hotel, gdzie 20 minut na zimnie czekali na autokar, który miał ich zawieźć do miejsca przeprowadzenia testów. Odbyły się one przed budką, która na pewno nie miała nic wspólnego z gabinetem lekarskim. Przypominała raczej portiernię zajezdni trawajowej. A poprzednie takie zabiegi odbywały się ... w podziemnym parkingu hotelu.

Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF) łamie protokoły nie tylko pod tym względem. Wyniki testów podczas pobytu w Bratysławie przychodzą bardzo późno, dwie, trzy godziny przed meczami, na początku turnieju zrobiła się "kolejka" testów - nasza ekipa dostała wyniki pierwszego i trzeciego, a nie miała drugiego i czwartego. W końcu organizatorzy dopuścili naszą drużynę do inauguracyjnego meczu z Austrią, choć tak naprawdę nie powinni tego robić, bo nie mieli wyników wszystkich testów.

- O tym, w jakim składzie zagramy z Białorusią i że do składu możemy wpisać Rafała Przybylskiego (wrócił do zespołu, bo po zakażeniu miał negatywne wyniki testów - przyp. PK), dowiedzieliśmy się dwie godziny przed meczem. Niby są tu od tych spraw odpowiednie władze i przepisy, ale te drugie lubią się zmieniać - ironizował w poniedziałek Bartosz Jurecki, drugi trener naszego zespołu.

Na szczęście tym razem nasza ekipa dostała wyniki testów stosunkowo szybko, już kilka godzin po ich przeprowadzeniu. Około godziny 14 ZPRP poinformował, że wszyscy zawodnicy otrzymali wyniki negatywne, poza Maciejem Gębalą, który ma jednak zgłoszony do EHF status ozdrowieńca i nasz związek stara się, aby mimo pozytywnego wyniku mógł zagrać z Niemcami.

Poranna wiadomość o konieczności przeprowadzenia wtorkowych testów nie dotyczyła tylko polskiej ekipy. Wcześniej na testach stawili się nasi wieczorni rywale, Niemcy, którzy w poniedziałek mieli w zespole aż sześć pozytywnych wyników. W ich wyniku przeciwko Biało-Czerwonym nie zagra między innymi bramkarz Łomży Vive Kielce, Andreas Wolff. Niemcy ściągnęli już do Bratysławy kilku rezerwowych, którzy będą mogli zagrać przeciwko drużynie trenera Patryka Rombla. O ile negatywnie przejdą testy...

Jest też inna, dobra wiadomość - dziś o północy kończy się covidowa izolacja Dawida Dawydzika, który miał pozytywny wynik testu jeszcze podczas zgrupowania w Płocku. Obrotowy puławskich Azotów w środę wyrusza do Bratysławy.

Słowacka część mistrzostw Europy (turniej odbywa się również na Węgrzech) to organizacyjna prowizorka. Słowacy nie tylko łamią ustalone wcześniej reguły i spóźniają się z wynikami testów. Polska ekipa miała już problemy z trenowaniem, pierwsze zajęcia w Bratysławie musiała przeprowadzić w hotelowej sali konferencyjnej, naszym zawodnikom utrudniano korzystanie z posiłków w hotelowej restauracji, a gdy już udało im się zejść na śniadanie, okazało się, że przy ich stołach jadły wcześniej osoby niezwiązane z turniejem, a stolików nie zdezynfekowano. Związek Piłki Ręcznej w Polsce napisał do EHF protest, na razie bez skutków...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Materiał oryginalny: Mistrzostwa Europy piłkarzy ręcznych. Covidowej farsy ciąg dalszy. Polscy zawodnicy wyciągnięci z łóżek na testy, których nie powinno być - Echo Dnia Świętokrzyskie

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie