Moniecczanie lubią korzystać z życia (zdjęcia)

Kazimierz Radzajewski
Magdalena Oksztulska (po prawej) i Mirosław Bielski nie cierpią monotonii w swoim życiu. Korzystają ile tylko się da z każdej okazji poznawania świata i tego, co kryją głębiny.
Magdalena Oksztulska (po prawej) i Mirosław Bielski nie cierpią monotonii w swoim życiu. Korzystają ile tylko się da z każdej okazji poznawania świata i tego, co kryją głębiny.
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Mońki. Jeżdżą łowić dorsze z kutrów na Bałtyku, po szczupaki do Norwegii i na fińskie wyspy. Nurkują zaś na rafach koralowych koło Egiptu.
Wakacje bogatych moniecczan

Wakacje bogatych moniecczan

Inny świat i inne emocje są udziałem grupy moniecczan, dla których takie wyprawy są oznaką życiowej stabilizacji. Jest ich coraz więcej, bo Mońki stają się bogatym miastem.

Prowadzą swoje małe i większe biznesy, albo - jak leśnik w BPN Bogusław Zieliński i jego współpracownik Bogusław Magnuszewski, a także Karol Grzegorczyk z branży reklamowej - prowadzą zwyczajne życie.

To nie jest drogie
Mają swoją paczkę przyjaciół, która raz wyjeżdża na polowania, a innym razem zbiera się spontanicznie i jedzie, gdzie oczy poniosą i fantazja zaprowadzi.

- To wcale nie są drogie wycieczki. Za tygodniowe nurkowanie w Bułgarii zapłaciliśmy po kilkaset złotych, a wyprawy na egipskie rafy to też najwyżej po 1200 zł "od głowy". Tej wiosny byliśmy na wyprawie wędkarskiej na Alandach. To podobny koszt, a wrażenia są niezapomniane - mówi Czesław Oksztulski, właściciel kantoru walutowego.

Grupa amatorów różnych aktywnych form wypoczynku poszukuje nowych wrażeń i - jak na Alandach - obfitych łowisk.

- Bo w Biebrzy czasy rybnej świetności już się skończyły, a jak nie będzie zarybiania, to do Skandynawii przeniesie się większość wędkarzy - tłumaczy exodus pasjonatów "moczenia kija" Andrzej Jankowski, właściciel sklepu wędkarskiego, lokalny ekspert w tej branży.

Tego nie ma w Biebrzy
- To inne emocje, no i inne ryby. Złapałem 14-kilogramowego dorsza w Bałtyku. To rekord - mówi Andrzej Anszczak, dyrektor monieckiej pływalni.

On i jego koledzy wędkarze wynajmują czasem kuter rybacki i łowią ryb, których nie ma w Biebrzy. Czesław Oksztulski z przyjaciółmi wspominają zaś wędkowanie na Alandach.

Ubrani w jednakowe koszulki z logo wyprawy stanowili tam widoczną grupę.

- To proste. Zamówiliśmy kilka pawilonów i dostaliśmy do dyspozycji wszystko, o czym może tylko marzyć polski wędkarz. Skusiły nas opowieści o ławicach szczupaka i okonia. Tak faktycznie było! Tam ryb jest nieprzebrana ilość - zachwyca się pan Czesław.

Ta sama grupa wyjeżdża, zazwyczaj po sezonie turystycznym - wtedy jest taniej - na nurkowanie w Morzu Czerwonym.

To już dziedziczne
- Można wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych na sprzęt, ale nie jest to konieczne. Większość z nas to członkowie klubu "Amfora" w Białymstoku i sprzęt wypożyczamy. Właśnie jedziemy na jezioro Hańcza. Tam jest kapitalne miejsce na głębinowe treningi - mówił Mirosław Bielski, właściciel marketu "Kram".

Poszukiwanie nowych doznań stało już dziedziczną cechą dzieci aktywnych moniecczan. Magdalena Oksztulska jeździ z ojcem (łowczym koła "Łoś") na polowania, a latem szuka muren i barakud w rafach koralowych Morza Śródziemnego i Czerwonego.

- To frajda i adrenalina. Miałam już spotkanie oko w oko rekinem, mniejszym i niegroźnym - rafowym. Wrażenie było niesamowite! Emocje są przy penetrowaniu wraków, a śmiechu było wiele podczas oglądania zatopionego statku z ładunkiem umywalek i... kibelków - opowiadała Magdalena.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sam sobie pan
W dniu 16.07.2008 o 21:25, gość napisał:

Panie Radzajewski darowłby Pan takie artykuły i nie podnosił ciśnienia ludziom których na to nie stać!!


Stać. Tylko mniej gorzały zamiast roboty i trochę trzeba ruszyć głową a nie czekać na zasiłek z opieki społecznej. ludzie się bawią to niech sie bawią i czego tu zazdrościc.
g
gość
Panie Radzajewski darowłby Pan takie artykuły i nie podnosił ciśnienia ludziom których na to nie stać!!
b
biz
W dniu 15.07.2008 o 22:33, aa napisał:

Wali mnie to chwalący sie buracy


To się wal buraku
a
aa
Wali mnie to chwalący sie buracy
Dodaj ogłoszenie