Moniecczanin 4 lata walczył z urzędnikami, by spotkać się z żoną i synem

Magdalena Kleban mkleban@wspolczesna.pl
To zdjęcie z Janiną wykonaliśmy podczas ostatniego pobytu Tony'ego w Polsce. Dziś są razem z synkiem w USA.
To zdjęcie z Janiną wykonaliśmy podczas ostatniego pobytu Tony'ego w Polsce. Dziś są razem z synkiem w USA.
Nikt właściwie nie wierzył, że urodzonemu w Mońkach Tony'emu Wasilewskiemu uda się wygrać z potężną machiną amerykańskiej administracji.

Ale on był uparty. I po... czterech latach wywalczył, że 8 sierpnia jego żona Janina z synem mogła wrócić do Chicago, ich domu od ponad dwudziestu lat. Na chicagowskim lotnisku O'Hare wylądowali w poniedziałek po południu. Tam czekał już na nich stęskniony Tony, ale także demokratyczny kongres-men ze stanu Illinois Luis Gutierrez, reżyserka dokumentu o Wasilewskich "Amerykańskie wesele Tony'ego i Janiny", przedstawiciele Inicjatywy Polonijnej (PIC) i Koalicji na Rzecz Imigrantów i Uchodźców Politycznych w stanie Illinois (ICIRR), organizacji zaangażowanych w walkę o powrót deportowanej Polki do Chicago.

Bo odważny moniecczanin poruszył dosłownie niebo i ziemię, żeby doprowadzić do połączenia rodziny.
- Przez te wszystkie lata walki zaangażowanych w to zostało mnóstwo ludzi - przyznaje Marek Wasilewski, brat Tony'ego. - W Ameryce Tony był z tą sprawą zarówno u kongresme-nów, senatorów, w organizacyjnych polonijnych, ale i organizacjach zajmujących się prawami człowieka. I zawsze wierzył w to, że mu się uda.

Historia jak z filmu

Z Tonym i Janiną spotkaliśmy się jesienią ubiegłego roku, kiedy szukali pomocy u podlaskiego posła Roberta Tyszkiewicza. Pani Janina, choć cieszyła się wówczas ze spotkania z mężem, nie ukrywała, że jej prawdziwe życie jest już w Stanach Zjednoczonych. W końcu spędziła tam niemal całe swoje dorosłe życie.

Do USA przyjechała z niewielkiej mazurskiej miejscowości w 1989 r., jeszcze przed przemianami w Polsce. Namówiona przez znajomych, na fali popularności Polski na Zachodzie, złożyła wówczas wniosek o azyl polityczny. Ale bardzo szybko nastąpił Okrągły Stół, pierwsze wolne wybory - wniosek o azyl stał się nieosiągalny.

Prawa do azylu odmówiono jej prawie pięć lat później, w 1995 roku. Była już wtedy żoną Tony'ego (który miał kartę stałego pobytu), wspólnie prowadzili własny biznes. Wszystko układało się jak w "amerykańskim śnie".

Cały artykuł w wydaniu papierowym, w dzisiejszej Gazecie Współczesnej

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość

Wielki amerykanin !!!!! polskie imię mu się nie podobało oh Ty Ty Tosiek niedobry polaku !!!

G
Gość

Mońki wsiadły,no to lecimy ,potem oklaski,że wystartowali i lądowali...

g
gościówa :P

ojojojojjjjj jaka wzruszająca hitoryjka!!!
a ile jest podobnych par, relacja mońki-chicago... ten artykuł da nadzieję ludziom w podobnej sytuacji na Happy End

Dodaj ogłoszenie