Monodram "Patryk K.", czyli w jaki sposób na naszych oczach rodzi się dewiant

(uk)
Udostępnij:
Monodram "Patryk K." to prawdziwa perełka.

Mogliśmy gościnnie obejrzeć go na deskach białostockiego Teatru TrzyRzecze. Spektakl bazuje na tekstach Jerzego Pilcha, zadaptowanych przez Krzysztofa Grabowskiego.

Nie bez powodu Grabowski określany jest mianem jednego z najlepszych monodramistów młodego pokolenia. Na scenie z łatwością wciela się w różne postacie. Poznajemy go jako Patryka K., później widzimy w roli jego ojca czy stryja. Patryk K. to człowiek, którego widz lubi. Mówi zabawnie, opowiada barwnie, dobrze wygląda. I jeszcze przed spektaklem brata się z widownią. Ale lubimy go głównie przez to, że mu się nie udaje. W życiu mu nie wychodzi.

Ojciec rozwiewa jego dziecięce marzenia o zostaniu papieżem, zabrania mu iść do seminarium, za to namawia na zawód prawnika. Bo "Bóg kocha tylko tych, którzy mają pieniądze". Nie ma też szczęścia do kobiet. Polacy lubią jak coś komuś nie wychodzi.

Jednak w miarę rozwoju akcji widzimy, że Patryk przez wszystko co go spotkało staje się dewiantem... Kto nie widział, ma czego żałować.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie