MPK: Dyrektora nie ma, strajku już nie będzie

Michał Modzelewski mmodzelewski@wspolczesna.pl
Związkowcy z "czerwoniaków” dostali co chcieli i powtórki takich akcji jak ostatnia głodówka zapewne nie będzie. Jednak protesty firmy nie uratują.
Związkowcy z "czerwoniaków” dostali co chcieli i powtórki takich akcji jak ostatnia głodówka zapewne nie będzie. Jednak protesty firmy nie uratują. M. Modzelewski
Dyrektora MPK już nie ma. Idzie na zwolnienie, a potem na emeryturę. Strajki nie będą już im potrzebne.

Dosyć nietypowo zakończył się konflikt w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacji, którego efektem była m.in. głodówka prowadzona przez jednego ze związkowców.

Dyrektor, którego chcieli odwołać, do firmy już nie wróci. A poza tym okazało się, że akcja protestacyjna odbyła się wbrew prawu.

Chcieli głowy, mają nogę

Przypomnijmy, że zakładowy komitet NSZZ "Solidarność" wszczął jednoosobowy strajk głodowy, którego właściwie jedynym powodem była chęć odwołania Bogusława Szczecha, dyrektora MPK. Ten i tak z końcem przyszłego miesiąca odchodzi na emeryturę. Żądano aby jak najszybciej rządy w spółce objął jego następca, czyli Janusz Nowakowski, obecny radny i pracownik zakładu, który wygrał ogłoszony przez prezydenta konkurs.

Spór miała rozwiązać rezygnacja Szczecha, który chciał emerytury doczekać na innym stanowisku niż dyrektorskie, ale to okazało się niemożliwe.

- Nie mogę podjąć takich kroków chcąc pozostać w zgodzie z prawem - tłumaczył wczoraj Mieczysław Czerniawski, prezydent Łomży. - Mogę jedynie zwolnić go z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia, bo natychmiastowo byłoby to możliwe wyłącznie z przyczyn dyscyplinarnych. A do tego przecież nie mam podstaw?

Ale okazało się, że patową z pozoru sytuację rozwiązało zwolnienie lekarskie, na które udał się dyrektor. Okazało się, że doznał urazu nogi na terenie zakładu. Tak więc do firmy właściwie już nie wróci, bo kiedy skończy mu się zwolnienie, to prezydent wyśle go na zaległy urlop, którego wystarczy do dnia przejścia na emeryturę. I tak związkowcy dostaną co chcieli.

Tyle, że wciąż aktualne są wątpliwości czy osiągnęli to zgodnie z literą prawa.

Złamali procedury

Bo do podjęcia całej akcji nie upoważniła ich załoga w drodze referendum strajkowego. Bo takie, choć co prawda miejsce miało, to okazało się być nieważne. Mimo to związkowcy zaczęli działać.

Prezydent otrzymał już w tej sprawie specjalną opinię, która źle świadczy o podejściu do prawa zakładowych struktur.

- Nie ma wątpliwości, że ta cała akcja odbyła się poza przewidzianymi prawem sposobami rozwiązywania takich sporów - powiedział Czerniawski. - A zupełnie inną sprawą jest to, że ja właściwie i tak dalej nie wiem po co był ten cały protest.

Dalszych działań w tej sprawie podejmować jednak nie zamierza, bo zakład nie poniósł na strajku żadnego uszczerbku. Poza oflagowaniem taboru i siedziby oraz spędzeniem kilku godzin bez jedzenia przez szefa związku, nic większego nie miało miejsca.

Wyrwać się z zapaści

Tyle, że personalne i związkowe spory nie pomogą w wyciągnięciu firmy z ponad milionowego długu. Na razie prezydent musiał wstrzymać plany przekształcenia zakładu w spółkę, a przygotowaniem planu naprawczego ma zająć się nowy dyrektor i załoga.

Zaproponował jedynie zmiany stawek od tzw. wozokilometra i przyznanie spółce 300 tys. zł subwencji z miejskiej kasy. Jeśli zgodzą się na to radni to na kilka miesięcy problem uda się zażegnać.

Czytaj e-wydanie »Lokalny portal przedsiębiorców

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

F
Falandysz

Panie Czerniawski! Dyrektor wraca,załoga podejmuje strajk,szukacie ratunku i...cud sie zdarzył! Dyrektor na zawołanie doznaje kontuzji i to na terenie zakładu.Idzie na zwolnienie i gra gitara.Otóz to juz jest skandal nad skandale.W takiej sytuacji zamiast odetchnac z ulga nalezy natychmiast dorwac lekarza,zawiadomić ZUS a moze i prokurture.To szyderstwo z prawa i pradopodobnie szwindel w biały dzien,na zawolanie.Tyle mówi się o walce z lewymi zwolnieniami,wyłudzaniem swiadczeń, a tu na oczach ludzi skandal.niechby pracownik doznał "na żadanie " kontuzji ruszyłby cały aparat.a tak dla własnej nieudolności i braku jaj patrzycie przez palce na kpiny,i co wypowiecie normalnym ludziom.WSTYD

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3