Mróz zniszczył nam owoce

Paweł Chojnowski, KAP [email protected]
- Mimo że na drzewkach jest pełno kwiatów, większość z nich nie przetrwała przymrozków - tłumaczy Jan Wykowski
- Mimo że na drzewkach jest pełno kwiatów, większość z nich nie przetrwała przymrozków - tłumaczy Jan Wykowski Fot.P. Chojnowski
Udostępnij:
Region Właściciele sadów i działkowcy szacują straty po fali przymrozków

Jabłka, wiśnie, czereśnie i truskawki nie obrodzą w tym roku. Fala przymrozków, która przeszła przez Polskę kilka dni temu niestety nie ominęła województwa podlaskiego. W niektórych sadach straty w owocach wyniosą nawet 90 i 100 proc.
- Mróz szedł falami, dlatego trudno powiedzieć, w której z gmin strat jest najwięcej - mówi Alicja Maciąg z Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Szepietowie. - Niestety bardzo popularne w naszym regionie jabłka idaret kwitną bardzo wcześnie i to właśnie ten gatunek ucierpiał najbardziej.
Jabłka ideret stanowią niemal połowę jabłoni w podlaskich sadach.

Z kwiatów jabłek nie będzie
Drzewka pokryte są co prawda kwiatami, ale nie należy się łudzić, że przetrwały przymrozki.
- Trzeba przełamać kwiat. Jeśli pąk jest zielony w środku, to będzie z niego owoc, a jeśli przetnie się go wzdłuż, a wnętrze jest ciemne, to kwiat się nie zapyli, jest zmarznięty - tłumaczy Jan Wykowski, właściciel siedmiohektarowego sadu. - Na pięć kwiatów jeden jest dobry. W tym miejscu, na tej odmianie można szacować, że tylko 20 proc. da owoce. W niektórych miejscach sto proc. kwiatów jest zmarzniętych, drzewka położone wyżej nie ucierpiały tak bardzo, jak te rosnące na dole wzgórza. Dopiero w połowie czerwca będzie można stwierdzić, jakie są straty - szacuje sadownik.
Mróz zniszczył uprawy nie tylko sadowników, ale także hodowców truskawek.
- Z wczesnych gatunków truskawek owoców w tym roku nie będzie - mówi Alicja Maciąg. - Późniejsze gatunki, które nie rozpoczęły jeszcze wegetacji mogą jeszcze owocować.
Jednak plantatorzy mówią, że mróz zniszczył nie tylko kwiaty truskawek, ale także liście.
- Trudno powiedzieć, czy coś z tego będzie - załamuje ręce plantator z gminy Piatnica.

Sadownicy bez ubezpieczeń
Jan Wykowski, tak jak większość podlaskich sadowników nie ubezpieczył swoich upraw. Straty z sadu pokrywa jednak z innych działalności gospodarczych. Rozumie trudną sytuację tych, którzy zajmują się tylko sadownictwem na dużą skalę, zainwestowali w chłodnie i nawadnianie, a nie będą mogli zebrać plonów. Często nie są później w stanie spłacać wysokich kredytów, albo spłacają jeszcze kredyty zaciągnięte po skutkach ubiegłorocznej suszy.
Jan Wykowski znalazł własny sposób na zabezpieczenie chociaż części kwiatów przed zmarznięciem.
- Mam wysokie drzewa, bo kwiatostany zmrożone są do 1 m -1,5 m wysokości drzewa, a na czubkach mróz nie chwyta - tłumaczy. - Niektórzy się dziwią, że trudno zebrać owoce, ale przynajmniej będzie można coś zebrać.
Niestety w niektórych częściach województwa przymrozek był tak duży, że kwiatom nie pomogły nawet palone pomiędzy rzędami drzew ogniska.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie