Na tej ziemi każdy jest pielgrzymem

    <B>Na tej ziemi każdy jest pielgrzymem</B>

    Jolanta Gadek

    Gazeta Współczesna

    Aktualizacja:

    Gazeta Współczesna

    Białostocka pielgrzymka dotrze do Częstochowy już  w piątek, 12 sierpnia, po pokonaniu 480 kilometrów

    Białostocka pielgrzymka dotrze do Częstochowy już w piątek, 12 sierpnia, po pokonaniu 480 kilometrów ©A. Przybyszewski

    Pokonują pieszo setki kilometrów. Idą w deszcz, upał. Trasa, którą idą, nie ma malowniczych górskich widoków ani nadmorskiego zdrowego powietrza. Idą, bo chcą podziękować za to, co w ich życiu dobre, przeprosić za to, co zrobili źle i prosić o to, na czym im zależy. Ilu pielgrzymów, tyle intencji.
    Białostocka pielgrzymka dotrze do Częstochowy już  w piątek, 12 sierpnia, po pokonaniu 480 kilometrów

    Białostocka pielgrzymka dotrze do Częstochowy już w piątek, 12 sierpnia, po pokonaniu 480 kilometrów ©A. Przybyszewski

    Białostoccy pielgrzymi wyruszyli na Jasną Górę 30 lipca. Dotrą tam w piątek 12 sierpnia. W ciągu dwóch tygodni pokonają pieszo 480 kilometrów. Tegoroczna pielgrzymka jest jubileuszową: wyruszyła z Białegostoku po raz dwudziesty piąty. Wcześniej, przez wiele lat białostoczanie przyłączali się do pielgrzymki warszawskiej. W tym roku w białostockiej pielgrzymce uczestniczy więcej osób, niż w latach ubiegłych.
    - Do sanktuarium maryjnego na Jasnej Górze dotrze pieszo z Białegostoku 450 osób, o kilkadziesiąt więcej niż w latach ubiegłych - mówi w środę ks.
    Krzysztof Kowalewski, przewodnik pielgrzymki. - Najmłodszy uczestnik naszej pielgrzymki ma 10 lat, najstarszy - 80. Obaj świetnie sobie radzą. Myślę, że wszyscy dojdą bez większych kłopotów, na razie wszystko idzie dobrze, jedynym kłopotem są bąble na stopach.
    Każdy uczestnik pielgrzymki idzie do Częstochowy w jakiejś intencji.
    - Ja chciałam podziękować Bogu i Maryi za to, że pomyślnie zaliczyłam pierwszy rok studiów i za to, że moi rodzice doczekali dwudziestej rocznicy ślubu - mówi Aneta Sierzputowska z Białegostoku. - Tyle moich koleżanek i kolegów ma rozwiedzionych rodziców. Dopiero niedawno, gdy dorosłam, zdałam sobie sprawę z tego, jakie mam szczęście. Nawet jedna z moich koleżanek ma już za sobą rozwód i sama wychowuje dziecko. Ja chciałabym tego uniknąć. Nie chcę na razie wychodzić za mąż, mam na to czas, ale chciałabym mieć dobrego męża.
    Anetę na pielgrzymkę namówiły mama i babcia. "Idź, wymódl sobie dobrego męża" - mówiły. - "I pomyślność na studiach". Aneta regularnie chodzi do kościoła, choć, jak podkreśla, "dewotką nie jest".
    - Nie miałam żadnych wielkich wakacyjnych planów, a koleżanka mnie przekonywała, że na pielgrzymce naprawdę jest fajnie - mówi dziewczyna. - Że oprócz modlitw, które podczas wędrówki nabierają nowego znaczenia, to, co na pielgrzymce jest fajne, to atmosfera. Nie zawiodłam się. Nie ukrywam też, że poznałam tu wielu fajnych ludzi. Mam nadzieję, że będziemy ze sobą utrzymywać kontakt.
    W tym roku wszyscy pielgrzymi mają też jedną intencję wspólną: modlą się za szybką beatyfikację papieża Jana Pawła II oraz dziękują Bogu za jego wspaniały pontyfikat.
    Przeżycie które łączy
    Podczas pielgrzymki często zawiązują się przyjaźnie, które trwają przez wiele lat. Dla niektórych pielgrzymka staje się niczym narkotyk: żyją od jednego sierpnia do drugiego. Co jest w pielgrzymkach takiego, że przyciąga wszystkich: i starych, i młodych, i kobiety, i mężczyzn?
    - To jest zjawisko religijne, fenomen, który się ujawnia co roku - mówi ks. Zdzisław Karabowicz, rzecznik prasowy Kurii Archidiecezji Białostockiej.
    Ludzie podejmują trud, rezygnują z wygód, wyjazdów znacznie atrakcyjniejszych po to, żeby wspólnie modlić się i zdążać do Częstochowy. Dlaczego? Bo wierzą w to, że ich trud nie pójdzie na marne. Wierzą, że ma on cel. I, zdaniem psychologów, nawet jeśli natychmiast po pielgrzymce ich marzenie się nie spełnia, to i tak poniesiony trud nie jest bezowocny. Bo w ten sposób udowadniają sobie, światu i Bogu, że potrafią wytrwać w swym postanowieniu, poświęcić się. Gdy nie mogą pomóc swoim chorym bliskim w inny sposób, pielgrzymka odbyta w ich intencji daje im przekonanie, że zrobili wszystko, co mogli, żeby ich bliscy wyzdrowieli.
    Na pielgrzymkę wyruszają też chorzy, którzy modlą się o wyzdrowienie. I cuda się zdarzają: polskie sanktuaria maryjne dysponują udokumentowanymi przypadkami uzdrowień osób, którym lekarze nie dawali żadnych szans na przeżycie czy na całkowity powrót do zdrowia. Medycyna nie potrafi wytłumaczyć takich przypadków. Ale prawie każdy lekarz z dużym doświadczeniem zetknął się z sytuacją, że chory, któremu konwencjonalna medycyna nie mogła pomóc, odzyskiwał siły. Bo oprócz medykamentów, fachowej pomocy lekarskiej bardzo ważne jest też nastawienie chorego, jego stan psychiczny i wiara w to, że wyzdrowieje.
    Przeprośna Górka
    - Podczas pielgrzymki ładuję akumulatory - mówi Barbara Olszewska z Sokółki. - Przez dwa tygodnie żyję w innej rzeczywistości. Skupiam się na swojej psychice, medytuję, modlę się. Wszystkie codzienne problemy, nerwy, kłopoty odpływają w dal. Pamiętam o nich, ale przez te dwa tygodnie nie muszę szarpać się z codziennością. Potrafię skupić się na modlitwie, moje przeżycia religijne są znacznie głębsze niż podczas zwykłej niedzielnej mszy świętej w kościele. No i ta wspaniała atmosfera życzliwości, która mnie otacza! Ludzie są uśmiechnięci, tacy wyrozumiali, przyjaźnie nastawieni do świata i siebie nawzajem. Wracam zmęczona fizycznie, ale odrodzona duchowo.
    Większość pielgrzymów jako jeden z najważniejszych punktów wyprawy uznaje "przeprośną górkę". Górka ta znajduje się 10 kilometrów od Częstochowy. Na niej każdy z braci i sióstr przeprasza innych za swoje niedoskonałości, brak cierpliwości, złośliwe słowo rzucone w powietrze. Przeprasza Boga za swoje życiowe błędy, przeprasza w myśli bliskich, których zostawił w domu. Przeprasza, żeby z czystym sumieniem stanąć przed jasnogórskim obrazem.
    Dziennie pielgrzymi pokonują od 30 do 40 kilometrów. Wstają tuż przed albo tuż po 5 rano. Potem zwijanie namiotów, śniadanie i o godz. 6 msza święta. A potem w drogę. W czasie drogi różaniec, modlitwy, pieśni religijne. Śpiew jest tak ważnym elementem pielgrzymki, że osoby zabierające ze sobą na pielgrzymkę gitarę są zwolnione z opłat za przewóz bagażu. Wieczorem modlitwa, wspólne czytanie Pisma Świętego. albo listów papieskich, wspólne śpiewanie. O 21 Anioł Pański.
    - Jest dość zimno, na trasie kilka razy złapał nas przelotny deszcz, ale to nikogo nie zniechęca - mówi. ks. Krzysztof Kowalewski.
    W trakcie pielgrzymki na Jasną Górę białostoccy pielgrzymi zahaczają też o sanktuarium maryjne w Hodyszewie, gdzie odbywają procesję.
    Ja do Różanegostoku dzieci do Częstochowy
    Pani Maria z Białegostoku, matka Anety wspomina, że kiedyś, jak dzieci były małe, raz czy dwa zabrała je na pielgrzymkę do Różanegostoku. Poszła tam razem ze znajomymi i krewnymi. W Częstochowie była dwa razy, ale na pielgrzymce autokarowej, nocnym czuwaniu. Nie dałaby rady przejść tylu kilometrów. Ale w tym roku nie chciała być gorsza od córki. Gdy Aneta postanowiła wyruszyć pieszo na Jasną Górę, ona pod koniec czerwca po raz kolejny poszła pieszo do Różanegostoku, choć i ta trasa była dla niej ciężka. Jesienią zamierza się też wybrać na pielgrzymkę do sanktuarium maryjnego w Krypnie.
    W tym roku organizatorzy spodziewają się, że w sierpniu na Jasną Górę dotrze rekordowa liczba pielgrzymów. Bo wiosną polscy katolicy przeżywali wyjątkowo długie rekolekcje: najpierw te zwykłe, przed świętami wielkanocnymi, potem te drugie związane z chorobą i śmiercią papieża Jana Pawła II. Pielgrzymki w ciągu kilku dni będą kolejno docierać do sanktuarium. Najwięcej z nich dotrze z ostatnią falą na święto Wniebowstąpienia Najświętszej Maryi Panny w poniedziałek 15 sierpnia.
    - Trudno jest mi oszacować liczbę pielgrzymów - mówi ks. Kowalewski. - Nasza białostocka grupa jest liczniejsza niż w latach ubiegłych, ale niektóre grupy z innych regionów kraju są mniejsze.
    Pielgrzymują wszyscy
    Polacy należą do tych narodów europejskich, które pielgrzymują najczęściej. Bo tak naprawdę białostoccy katolicy pielgrzymują przez okrągły rok. Parafie regularnie organizują piesze pielgrzymki do naszych lokalnych sanktuariów: w Różanymstoku, Krypnie, Juchnowcu. Mnóstwo jest też wycieczek zaliczanych do tzw. turystyki religijnej: wyjazdów autokarowych do sanktuariów w Licheniu czy Świętej Lipce. Parafie oraz biura turystyczne organizują też wycieczki do sanktuariów maryjnych na całym świecie: do Chorwacji, Francji, Portugalii. Cieszą się one bardzo dużą popularnością, bo z jednej strony wierni mogą zwiedzić i pomodlić się w miejscach ważnych dla katolicyzmu, miejscach, gdzie zdarzyły się objawienia i cuda, a także jednocześnie mogą zwiedzić obce kraje.
    Potrzeba pielgrzymek jest niemal tak stara jak świat i nie dotyczy tylko katolików. Każda religia ma swoje miejsca święte, do których pielgrzymują wierni. Wyznawcy prawosławia co roku na Święto Przemienia Pańskiego wyruszają spod klasztoru w Dojlidach na pieszą pielgrzymkę na Świętą Górę Grabarkę. Wyznawcy prawosławia często wyjeżdżają też na pielgrzymkę do Grecji, do tamtejszych monasterów. Wyznawcy islamu z kolei wyruszają do Mekki. Wyznawcy judaizmu odwiedzają górę Synaj znajdującą się w Egipcie. Także buddyści mają swoje świątynie, do których zmierzają pieszo. Bo - zgodnie z utartym powiedzeniem - człowiek jest tylko pielgrzymem na tej ziemi.

    Czytaj treści premium w Gazecie Współczesnej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo