Najbardziej znana firma w mieście zwalnia

Michał Modzelewski mmodzelewski@wspolczesna.pl
Nie pomogły mediacje i rozmowy. Spółka wręcza wypowiedzenia.

Władza nie może

Władza nie może

Wieści o planowanych zwolnieniach zaniepokoiły też władze Łomży z prezydentem na czele. Mieczysław Czerniawski spotkał się nawet z przedstawicielami spółki w Warszawie. Jak jednak sam podkreślał, miasto nie ma władzy, aby ingerować w decyzję prywatnej spółki. Po rozmowach spółka miała przeanalizować zasadność zwolnień.

Fiaskiem zakończyły się ostatnie rozmowy kierownictwa łomżyńskiego browaru z przedstawicielami związków odnośnie planowanego zwolnienia szesnastu kobiet. Mimo namów związkowców i władz miasta spółka nie zamierza wycofać się z planów rozstania się z pracownicami.

Są pierwsze wypowiedzenia
Jak dowiedzieliśmy się wczoraj, firma zaczęła wprowadzać swoje zamiary w życie.
- Rozmawiałam z kilkoma koleżankami i dowiedziałam się, że otrzymują już wypowiedzenia - powiedziała Czesława Zaręba, jedna z pracownic browaru. - Sama jestem jeszcze na zwolnieniu, ale pewnie jak wrócę, to i mi podsuną taki dokument do podpisania.

Cała sprawa stała się głośna kilka tygodni temu, kiedy o zamiarze zwolnień pracodawca poinformował związki zawodowe. Powodem miała być restrukturyzacja związana z unowocześnieniem firmy.

Wspomniane kobiety pracowały w browarze kilkanaście lat, a niektóre nawet trzydzieści. Początkowo pracowały na linii produkcyjnej, jednakże potem przesunięto je do magazynów, gdzie pakowały po kilka ton butelek dziennie.

Jednak i tam nie popracowały długo, bo okazało się, że mają zastąpić je maszyny. Jak tłumaczył dyrektor browaru Jerzy Zawistowski, były to działania zmierzające do redukcji kosztów. Do obsługi nowych urządzeń firma będzie zaś potrzebowała fachowców z wykształceniem technicznym. Płeć zwalnianych nie miała mieć z tym nic wspólnego.

Będą walczyć w sądzie
Większość zwalnianych pań to doświadczone pracownice. Wielu z nich niewiele brakuje do zasiłku przedemerytalnego. W tej sytuacji trudno o nową pracę.

- Ja sama przepracowałam tam 28 lat - wspomina Czesława Zaręba. - I co w tej sytuacji mam ze sobą począć? W Łomży, ani w okolicy nie ma szans na zatrudnienie. A przecież trzeba dzieciom pomagać. A ja mam córkę w gimnazjum i syna na drugim roku studiów. Przyjdzie mi pakować walizki i uciekać za chlebem.

Najpierw jednak, jak twierdzi, zamierza spróbować dochodzić sprawiedliwości przed sądem, choć nie wie czy i ile koleżanek się na to zdecyduje. Już wcześniej kobiety mówiły, że czują się oszukane, gdyż zgodziły się przejść do pracy na magazynie, aby pozostać w firmie dłużej.

Z żadnym z członków zarządu spółki Browary Regionalne Łomża w Warszawie nie udało się nam wczoraj skontaktować. W biurze powiedziano nam, że są nieosiągalni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie