Nasi posłowie byli aktywni, ale niewiele mogli

Michał Modzelewski
Posłowie przyznają, że ciężko działać w opozycji

Zakończona właśnie kadencja Sejmu to dobra okazja, aby podsumować działalność posłów z naszego regionu. I choć każdy z nich stara się wykazać, że pewne ważne dla nas sprawy udało mu się załatwić, to zgodnie przyznają, że nie mogli wiele zrobić, bo byli w opozycji.

Na szkło się nie pchali

Rzut oka na sejmowe statystki pozwala stwierdzić, że nasi posłowie na posiedzeniach przede wszystkim bywali na głosowaniach. Każdy z nich brał udział w ponad 95 proc. z nich.

Byli też jednymi z bardziej aktywnych przedstawicieli województwa podlaskiego. Tu najlepiej wypada Kazimierz Gwiazdowski, który był nie tylko najczęściej wstępującym na mównicę posłem z województwa podlaskiego, ale też uplasował się nawet w krajowej czołówce. W przeciwieństwie do jego dwóch kolegów z regionu, nie pokazywał się jednak w mediach.

- Zaczynałem od sołtysa, przez wójta aż do posła - mówi Gwiazdowski. - Przyszedłem do Sejmu, aby ciężko pracować, a nie pchać się na szkło. Jednak przez te lata nawet z najlepszymi nieraz pomysłami nie udawało się przebić, tylko dlatego, że jestem w takim klubie a nie innym.

Pytany o sukcesy mówi o działaniach na rzecz poprawy sytuacji rolników na trudnych terenach biebrzańskiego parku. Do tego podkreśla pracę o wywalczenie przedłużenia terminów użytkowania wysypisk dla niektórych gmin, np. Wąsosza. Z kolei pytany o największe problemy w tej kadencji, wspomina o cięciach wydatków na nowe drogi ekspresowe w regionie.

Drogi są też solą w oku jego klubowego kolegi - Jacka Boguckiego. Ten jednak pociesza się faktem, że przynajmniej udało się dokończyć te wcześniej rozpoczęte, jak choćby remont krajowej 66. z Zambrowa do Wysokiego Mazowieckiego czy też przebudowę obwodnicy pierwszego z miast. Pytany o inne działania w parlamencie wspomina o pracach nad poprawą sytuacji rodzimego mleczarstwa w kwestii tzw. kwot mlecznych oraz zabiegi o odrzucenie złej, jego zdaniem, ustawy reformującej polskie spółdzielnie.

Chcą wrócić na Wiejską

Z kolei łomżyński poseł, Lech Kołakowski wspomina swoją wieloletnią walkę o przebieg trasy Via Baltica przez nasze ziemie, jak również o uwzględnienie naszego regionu w planach budowy szybkiej kolei. Chciałby też, aby lotnisko regionalne było zlokalizowane bliżej nas, na terenie gminy Zawady. Projekty te ciągle nie mogą doczekać się realizacji.

Wszyscy trzej panowie ponownie zamierzają spędzić kolejne cztery lata przy ul. Wiejskiej. Tym razem jednak Kołakowski i Gwiazdowski będą mieli trudniejsze zadanie. O ile w porównaniu do 2007 r. Bogucki utrzymał swoje piąte miejsce na liście, to Kołakowskiego partia wystawiła na siódme miejsce (wcześniej miał 4.) a Gwiazdowskiego na ósme (wcześniej 6.).

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dzon
Bogucki dba tylko oswoją dupę.
p
powiatowy
Nie zauwazylem zeby posel Jacek Bogucki cos zrobil dla swoich wyborców przez ostatnią kadencję Teraz przed wyborami to kazdy moze obiecywac a pozniej prez blisko 4 lata znowu cisza zadnych działań.
j
jasio
Bialostocczyzna wiele tracila na braku jednomyslnosci poslow w waznych dla wojewodztwa sprawach-"gdzie sie dwoch kloci -tam trzeci korzysta". Lublin,Rzeszow, Olsztyn ,Mazowieckie -zyskaly i potrafily zorganizowac lobby samorzadowe w istotnych problemach.
Dodaj ogłoszenie