Nasze kościoły wciąż są pełne

Aleksandra Gierwat [email protected]
A. Gardocki
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Diecezja łomżyńska. Prawie co czwarty wierny z diecezji łomżyńskiej uczestniczący w niedzielnej mszy św. przystępuje do eucharystii - wynika z danych za 2007 r. opracowanych przez pallotyński Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego.

To, po diecezji tarnowskiej, drugi rezultat w Polsce. Wynik jest o tyle ciekawy, że na niedzielną mszę św. przychodzi u nas "tylko" 49,4 proc. ze zobowiązanych do tego diecezjan, podczas gdy w diecezji tarnowskiej tzw. wskaźnik "dominicantes" wynosi aż 72 proc. i jest również najwyższy w kraju. Warto też odnotować, że wskaźnik "communicantes", czyli uczestników mszy przystępujących do eucharystii wzrósł w naszej diecezji o 5 proc. w stosunku do 2006 r.

U nas tradycja się trzyma
Ks. Andrzej Popielski, proboszcz parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Łomży uważa takie wyniki za pocieszające, ale dodaje, że "chciałoby się więcej". Jego zdaniem na statystyki "dominicantes" negatywnie wpływa nasilona emigracja zarobkowa w naszym regionie.

- Wschodnie rubieże Polski zawsze charakteryzowała, i to widać, głęboka religijność - tłumaczy. - Wpływała na to tradycja historyczna, patriotyzm, silne więzy w wielopokoleniowych rodzinach.

Ksiądz podkreśla, że statystyki nie są do końca miarodajne. W samej Łomży odsetek "dominicantes" wynosi 52 proc., czyli więcej, niż średnia dla całej diecezji.

- A w takiej parafii na Kurpiach, gdzie tradycje są bardzo silne, procent wiernych uczestniczących we mszy św. może być znacznie wyższy - zauważa.

Laicki jak łodzianin
Patrząc na statystyki wyraźnie widać, że trzecie przykazanie boże "abyś dzień święty święcił" lepiej i chętniej wypełniają mieszkańcy wschodnich i południowych województw Polski. Najmniejszą wagę przykładają do niego mieszkańcy dużych miast, gdzie, zdaniem socjologów, proces laicyzacji zachodzi najszybciej, a także katolicy z Ziem Odzyskanych.

Najbardziej religijnymi diecezjami pod względem uczestnictwa w mszach świętych pozostają diecezje: tarnowska (72 proc.) i rzeszowska (68,5 proc.) oraz archidiecezja przemyska (64,2 proc.), a więc tereny dawnej Galicji. Bardzo dobrze, z wynikiem powyżej 50 proc., wypadają również diecezje drohiczyńska i siedlecka.

Na przeciwnym biegunie znalazły się natomiast archidiecezje: łódzka (28,6) i szczecińsko-kamieńska (29,3) oraz diecezja koszalińsko-kołobrzeska, gdzie w niedzielnym nabożeństwie uczestniczy tylko 30,5 proc. zobowiązanych do tego diecezjan. Archidiecezja szczecińsko-kołobrzeska oraz diecezja koszalińsko-kołobrzeska mają wraz z diecezją elbląską także najniższy wskaźnik przystępujących do komunii - jedynie 12 proc.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
GOSC
CHOLERKA JESTESMY TACY RELIGIJNI A SKAD W NAS JEST TAK GLEBOKI ANTYSEMITYZM I RASIZM ? PAN BOG KAZACH KOCHAC BLIZNIEGO JAK SSIEBIE SAMEGO A MY KOCHAMY TYLKO SIEBIE I TO NIE ZAWSZE
A
AR.
W dniu 11.07.2008 o 07:32, adam napisał:

Nie idzie się do kościoła po to, aby się modlić, a po to, aby się pokazać. żeby sąsiedzi nie gadali, że nie jesteśmy katolikami. (...) Religia jest na dalszym miejscu.



Nie każdy tak postępuje Adamie, nie każdy... Twoje uogólnienia są krzywdzące. A jeśli dla kilku, kilkunastu rodzin właśnie tak to wygląda, to i tak lepiej dla nich, że chodzą do kościoła, a nie do supermarketu.

Narzekać - to takie polskie. Nie skupiaj się wyłącznie na ludzkich błędach, bo człowiek to taka istota, że grzeszył, grzeszy i grzeszyć będzie. Jeśli będziesz myślał i mówił tylko o tych "udawaczach", przestaniesz widzieć nawet ewidentne pozytywy.
a
adam
Dla ochłody. Należałoby zdefiniować religijność ludności. Byłem ministrantem i widziałem tę religijność. Mieszkańcy regionów wschodnich wywodzą się generalnie ze wsi. Przeprowadzka do miasta, nie zmienia mentalności ludzi. Nie idzie się do kościoła po to, aby się modlić, a po to, aby się pokazać. żeby sąsiedzi nie gadali, że nie jesteśmy katolikami. A kościół jest idealnym miejscem na zgromadzenie się dużej publiki. Kosciół jest miejscem omawania garderoby sąsiadów, ich zachowania, stylu życia. Religia jest na dalszym miejscu. Z chęcia sie pokazania innym wynikają inne parodie i dewiacje jak: jazda do kościoła samochodem, nawet jak się mieszka zaledwie 100 m od świątyni, patologiczne przyjęcia z okazji chrzcin, a szczególnie komunijnych, kupowanie, nadstan garderoby tylko i wyłącznie do kościoła (a tak naprawdę pod publikę). Tak więc można określić kolejność potrzeby pójścia do kościoła: 1) żeby sąsiedzi nie gadali, że nie chodzę do kościoła, 2) chęć pokazania się z jak najlepszej i bogatej strony, 3) spotkania towarzyskie, 4) omówienie - obgadanie sasiadów (kto z kim gdzie kiedy i o ktorej), 5) potrzeba religijna.
Dodaj ogłoszenie