Nie będzie kasy na remonty dróg

Michał Modzelewski
W piątek na otwarciu ul. Poznańskiej uroczystego włączenia sygnalizacji dokonali (od lewej) wicewojewoda i prezydent Łomży.
W piątek na otwarciu ul. Poznańskiej uroczystego włączenia sygnalizacji dokonali (od lewej) wicewojewoda i prezydent Łomży. M. MOdzelewski
Udostępnij:
Nowa nawierzchnia ul. Poznańskiej i remont skrzyżowania z ul. Akademicką, to jedna z ostatnich inwestycji, na które Łomża dostała dofinansowanie według starych zasad.

Okrojenie rządowego programu przebudowy dróg lokalnych to cios dla naszych samorządów. Dzięki dotacjom udało się im zbudować całe kilometry tzw. schetynówek. Ale teraz do każdego metra nowych nawierzchni będą dopłacać więcej z własnego budżetu. To oznacza jedno - będzie mniej dróg.

To się opłacało

O tym, że do tej pory chętnie i skutecznie korzystano ze schetynówek świadczyć może przykład Łomży. Dzięki niemu zrealizowano cztery inwestycje warte blisko 11 mln zł, z czego prawie 5 mln to właśnie rządowe dotacje. Były to ulice: Grobla Jednaczewska, Łąkowa, Mała Kraska i otwarty w miniony piątek blisko 800 m odcinek ul. Poznańskiej, przez lata bezlitośnie niszczonej przez wielotonowe ciężarówki.

Obecnie położono na niej nową, szeroką na 10-12 m nawierzchnię, wybudowano skrzyżowanie z sygnalizacją świetlną łączące ją z ul. Akademicką, ułożono nowe chodniki i ścieżki rowerowe. Całość pochłonęła ponad 4 mln zł, z czego 1,1 mln pokryły pieniądze od rządu. Wagę inwestycji dla ruchu w mieście podkreślały miejscowe władze.

- Na ul. Poznańskiej zostały nam do zrealizowania jeszcze dwa ważne elementy - mówił Mieczysław Czer-niawski, prezydent Łomży. - Chodzi o przebudowę mostu na Łomżyczce i przejazd kolejowy. W jego sprawie negocjujemy z PKP. Dążymy do tego, aby powstała mini-obwodnica miasta, która odciąży centrum od ruchu tranzytowego.

Mniej kasy to mniej dróg

Obecnie zarówno Łomży jak i gminom czy powiatom coraz mniej opłaca się starać o rządowe pieniądze. O ile w poprzednich latach samorządy mogły liczyć na zwrot maksymalnie 50 proc. kosztów inwestycji, to obecnie ten pułap zmniejszono do 30 procent.

- Trudno nie mieć żalu do rządu o taką decyzję - mówi Bogdan Zieliński, starosta wysokomazowiecki. - Decyzja taka wydaje się tym bardziej niezrozumiała, że tak naprawdę te pieniądze do budżetu państwa wracają z nawiązką. Czy to w formie podatków czy składek płaconych przez wykonawców na zatrudnionych przez siebie pracowników.

Nawet w tej sytuacji samorządy często nie mają innej alternatywy by pozyskać pieniądze, więc wnioski i tak będą składać. Każda złotówka spoza własnego budżetu jest nie do pogardzenia. Władze województwa twierdzą jednak, że są szanse na powrót do poprzednich zasad.

- Będziemy lobbować , aby dotacje mogły być większe - zapowiedział Wojciech Dzierzgowski, wicewojewoda podlaski. - Na efekty trzeba poczekać, bo ten rząd dopiero powstał.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie