Nie oszczędzaj na kominiarzu. Lepsza jego wizyta niż pożar

(yes)
sxc.hu
Udostępnij:
Wciągu paru ostatnich tygodni strażacy trzykrotnie musieli gasić pożary sadzy.

Na szczęście, obeszło się bez poważniejszych strat materialnych.

- To jednak dopiero początek sezonu grzewczego. W poprzednich latach zdarzały się ofiary w ludziach, niektórzy tracili dorobek całego życia - przypomina Bogdan Wierzchowski, zastępca komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Suwałkach. - Lepiej więc nie lekceważyć obowiązujących przepisów.

Próbują zaoszczędzić

Jeśli budynek ogrzewany jest węglem czy drewnem, zgodnie z obowiązującymi przepisami, właściciel powinien cztery razy w roku zadbać o wizytę kominiarza. Każda z nich kosztuje kilkadziesiąt złotych, więc niektórzy próbują "zaoszczędzić". Żałują dopiero wtedy, gdy dojdzie do pożaru.

- Na własnej skórze przekonałem się, czym to grozi - mówi właściciel niewielkiego domu na obrzeżach Suwałk. - Kominiarza nie widziałem pewnie ze cztery lata. Miałem sporo szczęścia, bo sadzę sam, z pomocą sąsiadów, jakoś ugasiłem. Ale te "oszczędności" diabli wzięli. Zdunowi za naprawę instalacji musiałem zapłacić znacznie więcej niż wziąłby kominiarz.

Jeszcze jest czas

We wrześniu paliły się kominy w Suwałkach przy Buczka i Orzechowej oraz w Nowej Przerośli.
- Jeszcze jest trochę czasu i warto zadbać o własne bezpieczeństwo - apeluje B. Wierzchowski.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie