Nie tylko skruszysz tu swoje serce

Helena Wysocka [email protected]
Klasztor dominikański w Sejnach ma zamienić się w dom pielgrzyma
Klasztor dominikański w Sejnach ma zamienić się w dom pielgrzyma H.Wysocka
Region. Ponad 600-kilometrowy szlak, a na nim siedem przepięknych klasztorów. Pierwszy zbudowany w Wilnie, w 1321 roku. A każdy kolejny jest starszy o kilkadziesiąt lat.

To tylko część niezwykle bogatej historii życia dominikanów. Ale o tym, że warto ją poznać, chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Zakonnicy wszak odegrali ogromną rolę w rozwoju naszego regionu. Zakładali i utrzymywali szkoły, uczyli ludzi rzemiosła. Klasztory stanowiły ostoję życia nie tylko religijnego.

- A szlak dominikański to nie tylko świątynie - przekonuje Eugeniusz Klimaniec, prezes Stowarzyszenia Ziemia Sejneńska. - To też bogata historia żyjących tutaj, niezwykle gościnnych ludzi. Do tego przepiękne krajobrazy, a więc wymarzone miejsca na wypoczynek.

Skąd zacząć zwiedzać, odpowiedzi na to pytanie właściwie nie ma. Każde miejsce na szlaku jest dobre, aby się zatrzymać. I w każdym miejscu wędrówkę można przerwać, aby kiedyś wrócić na szlak.

- Bo to, że wracać zechce każdy, mamy prawie pewność - dodaje Klimaniec.

Jest tylko nadzieja

Sejny, niewielkie przygraniczne miasteczko. W centrum pyszni się okazała bazylika, a obok niej dumny klasztor. Wszystko zaczęło się od starosty Jerzego Grodzieńskiego. To on założył miasteczko, a później, nie doczekawszy się potomstwa, przekazał swoje dobra zakonnikom. Dominikanie, w miejscu drewnianego kościołka, przez kilkadziesiąt lat wybudowali okazałą bazylikę i klasztor, który funkcjonował przez prawie dwieście lat.

Dziś bazylika to bodajże najpiękniejsza świątynia w regionie. W murach klasztornych zaś znajduje się muzeum. Lokalni działacze chcą, aby powstał tam Dom Pielgrzyma. - Wszędzie gdzie się da, szukamy pieniędzy na remont klasztoru - dodaje prezes Klimaniec. - Nadzieja jest, ale na razie to tylko nadzieja.

Zbiegnie się z końcem świata

Podążając tropem sejneńskich zakonników, jedziemy do wsi Różanystok, niedaleko Dąbrowy Białostockiej, gdzie na wzgórzu wznosi się piękna bazylika, a w niej słynący łaskami obraz. A jego historia jest niezwykle ciekawa. Otóż, w 1652 roku właściciel ziemski Szczęsny Tyszkiewicz z żoną Eufrozymą kupili obraz i umieścili go w domowej sypialni.

Sześć lat później zaczęły się dziać cuda. Ni z tego, ni z owego zapalała się lampka oliwna. Albo zaczynały rozkwitać na nowo kwiaty w suchych wiankach. Po ośmiu latach słynący z łask obraz przeniesiono do kościoła.

Dalej dominikański szlak prowadzi do Choroszczy, położonej zaledwie dwanaście kilometrów od Białegostoku. Oprócz słynnego cudami obrazu "Ukrzyżowanie", zakonnicy sprowadzili do kościoła liczne relikwie. Związana z nimi legenda mówi, że zetknięcie się uniesionej dłoni świętego z wiekiem szklanej trumny ma zbiec się z końcem świata.

Krasnybór - niewielka wieś w gminie Sztabin. Dominikanie wiedli tam niezwykle ciężkie życie. Z trudem zdobywali środki na utrzymanie. Zmuszeni do składania ofiar na rzecz Skarbu Państwa, wyprzedawali złocone kielichy i inne dobra. W 1825 roku klasztor został zamknięty.

Więzienie dla księży

Do litewskich Druskiennik niewiele ponad sto kilometrów, a stąd Niemnem można dopłynąć do Liszkowa. Tam, na wysokim brzegu rzeki znajduje się kolejny, piękny zespół poklasztorny. Grzechem byłoby ominąć Wilno, gdzie dominikanie mieszkali od 1321 roku. Sto osiemdziesiąt lat później wybudowano klasztor i kościół pw. św. Ducha. Dziś to najwspanialszy zabytek dojrzałego baroku. Drugi z klasztorów znajduje się na placu Łukiskim.

Łotewska Agłona zaś to największe sanktuarium maryjne. Władze carskie urządziły tam więzienie dla niewygodnych gości. Nieznany autor tak pisze: Skruszysz tu serce, a dłonie/Nabożnie złożysz w Agłonie...

- Sanktuaria to kamienie milowe, jakie biali bracia z bezgranicznym poświęceniem wznosili na szlaku - dodaje Eugeniusz Klimaniec. - Ale to tylko perełki. Warto zajrzeć jeszcze do Trok, Szumska, Mereczu, czy Nowogródka. Tam dominikanie też pozostawili swoje ślady.

Proponowany przez Stowarzyszenie Ziemia Sejneńska "Szlak dominikański" pretenduje do tytułu "Najlepszy produkt turystyczny".

"Współczesna" włączyła się jako partner w propagowanie konkursu na "Najlepszy produkt turystyczny", organizowanego przez Polską Organizację Turystyczną. Wystarczy wymyślić scenariusz atrakcyjnego spędzenia kilku dni w naszym regionie i wpisać go w formularzu na: www.podlaskieit.pl. Podlaska Regionalna Organizacja Turystyczna najlepsze oferty nagrodzi Certyfikatami POT i wyśle do ogólnopolskiego finału konkursu, w którym nagrodą jest Złoty Certyfikat i kampania promocyjna o wartości 720 tys. zł!

My zaś najciekawsze propozycje, zgłoszone do konkursu, opiszemy na łamach "Współczesnej". Również w naszej redakcji (tel. 085 748 74 58, [email protected]) czekamy na Państwa propozycje, jak aktywnie spędzić kilka miłych dni w naszym regionie.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gosc
Trudno uwierzyc by Dominikanie mieszkali w Wilnie w 1321 roku.
Jedno jest pewne, zakonnicy sa specialistami od cudow.
Dodaj ogłoszenie