Nie znasz zasad, to nie wejdziesz

Hubert Bar [email protected]
- Tymi drzwiami pacjenci mogliby być wypuszczani na widzenia z odwiedzającymi - sugeruje Zenon Zawadzki. - Ławeczki obok niszczeją. Widocznie są rzadko używane.
- Tymi drzwiami pacjenci mogliby być wypuszczani na widzenia z odwiedzającymi - sugeruje Zenon Zawadzki. - Ławeczki obok niszczeją. Widocznie są rzadko używane. Fot. Hubert Bar
Łomża. Trzeba się nieźle natrudzić, by odwiedzić znajomych w szpitalu. Nasz Czytelnik Zenon Zawadzki przez dwa dni próbował bezskutecznie wejść na oddział psychiatryczny łomżyńskiego szpitala. Zdumiewa go, że tak trudno jest się tam dostać.

- Chciałem w czwartek odwiedzić koleżankę, która znalazła się w szpitalu. Zapytano mnie, czy jestem kimś z rodziny. Nie jestem, więc mnie nie wpuszczono - opowiada Zawadzki. - Pani ordynator, do której się natychmiast udałem, również zakazała mnie wpuszczać. Zażądałem spotkania z dyrektorem szpitala.
Dyrektorzy byli w czwartek nieuchwytni, ale Zawadzkiemu pomogła w piątek dr Hanna Majewska, nadzorująca w szpitalu respektowanie świadczeń przysługujących pacjentom.
- Doktor Majewska wykazała dużo cierpliwości wobec takiego nachalnego i roszczeniowego odwiedzającego, jak ja - śmieje się Zawadzki. - Zasugerowała, bym spotkał się z psychologiem oddziału w celu umożliwienia mi odwiedzin.
- Jest to zgodne ze standardową procedurą - komentuje dr Ewa Falkowska z działu prawnego szpitala. - Lekarz wydający zgodę na odwiedziny musi mieć pewność, że pacjent tego chce - uzasadnia.
Zawadzki stawił się u pani psycholog, która życzliwie pomogła w załatwieniu sprawy.
- Moją rolą jest wyjaśniać problemy - mówi mgr Jadwiga Rogowska, psycholog. - Spytałam naszą pacjentkę i lekarza prowadzącego. Nie mieli nic przeciwko wizycie. Z odwiedzającym ustaliliśmy warunki spotkania i zasady, których należy przestrzegać - dodaje.
Jakież było zdumienie Zawadzkiego, gdy przy wejściu został zapytany o nazwisko i usłyszał informację, że on właśnie, Zenon Zawadzki, na oddział ma nie być wpuszczany!
- Zabolało mnie to i byłem zaskoczony, że mam pozwolenie, a nie mogę wejść! Domyślam się, że to dlatego, że poprzedniego dnia nie chciała mnie wpuścić pani ordynator - podejrzewa Zawadzki. - Widocznie informacja o tym, że mam prawo wejść do niej nie dotarła.
Marian Jaszewski, dyrektor szpitala, tłumaczy, że odwiedzający nie ma prawa widzieć tylko osoby ubezwłasnowolnionej. - O tym jednak decyduje sąd, nie lekarze - wyjaśnia.
Pan Zenon zdołał w końcu odwiedzić swoją koleżankę dzień później, w sobotę.
- Jest porzekadło, że najlepszym lekarstwem dla człowieka jest drugi człowiek. Jak ma się poprawiać stan pacjentów oddziału psychiatrycznego, gdy tak trudno się z nimi widzieć? - pyta zbulwersowany. - Najgorsze, że mnie przeganiano, zamiast poinformować jak należycie zorganizować odwiedziny. Wystarczyła tylko dobra wola dwóch osób, które mi pomogły, by legalnie spotkać koleżankę. Jestem im bardzo wdzięczny - dodaje.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
konrad.

I co ?

 

Ktoś ze "świętych krów" wyleciał z pracy za ten  b(urdel)ałagan ?

 

G
GRAZYNA
to gdzie my zyjemy,ze odwiedzajacych traktuje sie jak przestepcow!!!
Dodaj ogłoszenie