Niebywałe! Mieszkańcy sami remontują swoje podwórko

Redakcja
– Pogoda nam dopisała, atmosfera była świetna. Wcześnie nie znaliśmy się, teraz mówimy do siebie po imieniu – mówi Iwona Korzun (z prawej).
– Pogoda nam dopisała, atmosfera była świetna. Wcześnie nie znaliśmy się, teraz mówimy do siebie po imieniu – mówi Iwona Korzun (z prawej).
Udostępnij:
Wiosną spotkali się na grillu projektując na nowo swoje podwórko, w listopadzie zabrali się ostro do pracy.

W weekendy, święta i wieczorami mieszkańcy kamienicy przy ul. Armii Krajowej 6 z zapałem układali kostkę brukową. Resztę prac dokończą wiosną, ale pierwsze efekty już są.

- Zamiast świętować 11 listopada układaliśmy kostkę. Nawet osoby, które wydawałoby się, że się nie przyłączą, pracowały razem z nami - mówi Iwona Korzun, mieszkanka kamienicy. - Wcześniej nie mieliśmy okazji się poznać, ale przy wspólnej pracy bardzo się zgraliśmy.

Pracował, kto tylko mógł

Pomysł samodzielnego zaaranżowania przestrzeni poddała Urszula Podurgiel, jedna z mieszkanek kamienicy. Do współpracy zaprosiła architekta z Katowic - Pawła Jaworskiego. W maju pochyleni nad makietą podwórka lokatorzy na nowo wyznaczali miejsca dla samochodów, wirtualnie przesuwali śmietnik, aranżowali zieleń.

Później trzeba było jeszcze zrobić kosztorys i zdobyć pieniądze. - Dostaliśmy 5 tys. zł grantu z programu Działaj Lokalnie. Okazało się, że to za mało. Na początku chcieliśmy położyć część starej kostki, ale podjęliśmy uchwałę wspólnoty, by dodatkowe pieniądze na ten cel przeznaczyć z funduszu remontowego - opowiada Urszula Podurgiel.

Sporo zrobili sami mieszkańcy, ale pomoc przyszła także ze strony ratusza. Naszelnik wydziału mienia komunalnego Andrzej Semeńczuk pomógł lokatorom przy wypełnieniu formalnych wymogów. Prezydent Artur Urbański skontaktował się z dyrekcją graniczącego z posesją przedszkola, by ta umożliwiła większym pojazdom wiozącym materiały przejazd przez teren placówki. Mieszkańcy mieli też fachową pomoc. Projekt pilotował katowicki architekt. A jak profesjonalnie położyć kostkę, pokazał im pan Zbyszek, jeden z bezdomnych przebywających w ośrodku Monar-Markot.

Nie obyło się bez problemów. - Użyczyliśmy znajdującemu się obok bankowi dwa miejsca parkingowe na naszym podwórku. Niestety podczas prac jednemu z sąsiadów zgasł tam samochód i nie dało się go przesunąć. Pracownicy banku od razu wezwali straż miejską. Na szczęście obyło się bez mandatu - opowiada Urszula Podurgiel.

To świetny pomysł na integrację

Pomimo drobnych przeszkód, udało się zakończyć pierwszy etap prac. Pozostało jeszcze zagospodarować kawałek zieleńca. Jeżeli fundusze pozwolą, stanie tam także altanka i niewielka piaskownica. Jednak to co najważniejsze, lokatorom udało się już osiągnąć.

- Nawet nie musieliśmy się umawiać. Każdy pracował kiedy tylko miał czas. Atmosfera była rewelacyjna, choć praca naprawdę ciężka. Pomagali nam nawet ludzie, którzy tu nie mieszkają - cieszy się pomysłodawczyni przedsięwzięcia.

- Świetnie się zintegrowaliśmy. Teraz, gdy tylko coś trzeba, jeden drugiemu pomaga - dodaje Iwona Korzun.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
ula maz cie zdradza
u
ulap
pozdrawiam serdecznie!

dofinansowanie pochodziło z programu Działaj Lokalnie,
nie jest to dofinansowanie z UM Ełk i zapewniam,
że mieszkańcy napracowali się nie tylko fizycznie,
ale i pisali projekt na dofinansowanie, załatwiali
formalności, na urzędników nikt nie liczył, a, że
była otwartość i chęć wsparcia to super, krok był jednak z naszej
strony
t
tak.........
Chwalebne, ale nie ma czym się chwalić. Powrót do czynów społecznych... tylko teraz w nowym wydaniu - przy wsparciu merytoryczno-finansowym Urzędu Miasta. Gdyby to był codzienny trud urzędników, którzy żyją z naszych podatków, to byłoby coś! A tak - trzeba uważać, by z mówienia po imieniu, nie wyszła wymiana współmałżonków.
m
marek
I tak trzeba żyć po sąsiedzku:) Wzajemna pomoc jest najważniejsza. Nazwisko coś mi kojarzy... he he. Pozdrawiam Panią Ule, organizatorkę i Panią prezes Adelfi ) Uczestnik 3 edycji szansy...
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie