Niejawne posiedzenie Sejmu ws. cyberataków na Polskę. Rzecznik rządu ostrzega przed falą dezinformacji

Aleksandra Kiełczykowska
Aleksandra Kiełczykowska
Niejawne posiedzenie ws. cyberataków. Sienkiewicz: Utajnienie obrad Sejmu jest bardziej próbą utajnienia afery mailowej fot. adam jankowski / polska press
- W najbliższym czasie spotkamy się w całej Polsce z szeroko zakrojonymi działaniami dezinformacyjnymi. Służby zidentyfikowały niektórych autorów takich działań - powiedział dziennikarzom rzecznik rządu Piotr Müller po zakończeniu niejawnego posiedzenia Sejmu poświęconego cyberatakom.

Bez kamer i dziennikarzy odbyło się w środę, 16 czerwca 2021 r., niejawne posiedzenie Sejmu. Tematem obrad były nasilające się cyberataki na Polskę. O tajność kluczowej części, czyli informacji w sprawie cyberataków na Polskę, wnioskował premier Mateusz Morawiecki. Temat nabrał rozpędu po informacjach o włamaniu na skrzynkę pocztową szefa KPRM Michała Dworczyka.

Rzecznik rządu Piotr Muller po zakończonych obradach przekazał, że podczas posiedzenia głos zabrali premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Jarosław Kaczyński oraz minister Janusz Cieszyński. - Informacje mają co do swojej istoty charakter niejawny, dlatego w takiej formule zdecydowaliśmy się na przeprowadzenie obrad - podkreślił. - Jeżeli chodzi o kwestię związaną z działaniami w najbliższym czasie odbędą się posiedzenia poszczególnych organów - dodał. Będzie to między innymi komisja ds. bezpieczeństwa narodowego.

Głos zabrał także sekretarz stanu do spraw cyberbezpieczeństwa Janusz Cieszyński, który poinformował, że zostały przekazane kompleksowe informacje. - To, że część sali zbyło ją śmiechem i kpinami, to niech każdy sobie oceni, jak do tego podejść - dodał.

- Kompleksowa informacja została dzisiaj przekazana wszystkim parlamentarzystom także w zakresie tego, jak ta informacja wygląda poza granicami naszego państwa. Myślę, że każdy, kto był zainteresowany, mógł się dowiedzieć tego, co możemy na tym etapie powiedzieć - mówił polityk.

- Żadne poważne państwo nie mówi, jak zabezpiecza systemy i Polska tez tego nie zrobi. Nie będziemy mówić o tym, w jaki sposób zabezpieczone są polskie instytucje - zaznaczył odnosząc się do zarzutów o niejawności posiedzenia.

Rzecznik na pytanie, czy minister, szef KPRM, Michał Dworczyk zostaje na stanowisku, odpowiedział "tak". - Nie doszło do naruszenia przepisów prawa w zakresie informacji niejawnych i to od samego początku minister Dworczyk podkreśla w oświadczeniach.

Jak podaje portal onet.pl wicepremier Jarosław Kaczyński miał stwierdzić z mównicy, że Moskwa ma gotowe plany inwazji na Polskę, a ostatnie cyberataki mogą być tego dowodem. Zdaniem źródeł portalu rząd przekazał też, że zhakowanych miało zostać od 4 do 4,5 tys. kont, a hakerzy przejęli łącznie około 70 tys. wiadomości.

Przy okazji miał ujawnić, że niedługo do Sejmu mają trafić projekty ustaw, które dadzą rządowi nowe narzędzia do czuwania nad bezpieczeństwem cyfrowym.

Część posłów opuściła salę

Posłowie Koalicji Obywatelskiej - Michał Szczerba oraz Dariusz Joński - opuścili salę zanim obrady Sejmu się zakończyły.

- Do osoby, która prezentuje temat wiodący, nie mamy elementarnego zaufania. To jest po prostu śmianie się posłankom i posłom w twarz. To osoba odpowiedzialna za różnego rodzaju nieprawidłowości, nie mogliśmy tego słuchać - oświadczył Szczerba. - Działalność tej osoby poznaliśmy, a szczególnie poznali ją polscy podatnicy, którzy zostali narażeni na wielomilionowe straty. To kpina z parlamentu - dodał.

Posłowie dopytywani byli przez dziennikarzy o przebieg posiedzenia zaznaczyli, że nie mogą nic powiedzieć ze względu na tajność obrad. - Być może dlatego utajnili to posiedzenie, żeby nie mówić co jest na tych skrzynkach mailowych - zaznaczył Joński.

"Kpina z instytucji niejawnego posiedzenia"

Po posłach Koalicji Obywatelskiej salę opuścili przedstawiciele Lewicy. - To kpina z instytucji niejawnego posiedzenia, a przede wszystkim - brak jakichkolwiek informacji, o których moglibyśmy powiedzieć, że mają charakter tajny - ocenił szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski. 

- Liczyliśmy na rzetelną, dobrą, merytoryczną rozmowę. Chcieliśmy, aby posiedzenie Sejmu w tak ważnej sprawie było potraktowane poważnie i z atencją. Niestety to wszystko się nie wydarzyło. Wystąpieniom ministrom towarzyszyły śmiechy, bo dzisiaj na posiedzeniu Sejmu, który miał charakter tajny, mieliśmy do czynienia ze szkoleniem parlamentarzystów, jak mają się zachowywać w kwestii cyberbezpieczeństwa - mówił polityk.

O posiedzeniu wypowiedział się także szef Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz. - To jest bardzo smutne, co się wydarzyło. Sprawa jest poważna, a podejście było niepoważne - skomentował.

- Informacja była ta szczątkowa, tak nieoddająca tego, co jest istotą sprawy, że po prostu żal na to patrzeć - mówił dziennikarzom lider ludowców. - Wrażenie jest naprawdę przykre, jak traktowana jest sprawa bezpieczeństwa narodowego - dodał.

"Dzisiejsze tajne posiedzenie Sejmu było jawną kompromitacją. Nie usłyszeliśmy niczego tajnego. Niczego" - napisała na Twitterze posłanka KO Jagna Marczułajtis-Walczak.

Jawność obrad

Do jawności obrad wzywali politycy opozycji. Borys Budka, przewodniczący Platformy Obywatelskiej, apelował z mównicy sejmowej podczas porannego posiedzenia o "niezwłoczne przejście do udzielenia informacji przez pana premiera w świetle kamer, przy pełnej jawności". - Chcecie przykryć własną niekompetencję. Chcecie przykryć to, że cała Polska śmieje się albo drży, czytając korespondencję, która wypływa z waszych skrzynek mailowych - powiedział szef PO.

Wypowiedź Budki skomentował na Twitterze poseł PiS Kazimierz Smoliński. "Budka wrzeszczy, żeby nie utajniać dyskusji i rozstrzygnięć o cyberbezpieczeństwie oraz o ochronie sieci rządowych przed atakami hakerów i obcych wywiadów. Nawoływanie do tego abyśmy przed kamerami pokazali nasze zabezpieczenia i tajemnice to zdrada stanu" - ocenił polityk.

Jak wygląda niejawne posiedzenie?

O tajności posiedzenia Sejmu mówi art. 172 Regulaminu Sejmu, a dokładniej 2 i 3 podpunkt tego artykułu. Według niego Sejm rozstrzyga o niejawności posiedzenia na wniosek Prezydium Sejmu lub 30 posłów „jeżeli wymaga tego dobro Państwa”.

Głosowanie dotyczące tajności obrad odbywa się bez udziału publiczności i dziennikarzy, po wysłuchaniu uzasadnienia wniosku – bez debaty. Uchwała o tajności obrad podejmowana jest bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ogólnej liczby posłów.

O tym, jak będzie wyglądać niejawne posiedzenie informował PAP dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka. Wszyscy posłowie wchodzący do Sali Posiedzeń będą sprawdzani przy pomocy urządzeń detekcyjnych, ponieważ nie będą mogli wnieść na posiedzenie urządzeń, które rejestrują lub transmitują obraz lub dźwięk, teczek, torebek, bagażu podręcznego oraz podobnych.

Co więcej, wyłączone zostaną kamery, sieć wi-fi, aparaty telefoniczne w Sali Posiedzeń i pomieszczeniach przyległych oraz przekaz telewizyjny.

Grzegrzółka wyjaśnił, że dziennikarze nie będą mogli być obecni na galerii sali posiedzeń. Do ich dyspozycji pozostaną okolice tzw. stolika dziennikarskiego na I piętrze oraz Sala Kolumnowa. - Dodatkowo po zakończeniu wtorkowych obrad, redakcje będą zobligowane do usunięcia sprzętu elektronicznego z galerii, a także innych pomieszczeń przylegających do sali posiedzeń. Ten sprzęt, który zostanie, ma być odłączony od zasilania - przekazał.

Konferencja KO

Przed rozpoczęciem posiedzenia Sejmu odbyła się konferencja posłów Koalicji Obywatelskiej - Marcina Kierwińskiego oraz Bartłomieja Sienkiewicza.

- W naszym przekonaniu ta decyzja nie ma służyć ochronie tajemnic państwowej. Utajnienie obrad Sejmu jest bardziej próbą utajnienia afery mailowej, jaka się odbywa w rządzie – ocenił Sienkiewicz.

Podkreślił, że politycy KO będą tej decyzji „kategorycznie przeciwni”. – Chociażby dlatego, że normą w takich incydentach, nawet jeśli przyjmiemy prawdopodobną hipotezę, że mamy do czynienia ze zorganizowanym atakiem hakerskim, są publiczne dokumenty, raporty są publikowane, które są jawne. To są rzeczy, które muszą być podane do publicznej wiadomości i ktoś musi wziąć za nie odpowiedzialność – zaznaczył.

Przekazał, że posłowie KO będą głosować przeciw utajnieniu obrad. - Uważamy to za nic innego, jak próbę ukrycia afery mailowej, a nie próbę wyjaśnienia tego, co się stało - dodał Sienkiewicz.

Wojsko podczas strajku kobiet?

Na rosyjskiej platformie Telegram od tygodnia publikowane są treści rzekomo pochodzące ze skrzynki mailowej Michała Dworczyka, który padł ofiarą ataku hakerów.

We wtorek wieczorem wyciekł do Internetu rzekomy mail Dworczyka datowany na 27 października 2020 roku. Adresatami maila mieli być premier Mateusz Morawiecki, rzecznik rządu Piotr Muller, szef Gabinetu Politycznego premiera Krzysztof Kubów oraz Mariusz Chłopik, dyrektor ds. marketingu w PKO BP (jak podaje Onet: kiedyś wiceszef Centrum Informacyjnego Rządu). Mail dotyczył pomysłu wyprowadzenia wojska na ulice podczas Strajku Kobiet.

"Dlatego jutrzejsze posiedzenie Sejmu ma być niejawne. Z maila wynika, że rząd rozważał użycie wojska wobec protestujących. Czekamy na publiczny komentarz Mateusza Morawieckiego i Michała Dworczyka" - napisał na Twitterze poseł KO Dariusz Joński.

"Użycie wojska w aktualnej sytuacji rodzi liczne ryzyka prowokacji, oskarżeń, ogromnych strat wizerunkowych dla rządu i wojska oraz budzi skrajnie negatywne skojarzenia. Obecna sytuacja powinna być zabezpieczana przez siły policyjne oraz wsparcie ze strony formacji straży pożarnej" - miał napisać w mailu Dworczyk.

Szef KPRM miał stwierdzić, że żołnierze nie mają odpowiedniego przygotowania do działania wobec "wielotysięcznego, agresywnego tłumu" i użycie wojska miałoby być przyznaniem się przez rząd do traktowania protestujących jako "zagrożenie".

- Żadna władza nie ma prawa w Polsce po doświadczeniach roku '70, po doświadczeniach kopalni „Wujek” wyprowadzać wojska przeciwko narodowi - skomentował doniesienia o chęci wyprowadzenia wojska na ulice podczas strajku kobiet Marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Po niejawnych obradach Sejmu posłanki Koalicji Obywatelskiej podczas krótkiej konferencji odniosły się do informacji o wojsku. Małgorzata Kidawa-Błońska zaapelowała do premiera o ujawnienie, czyim pomysłem było wyprowadzenie wojska do strajkujących kobiet.

- Od października trwały protesty kobiet. (...) Tysiące Polek wyszło na ulice. Okazuje się ze członkowie rządu myśleli o wypuszczeniu wojska na ulice. Na kobiety i dzieci chciano wysłać wojsko - mówiła Barbara Nowacka. - To musi zostać wyjaśnione dla dobra Rzeczpospolitej i dla każdej Polki i Polaka - zaapelowała.

Należy jednak zaznaczyć, że eksperci do spraw bezpieczeństwa cyfrowego podkreślają, że nie można mieć pewności, iż publikowane materiały są prawdziwe i mogą one być elementem dalszej dezinformacji.

Atak na skrzynkę Michała Dworczyka

Temat cyberbezpieczeństwa wypłynął przy okazji włamania na prywatną skrzynkę mailową szefa KPRM Michała Dworczyka oraz na facebookowe konto jego żony.

Michał Dworczyk w wydanym oświadczeniu w zeszłym tygodniu przyznał, że doszło do włamania na jego prywatna skrzynkę e-mail. Sprawą zajęły się służby, lecz w internecie nadal krążą dokumenty, mające rzekomo pochodzić z korespondencji szefa KPRM. Pojawia się także pytanie, czy na włamanie zareagowano odpowiednio wcześnie.

W sieci hakerzy zamieścili m.in. CV płk. Konrada Korpowskiego. Pewne obawy budzić może natomiast plik zawierający zestawienie służb upoważnionych do szczepień, wraz z danymi teleadresowymi osób kontaktowych. Jednak nie ma pewności, że publikowane materiały są prawdziwe.

Przy okazji włamania na skrzynkę ministra Dworczyka pojawiło się pytanie, czy członkowie rządu, a w tym premier Mateusz Morawiecki używają prywatnych skrzynek pocztowych do wymiany służbowych informacji.

Zapytany został też o to rzecznik rządu Piotr Muller podczas wtorkowej konferencji prasowej - Wszystkie informacje, które wymieniane są pomiędzy członkami rządu, które mają charakter jawny, zastrzeżony, poufny, klauzulowany oczywiście są wymieniane w ramach skrzynek służbowych lub w ramach procedur, które związane są z przekazywaniem informacji niejawnych - odpowiedział.

Materiał oryginalny: Niejawne posiedzenie Sejmu ws. cyberataków na Polskę. Rzecznik rządu ostrzega przed falą dezinformacji - Polska Times

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Rząd nie powinien w ogóle rozmawiać z tymi głupkami z opozycji

G
Gość

Budka omal się nie zes.rał

A
Abadon

Co knują chazaro-mongoły?

„tajne posiedzenie ” Knesetu Polin

G
Gość

A władza zapewnia że dane ze spisu powszechnego są zabezpieczone i nie dostaną się w niepowołane ręce. To taka prawda jak rządowe maile.

G
Gość

Hehehe,wy media opozycji nie demokratycznej takim zaklamywaniem rzeczywistości utwardzacie tylko rzádvPrawa i Sprawiedliwosci

A
Antoni Adam

O jezu, o boże a jak wyjdą maile które ja wysyłałem do mojego Pana- do Jarosława?

Ilość lukru w nich jest bardzo duża, zaczynam się bać

Dodaj ogłoszenie