Nieznajomy mężczyzna rzucił się na ratunek. Uratował jej psa z bagna. Kobieta chce mu podziękować

Urszula Śleszyńska
Pani Marianna Radzewicz z Misiem znają się już 17 lat. Pies uwielbia wychodzić na długie spacery, jeść żeberka i towarzyszyć swojej pani. Kiedy jej nie ma w domu tęskni za nią, a ona za nim. Razem tworzą duet idealny.
Pani Marianna Radzewicz z Misiem znają się już 17 lat. Pies uwielbia wychodzić na długie spacery, jeść żeberka i towarzyszyć swojej pani. Kiedy jej nie ma w domu tęskni za nią, a ona za nim. Razem tworzą duet idealny. Wojciech Wojtkielewicz
To był zwykły spacer, jakie pani Marianna Radzewicz z Białegostoku urządzała sobie z psem Misiem codziennie. Nic nie zwiastowało tego, że może się skończyć tragicznie. Ale nieznajomy mężczyzna rzucił się na ratunek!

Pani Marianna to niewysoka kobieta. Żeby nie rzec malutka. Sama o sobie mówi, że mierzy metr z kapeluszem, jest taką sobie małą Marianką, która lubi się uśmiechać i z pogodą ducha idzie przez życie. Ma 71 lat, a przez ostatnie 17 życie dzieli z najlepszym przyjacielem - psem Misiem.

- Tego dnia wyszliśmy na spacer, Misio chciał pochodzić, bo uwielbia długie wędrówki - opowiada pani Marianna. - Poszliśmy w okolice galerii Białej, tam piesek chciał się napić wody, więc puściłam go i nagle zniknął mi z oczu.

Kobieta zaczęła się rozglądać, jednak jej przyjaciela nigdzie nie było. Nagle tknęło ją serce i podbiegła w stronę wody. Widok, który tam zastała przeraził ją.

- Misio był w bagnie, zasysało go, tylko głowa mu już wystawała. Strasznie skomlał, nieludzko - opowiada łamiącym się głosem kobieta. - Zaczęłam krzyczeć pomocy, ale jakoś nikt nie chciał pomóc. Pewnie myśleli sobie, że to przecież tylko pies.

Pani Marianna sama rzuciła się na ziemię, próbowała dosięgnąć zwierzę, żeby wyciągnąć je na brzeg. Jednak nie dała rady. Krzyczała więc dalej, płakała. Była przerażona. A mimo, że ludzi było sporo, pomóc nie chciał nikt. Nagle z samochodu wyskoczył mężczyzna, który przejeżdżał tamtędy z córką. Krzyknął tylko do pani Marianny: gdzie?! Kobieta wskazała mu kierunek, a on, nie wahając się ani chwili pobiegł w bagno.

- To naprawdę w uczuciach dobry człowiek był - zachwyca się kobieta. - W jednym momencie chwycił Misia za obrożę i... sam wpadł w te bagno prawie po pas. Przecież w czystych pantofelkach był. Pięknie ubrany, bo do szkoły córkę odwoził. Spodnie czyściutkie i to wszystko poświęcił żeby tego mojego siedemnastoletniego pieska starego wyciągnąć. Przyjaciela mi uratował. Najlepszego, jakiego mam.

To tylko pies? Najgorsze zachowania właścicieli psów. Też tak robisz?

Mimo, że od całego zdarzenia minęło już trochę czasu, bo było to - jak zapewnia pani Marianna - 20 grudnia 2019 roku, kobieta nie może przestać myśleć o nieznajomym. Chciałaby, żeby o jego bohaterskim czynie było głośno, dlatego odwiedziła naszą redakcję.

- Chciałam mu podziękować, a jego żonie pogratulować, że ma takiego wspaniałego człowieka w domu - mówi ze łzami w oczach pani Radzewicz. - I chciałabym go jeszcze raz spotkać.

Zatem nieznajomy mężczyzno, jeśli to czytasz zgłoś się do nas, a skontaktujemy Cię z panią Marianną.

- To był bezpański piesek. Ja nie po to jego brałam, żeby on mnie się utopił - zapewnia pani Marianna. - Dlatego tak bardzo chciałam temu panu podziękować z całego serca. Nie mam słów. Jak coś takiego zrobił, to znaczy, że ma ogromne serce i do zwierząt i do ludzi. Bo jeśli widzi czyjąś krzywdę, to ratuje. Niech Bóg mu błogosławi.

Czarnek zapowiada HIT!

Wideo

Komentarze 24

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Pani Marianko czasem ktoś tak odważny potrafi przywrócić wiarę w człowieczeństwo, co ostatnio zanika. Wielkie brawa dla wybawcy Pani pieska.

G
Gość

Mój mąż też uratował z bagna psa sąsiadki. Pies był puszczony samopas. Gdy poszłam odprowadzić psa i powiedzieć sąsiadce, by go lepiej pilnowała, skomentowała jedynie, że na starość się głupi zrobił. Także ten...ja dziękuję Pani wlaścicielce za to, że naprawdę kocha swojego podopiecznego.

P.S. Pies sąsiadki parę miesięcy później zginął niepilnowany pod kołami ciężarówki:/

G
Gość
11 stycznia, 12:32, Gość:

Następnym razem nie spuści ze smyczy, równie dobrze mógł wpaść pod samochód i do kogo miała by pretensje. A za puszczanie psa bez smyczy w miejscu publicznym powinna dostać jeszcze mandat od SM.

Przy Bialej jest idelane miejsce do spuszczania psów, łąki, duży teren, trawy, woda, do ulicy kawałek drogi. Ta pani zawsze z tym psem na smyczy chodzi ale pies też potrzebuje ruchu.

A
Ann

Cudowny człowiek?

L
Lilianna

Takie miejsca bagniste powinny być otoczone barierką, rownie dobrze moglo tam wpaść i barwiące się dziecko..

G
Gość

Szacunek temu panu

G
Gość
11 stycznia, 13:32, Gość:

Następnym razem nie spuści ze smyczy, równie dobrze mógł wpaść pod samochód i do kogo miała by pretensje. A za puszczanie psa bez smyczy w miejscu publicznym powinna dostać jeszcze mandat od SM.

11 stycznia, 18:26, Gość:

Pewnie siedzisz w oknie i patrzysz czy ludzie równo parkują! Szeryf w [wulgaryzm] jeża.

11 stycznia, 20:03, Gość:

Wbrew przeciwnie, bardzo często jestem poza domem i wolał bym unikać takich sytuacji jak np. ta:

- "Pilnie poszukiwana właścicielka 2 psów, :

która spacerowała z nimi dziś ok 19.45 przy Operze. Jeden z psów ugryzł przechodzącego mężczyznę.".

Każdy jest mądry do puki sprawa nie dotyczy jego osobiście.

11 stycznia, 21:50, Gość:

„Do puki?” Dwa błędy w jednym wyrazie to sztuka!

Sztuką jest też czepianie się ortografii z braku argumentów, jak się nie ma nic konkretnego do powiedzenia w temacie, to lepiej się nie odzywać.

G
Gość
11 stycznia, 13:32, Gość:

Następnym razem nie spuści ze smyczy, równie dobrze mógł wpaść pod samochód i do kogo miała by pretensje. A za puszczanie psa bez smyczy w miejscu publicznym powinna dostać jeszcze mandat od SM.

11 stycznia, 18:26, Gość:

Pewnie siedzisz w oknie i patrzysz czy ludzie równo parkują! Szeryf w [wulgaryzm] jeża.

11 stycznia, 20:03, Gość:

Wbrew przeciwnie, bardzo często jestem poza domem i wolał bym unikać takich sytuacji jak np. ta:

- "Pilnie poszukiwana właścicielka 2 psów, :

która spacerowała z nimi dziś ok 19.45 przy Operze. Jeden z psów ugryzł przechodzącego mężczyznę.".

Każdy jest mądry do puki sprawa nie dotyczy jego osobiście.

„Do puki?” Dwa błędy w jednym wyrazie to sztuka!

G
Gość
11 stycznia, 13:32, Gość:

Następnym razem nie spuści ze smyczy, równie dobrze mógł wpaść pod samochód i do kogo miała by pretensje. A za puszczanie psa bez smyczy w miejscu publicznym powinna dostać jeszcze mandat od SM.

11 stycznia, 18:26, Gość:

Pewnie siedzisz w oknie i patrzysz czy ludzie równo parkują! Szeryf w [wulgaryzm] jeża.

Wbrew przeciwnie, bardzo często jestem poza domem i wolał bym unikać takich sytuacji jak np. ta:

- "Pilnie poszukiwana właścicielka 2 psów, :

która spacerowała z nimi dziś ok 19.45 przy Operze. Jeden z psów ugryzł przechodzącego mężczyznę.".

Każdy jest mądry do puki sprawa nie dotyczy jego osobiście.

G
Gość
11 stycznia, 11:03, Gość:

a PO-paprańcy Patrzyli i Oglądali

Jestescie banda szarpiaca sie muedxy soba.starosc i samotnosc moze dopasc kazdego z was !wtedy wspomnijcie te stara kobiete i jej starego psa

G
Gość
11 stycznia, 13:32, Gość:

Następnym razem nie spuści ze smyczy, równie dobrze mógł wpaść pod samochód i do kogo miała by pretensje. A za puszczanie psa bez smyczy w miejscu publicznym powinna dostać jeszcze mandat od SM.

Pewnie siedzisz w oknie i patrzysz czy ludzie równo parkują! Szeryf w [wulgaryzm] jeża.

G
Gość
11 stycznia, 11:02, januż:

Nie spuszczaj kobieto takiego konia ze smyczy w miejscach publicznych bo nabawisz się większych kłopotów

11 stycznia, 11:43, Gość:

Fakt, niedawno ktos przywiazal podobnego basiora do poreczy/stojakow na rowery a ze bylo ciemno to rzucal sie na kazdego kto w poblizu przechodzil. Oczywiscie pies byl bez kaganca.

17 letni pies. Macie narsane w głowach

G
Gość
11 stycznia, 13:32, Gość:

Następnym razem nie spuści ze smyczy, równie dobrze mógł wpaść pod samochód i do kogo miała by pretensje. A za puszczanie psa bez smyczy w miejscu publicznym powinna dostać jeszcze mandat od SM.

I tym się różnie od tego gościa. Jesteś zwykłym zawistnym trutniem, który widzi tylko złe strony.

J
Jan

Ja tez chyle cholo przed tym Panem,ktory bezinteresownie z narazeniem siebie wyratowal Pani najwiekszy skarb zycia.Mysle ze powinien sie skontaktowac i dac szanse wlascicielce psa podziekowac osobiscie.

G
Gość

Następnym razem nie spuści ze smyczy, równie dobrze mógł wpaść pod samochód i do kogo miała by pretensje. A za puszczanie psa bez smyczy w miejscu publicznym powinna dostać jeszcze mandat od SM.

Dodaj ogłoszenie