NIK skontrolował umowy zawierane przez NFZ. Interes pacjenta nie taki ważny

Urszula Ludwiczak [email protected]
Zawierane przez podlaski oddział NFZ kontrakty pod koniec 2011 roku dotyczące rehabilitacji, budziły ogromne emocje. Na zdjęciu jedna z akcji protestacyjnych.
Zawierane przez podlaski oddział NFZ kontrakty pod koniec 2011 roku dotyczące rehabilitacji, budziły ogromne emocje. Na zdjęciu jedna z akcji protestacyjnych. Anatol Chomicz
Raport Najwyższej Izby Kontroli nie pozostawia złudzeń - w zapewnianiu leczenia pacjentom liczy się głównie cena, a nie - jakość i dostępność usług.

Izba sprawdziła umowy zawierane przez fundusz od roku 2012 m.in. przez podlaski oddział Narodowego Funduszu Zdrowia.

Okazało się, że kontraktowanie usług w lecznictwie szpitalnym i specjalistycznym jest mało przejrzyste, procedury nie gwarantują wyboru najlepszych świadczeniodawców, a dowolność decyzji sprzyja korupcji.

- Nie ma znaczenia, czy placówka ma certyfikat jakości, czy zdobywa wysokie miejsca w rankingach szpitali, czy pacjenci chcą się tu leczyć - przyznaje dyrektor jednego z podlaskich szpitali. - Fundusz wszystkich traktuje tak samo.

W przypadku podlaskiego NFZ okazało się, że np. część nowych świadczeniodawców w składanych ofertach skłamała odnośnie spełniania wymogów. Te wpadki wykrył też podlaski podlaski NFZ podczas kontroli, jeszcze na początku 2012 r.

- Z wszystkimi, którzy nie spełniali wymogów, rozwiązaliśmy umowy. Część spraw trafiła do prokuratury - mówi Adam Dębski, rzecznik NFZ w Białymstoku.

Wnioski na przyszłość

NIK zwróciła też uwagę na nieprawidłowości w kontraktowaniu świadczeń z zakresu rehabilitacji leczniczej. Komisja konkursowa podlaskiego NFZ niewłaściwie zweryfikowała dane z formularzy ofertowych, przez co część podmiotów nie otrzymała umów.

Nieprawidłowości te potwierdziła kontrola Ministerstwa Zdrowia. W efekcie oddział musiał rozwiązać wszystkie umowy z poradniami rehabilitacyjnymi i ogłosić nowy konkurs.

- Z wszystkich zaleceń pokontrolnych wyciągamy wnioski na przyszłość - mówi Adam Dębski. - Trzeba też zaznaczyć, że pracę naszego oddziału NIK, mimo nieprawidłowości, oceniła pozytywnie. Wiele zarzutów dotyczyło systemu, a nie przepisów, których musimy przestrzegać.

- O tym wszystkim, co teraz stwierdziła NIK, my związkowcy mówimy od dawna - mówi Eugeniusz Muszyc, przewodniczący Podlaskiej Federacji Związków Zawodowych Pracowników Ochrony Zdrowia. - Tylko nas nikt nie słucha. Ale i sama kontrola NIK nic nie da. Dopóki nie będzie radykalnych zmian w ochronie zdrowia, nie będzie lepiej.

Wnioski, jakie płyną z przeprowadzonych kontroli, to m.in. uwolnienie zawierania umów ze szpitalami od lokalnych nacisków, a o kontrakcie powinna decydować jakość i dostępność świadczeń.
Cena i presja czasu

Według NIK, w przypadku ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, jedynym liczącym się kryterium są ceny procedur, zaproponowane przez świadczeniodawców. Na ich podstawie komisje negocjacyjne przydzielają kontrakty, narzucając warunki i ostateczne ceny.

Odmowa podpisania propozycji funduszu jest równoznaczna z rezygnacją z kontraktu. Zdaniem NIK, trudno ten sposób postępowania określić mianem negocjacji. Przyznają to też przedstawiciele ośrodków zdrowia.

- Cena nie jest najważniejszym wyznacznikiem kontraktowania - zapewnia jednak Adam Dębski, rzecznik podlaskiego NFZ. - Fundusz zawsze przedstawia tzw. cenę oczekiwaną, ale są ustalane widełki, że np. świadczeniodawca może dać cenę maksymalnie dziesięć procent niższą.

Według NIK, również kumulacja postępowań prowadzonych w ostatnim kwartale roku i konieczność podpisania w ograniczonym, krótkim czasie tysięcy umów z placówkami służby zdrowia powoduje wiele nieprawidłowości. Skutkiem jest niejednokrotnie zawieranie kontraktu z podmiotami, które nie gwarantują odpowiedniej jakości leczenia.

NIK sprawdzała pięć wojewódzkich oddziałów NFZ, Ministerstwo Zdrowia, a także publiczne i niepubliczne ośrodki zdrowia, w tym sześć w Białymstoku.

Czytaj e-wydanie »

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
swoje imię

Wyjasnijcie, jak to jest, że była kontrola w NFZ i nie stwierdziła żadnych błędów i uchybień podczas kontraktowania świadczeń a przynajmniej nie tylko NIE UKARAŁA dyrektora Roledera ale go NAGRODZONO awansem do Warszawy ALE zaraz PO kontroli wymieniony dyrektor ZERWAŁ, zawarte w wyniku kontraktowania, umowy bo... BYŁY ŹLE ZAWARRTE. Tych umów było naprawdę sporo, dokładnej liczby nie znam. Konkretnie, zostały one zawarte z naruszeniem prawa wg. dyrektora. Kontrola tego nie stwierdziła. Czyli: gdyby kontrola wykryła, dyrektor dostałby po tyłku a tak, dyrektor jest cacy, tylko świadczeniodawcy jak zwykle najgorsi. Mam pytanie: CO ROBI RADA SPOŁECZNA NFZ ??? Jakie tam matoły siedzą, że tego nie widzą?

H
Heniek

Interes jest zawsze ważny. Ważne jest czyj. Co za interes z wyleczonego pacjenta? Żaden. Pacjencie - lecz się albo sam, albo zdaj się na łaskę lub niełaskę lekarz, który, jak ma dobry humor, zapisze ci właściwy lek lub ten, na który ma zakontraktowane wakacje na Hawajach. Ostatnio dostałem receptę na lek za prawie sto złotych, bo zagramaniczny. Okazało się szybko, że jest jego odpowiednik, i to polski, który kosztuje dwa razy mniej. I przy następnej wizycie mu to wygarnę.

Więc - albo kombinuj i szukaj albo zdaj się na wiedzę i jego biznes. Sądzicie, że na przykład cukrzycy nie da się wyleczyć? Da się. Ale cóż to za biznes byłby, gdyby cukrzyk się wyleczył? Przecież płaci co miesiąc za paseczki do glukometru, na nowe leki... biznes się kręci. Życzę wszystkim rychłego powrotu do zdrowia a hienom w białych kitlach choroby. Takiej nieuleczalnej. Najlepiej kalibru 9mm.

Dodaj ogłoszenie