Noc Zakupów czy horroru?

Mateusz Bielski
Klienci oblegali dotychczas białostockie sklepy szczególnie podczas otwarcia wielkich placówek handlowych. Także piątkowa Noc Zakupów przyciągnęła wielu chętnych na tańsze towary
Klienci oblegali dotychczas białostockie sklepy szczególnie podczas otwarcia wielkich placówek handlowych. Także piątkowa Noc Zakupów przyciągnęła wielu chętnych na tańsze towary Archiwum
Udostępnij:
Białystok. "Szarańcza pazernych na promocję przetoczyła się przez Białą. Ludziska się zabijały. Do sklepu wpuszczano pojedyńczo. Ludziom odbiło i kupowali po takich samych cenach albo niewiele niższych jak zwykle" - tak według naszego Czytelnika miała wyglądać Noc Zakupów w Galerii Białej w Białymstoku.

Na naszym forum pojawił się wpis Czytelnika, poruszonego zdarzeniami w nocy z piątku na sobotę w Galerii Białej: "Dlaczego żaden dziennikarz nie pisze, co się dzieje właśnie w Białej? Tłumy, które uwierzyły w promocję. 70procent? Bzdura. Ludziska się zabijały. Do sklepu wpuszczano pojedyńczo. Trzeba było swoje odstać. Ludziom odbiło i kupowali po takich samych cenach albo niewiele niższych jak zwykle. Bałagan. Ciuchy na podłodze, pudła się walały, ekspedientki przeżyły Sodomę. Szarańcza pazernych na promocję przetoczyła się przez Białą. Chyba do rana trzeba było po nich sprzątać."

Udaliśmy się więc do Galerii Białej, aby sprawdzić, czy rzeczywiście sklepy przeżyły gehennę, sprzedawcy leczą rany, a oddziały sprzątaczy próbują doprowadzić całość do porządku.

Na miejscu okazało się, że Biała jak stała, tak stoi, wewnątrz zaś wszystko prezentuje się normalnie. Ruszyliśmy na wywiad po sklepach. Zaczęliśmy od Carry.

- Zainteresowanie było duże, po Nocy Zakupów półki świeciły pustkami. Przez sklep przewinęło się mnóstwo ludzi - poinformowała jedna ze sprzedawczyń - Ludzi ściągnęła głównie ciekawość, to pierwsza taka akcja w Białymstoku.

Jedna z ekspedientek również robiła zakupy podczas akcji promocyjnej.

- Stałam w kolejce przez 40 minut - przyznała. - Ale dostałam to, czego chciałam, po przecenie.

- Nasilenie klientów było od 20 do 22 - dodała inna. - Ale czy były walki o ubrania? Nie, ludzie spokojnie czekali na swoją kolej. Jeśli chodzi o wielkie liczby ludzi, to kwestia butiku. Tam, gdzie były duże obniżki, można się było spodziewać tłumów.

Jako te najbardziej oblegane sklepy wskazywano zazwyczaj CCC i New Yorkera. W tym drugim nie zastaliśmy nikogo z nocnej zmiany - wszyscy odpoczywali. Od ich koleżanek dowiedzieliśmy się, że podobno było ciężko, rzeczy były powywracane przez ludzi. Tłumy przewinęły się przez sklep.

W CCC jeszcze do sobotniego popołudnia sprzedawcy ustawiali buty i pudełka na półkach, porządkowali towar.

- Do tej pory sprzątamy - potwierdziła jedna z pracownic. - Ludzi faktycznie była masa, ale to kwestia popularności asortymentu, jakim dysponujemy. Mieliśmy spore obniżki, a ludzie potrzebują butów na jesień i zimę. Kozaki tańsze o 30 proc. to dla wielu osób gratka.

Kiedy o godz. 20 zaczęła się akcja, kolejki ciągnęły się wężem po całym sklepie, między półkami, aż do bramek. Tłumy wypełniały sklep, a ludzie stali tak blisko, że bramki cały czas piszczały.

Po wyjściu ze sklepu obuwniczego zahaczyliśmy jeszcze o Monnari i zapytaliśmy o wrażenia.

- To był koszmar - mówiła ze śmiechem jedna ze sprzedawczyń, która była w sklepie podczas Nocy Zakupów. - Oglądaliśmy tu prawdziwe pielgrzymki. Chociaż trzeba przyznać, że u nas było spokojniej. Ludzie, którzy przybyli do Galerii wyobrażali sobie, że będą mogli dostać niektóre rzeczy za pół darmo, tymczasem sklepy przygotowały zwykłe promocje i przeceny. Mimo wszystko klientom się podobało. Zaczęliśmy o 20 i do 22 to tak jakby huragan przeszedł. Ale dysponowaliśmy odpowiednią ilością pracowników, więc sytuacja była opanowana.

Według świadków, jednym z najbardziej obleganych sklepów był Pimkie. Klienci byli tam wpuszczani pojedynczo, lub małymi grupkami.

- To prawda - potwierdziła jedna ze sprzedawczyń. - Musiałyśmy zamknąć sklep. W środku było około 150 - 200 ludzi, a spodziewałyśmy się jednej piątej tej liczby. Klienci zaczęli ustawiać się już przed 20, a potem to już był "sajgon".

- Przez półtorej godziny wpuszczałyśmy ludzi partiami, co 10, 15 minut - dodaje druga z ekspedientek. - Klientów było dużo, ale było jak najbardziej kulturalnie. Nikt nie zabijał się o ubrania. Niektórzy podawali sobie wieszaki do obejrzenia, dyskutowali. Wszystkim podobała się ta akcja.

Po 22.30 ludzie przychodzili już w mniejszej liczbie. Ruch i utarg był niezły, ale sprzątanie i układanie ubrań trwało w Pimkie jeszcze w sobotę.

- Nasz sklep jest sklepem młodzieżowym, do tego na wszystko było 20 proc. obniżki, stąd ten szał - tłumaczyła jedna ze sprzedawczyń. - Poza tym to było nowe doświadczenie dla wszystkich. Nie spodziewałyśmy się tego, ale ogólne wrażenie jest jak najbardziej pozytywne.

Zajrzeliśmy jeszcze do House`a, gdzie podobno też panował chaos zakupów.

- Ludzie nie mierzyli ubrań, po prostu brali i kupowali. Przymierzalnie czasem były puste - powiedziała jedna ze sprzedawczyń. - A kolejka była ogromna. Ludzie stali w linii aż do drzwi. Kasa była otwarta do 24, ale największy tłum skończył się ok. 23.

Na pytanie o klientów wyrywających sobie ubrania, ekspedientka pokręciła głową:

- Nie było problemów, mamy dobrze zatowarowany salon, więc ubrań starczyło dla wszystkich zainteresowanych.

- Tak naprawdę myśleliśmy, że będzie nawet więcej ludzi - dodał pracownik House'a. - Zazwyczaj po wielkiej nocnej wyprzedaży trzeba robić ściany od początku, czyli układać cały towar na wieszakach. Teraz nie było takiej potrzeby. Wielu z tego tłumu rozeszło się po prostu po innych sklepach.

- Wrażenia? To nowe doświadczenie - dodała sprzedawczyni. - Mamy dużo nowych pracowników i była to dla nich niezła szkoła. Ale nikt nie narzekał. No, może trochę przy sprzątaniu.

Zatem sklepy przetrzymały zmasowany atak klientów. O wrażenia zapytaliśmy więc jeszcze obsługę sanitarną.

- Sprzątałyśmy do 24, a tłumy przewijały się przez Galerię. Nie dało się przejechać z wózkiem między ludźmi. - mówiła jedna z pań sprzątających w Białej. - Ale wszystkiego nie sposób było od razu posprzątać. Poranna zmiana kończyła jeszcze dzisiaj.

Wychodząc z Galerii spotkaliśmy jeszcze panią Halinę, która robiła zakupy podczas Nocy:

- Przyznam, że część ludzi się zawiodła, bo spodziewali się większych przecen - skomentowała. - Ale z drugiej strony, większość z nich znalazła coś dla siebie. Potrzeba więcej takich akcji w Białymstoku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Środki z KPO obniżą inflację - komentarz

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

R
Redi
uka, zgadzam sie z Toba, bo czym sie rozni bluza z galerii od tej z Jurowieckiej tym, ze ma markowa metke a fabryka w chinach ta sama
R
Redi
No i widzimy jak polak podany jest na reklame a slowo promocja nie ma nic wspolnego z obnizka, czasami moze byc to podwyzka, bo sie go ustawia prawie pod nogam,i aby klient sie wywrocil lub to kupil.
e
ela
A w Szczecinie chodzi opinia,że Białystok i okolice to najbiedniejszy region w Polsce?A hipermarketów wogóle się tam nie buduje?Ciekawe skąd się wzięły takie opinie?Noc wyprzedaży-u nas nie do przyjęcia,po 20-tej strach z kasą chodzić po miescie..
u
uka
Do Chińskiej bluzki kapitaliści przyczepią markową metkę i w nocy jak złodzieje sprzedają a głupi polak wierzy jak dła bolka i kupi szmatę
u
uka
Do Chińskiej bluzki kapitaliści przyczepią markową metkę i w nocy jak złodzieje sprzedają a głupi polak wierzy jak dła bolka i kupi szmatę
P
Patrycja:)
Ciekawy artykuł, tylko szkoda, że nie ma żadnej foty z tej szalonej promocyjnej nocy. Pozdrawiam!
l
lokal
Podobno jakiś kierowca zabił kogoś na przejściu dla pieszych, a moja ukochana Współczesna nawet nie zająknęła się na ten temat. Czy to internauci mają wyręczać panie i panów redaktorów?
l
lokal
Brawo Mateusz! Kawał dobrej roboty, to się nazywa dziennikarstwo:, zapytać kogo trzeba, uzyskać fajne wypowiedzi. Już wiem co się działo nocą w galerii Biała. Poranny dał ciała, bo jakoś nie zauważył najważniejszego w ten weekend wydarzenia w mieście. Oby tak dalej. Gratulacje Współczesna.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie