Odbudowują za swoje

Aleksandra Gierwat [email protected]
Dorota Jabłońska prawie skończyła remont stodoły. Kosztował ok. 20 tys. zł, czyli znacznie więcej, niż całe odszkodowanie!
Dorota Jabłońska prawie skończyła remont stodoły. Kosztował ok. 20 tys. zł, czyli znacznie więcej, niż całe odszkodowanie! A. Gierwat
Tybory-Wólka. Zniszczony podczas trąby powietrznej, przeciekający dach trzeba pilnie wyremontować. Pytanie tylko za co? Na pewno nie za odszkodowanie.

Najbardziej w całej wiosce ucierpieli chyba Jabłońscy - nie dość, że tak jak innym, wichura zniszczyła budynki gospodarcze, to jeszcze uszkodziła ich dom. Kolejnym ciosem okazała się wizyta przedstawiciela PZU: pieniądze z odszkodowania w żaden sposób nie pokryją strat.

Składki płacili, teraz czekają

- Powiedziano nam, że należy się tylko 13 tysięcy zł, ale ile za to można zrobić? - załamuje ręce Dorota Jabłońska. - Samą dziesięcioletnią stodołę mieliśmy ubezpieczoną na 180 tys. zł, dom i stare chlewiki były ubezpieczone oddzielnie.
Mąż pani Doroty złożył odwołanie. Kilka dni później do drzwi jego domu zapukał ten sam człowiek, który oszacował straty za pierwszym razem. Kwota odszkodowania nie wzrosła. Nie wiadomo zresztą, kiedy pieniądze będą wypłacone.

- Skala zjawiska, która dotknęła naszych ubezpieczonych jest ogromna i wypłata wszystkich odszkodowań może chwilę potrwać - przyznaje Agnieszka Rosa z biura prasowego PZU SA/PZU Życie SA.

Poszkodowanych podczas sierpniowej wichury raczej nie interesuje, ilu ludziom ubezpieczyciel musi wypłacić odszkodowania. I nie ma się co im dziwić: składki płacili przecież na czas, a teraz muszą jakoś zdążyć z naprawami, zanim nadejdą jesienne deszcze i chłody. Ale w Tyborach-Wólce są i tacy, którzy już remontują. Za pieniądze z odszkodowania, tyle że z innego towarzystwa.

A czas to pieniądz

Bagińskim nawałnica uszkodziła m.in. ubezpieczony na 20 tys. zł garaż oraz przybudówkę (na 8 tys. zł).

- Dostaliśmy już 10 tysięcy zł odszkodowania, a powiedziano nam, że to dopiero początek, i że będzie więcej - potwierdza Elżbieta Bagińska.
Przedstawiciel firmy PTU zjawił się prawie natychmiast po złożeniu zgłoszenia. Również odszkodowanie bardzo szybko wpłynęło na konto. Co ważne, od razu mogli zabrać się do usuwania szkód.

- A sąsiedzi ubezpieczeni w PZU denerwowali się, że muszą się z tym wstrzymać dwa tygodnie - mówi kobieta. - A przecież zebrane zboże nie może tyle leżeć na podwórku!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie