Oszukała ją własna córka. Żyje bez prądu i bieżącej wody

Tomasz Kubaszewski tkubaszewski@wspolczesna.pl
Jadwiga Zajkowska przepisała gospodarstwo na córkę, by mieć spokojną starość. Dzisiaj 67-letnia kobieta mieszka w bardzo złych warunkach, a do tego zasiada w sądzie w charakterze oskarżonej.
Jadwiga Zajkowska przepisała gospodarstwo na córkę, by mieć spokojną starość. Dzisiaj 67-letnia kobieta mieszka w bardzo złych warunkach, a do tego zasiada w sądzie w charakterze oskarżonej. T. Kobuszewski
- Nigdy nawet do głowy by mi nie przyszło, że na starość coś takiego może mnie spotkać ze strony własnej córki - mówi Jadwiga Zajkowska z Pobłędzia.

Do sądu zdeterminowana kobieta złożyła pozew o cofnięcie darowizny dokonanej w 2002 roku. - Nie mam wyjścia - tłumaczy. - Skoro córki nie interesuje, co dzieje się z jej matką, to sama muszę walczyć o przeżycie. Choć pewnie niektórzy woleliby, żebym już teraz znalazła się w grobie.

Jadwiga Zajkowska wkrótce będzie miała w sądzie jeszcze inną sprawę. Tym razem jednak zasiądzie na ławie oskarżonych. Zdaniem prokuratury bowiem, popełniła szereg przestępstw. Ta sprawa to "zasługa" jej córki i zięcia.

Harowała od świtu do zmierzchu

W Pobłędziu, mazurskiej wsi leżącej niedaleko granicy z obwodem kaliningradzkim, Zajkowscy prowadzili całkiem dobrze funkcjonujące gospodarstwo rolne. Mieli pięcioro dzieci. Jedno zmarło, czwórkę wychowali - trzy córki i syna.

- Zastanawialiśmy się z mężem, kto może to po nas odziedziczyć - wspomina Jadwiga Zajkowska. - Jedna córka wyprowadziła się aż pod Warszawę, druga znalazła męża z hektarami, syn wyjechał z Polski. Padło więc na Krysię.

Aktem notarialnym Zajkowscy przepisali jej całą ziemię oraz budynki. Ale w zamian za tzw. dożywocie. Mogli więc mieszkać w gospodarstwie bez żadnych przeszkód do końca swoich dni.

Córka specjalnie rolnictwem się nie interesowała. Wyjechała do Niemiec i tam poznała dużo starszego od siebie mężczyznę. Założyli rodzinę.

W 2003 r. zmarł mąż pani Jadwigi. Córka na pogrzebie się nawet nie pojawiła.

- Całe gospodarstwo znalazło się na mojej głowie - opowiada kobieta. - Harowałam od świtu do zmierzchu. Prosiłam nawet córkę, by wróciła z tych Niemiec, bo już ledwo daję radę, ale nie słuchała.

Wrócili całą rodziną dopiero w 2009 r.

- Specjalnie mi jednak nie pomagali - wspomina Jadwiga Zajkowska. - Bo to zmęczeni, bo to głowy bolą. Ale tak jakoś wspólnie żyliśmy. Oni często zresztą wyjeżdżali do Niemiec, więc korzyści w gospodarstwie z nich nie było żadnych.

6 grudnia 2012 r. wszystko się jednak zmieniło. Córka i jej mąż postanowili przejąć kontrolę nad gospodarstwem. Pozamykali pomieszczenia, a Zajkowską przegonili z podwórka. Oddali, czy też sprzedali krowy, a od budynku, do którego przeprowadziła się matka odłączyli prąd oraz wodę.

- Jeszcze z mężem postanowiliśmy, że dom będzie dla Krysi, a my sobie dobudujemy przy pomieszczeniu gospodarczym niewielkie mieszkanko - opowiada 67-letnia kobieta. - I tam się przeprowadziłam. A nagle znalazłam się bez prądu i wody. Kiedy sąsiad się zlitował i przeciągnął kabel elektryczny do mojego mieszkania, to mąż Krysi go przeciął.

Zajkowska poskarżyła się do sądu. Ten nakazał przywrócenie stanu pierwotnego, zgodnego z aktem darowizny. Ta decyzja nigdy jednak nie została wykonana. Powód? Jak za kimś nie stoi tabun prawników, to w majestacie prawa nic do gadania nie ma.

Pani Jadwiga próbowała zainteresować tym, co się u niej dzieje prokuraturę. Napisała, że partner córki nie tylko pozbawił ją prądu i wody, ale też wyzywał i prowokował kłótnie. Śledczy odmówili jednak wszczęcia postępowania. Opierając się na zeznaniach córki i jej partnera uznali, że do tego typu sytuacji nie dochodziło. "Zachowanie polegające na odłączeniu prądu i wody z punktu widzenia współżycia społecznego jest niewłaściwie i naganne" - przyznał prokurator. I dodał: "Było to jednak zachowanie o charakterze jednorazowym i incydentalne".

Rzeczywiście. Dostęp do prądu i wody Jadwidze Zajkowskiej odcięto raz. Tyle, że nigdy go nie przywrócono.
Sprzedana razem z gospodarką

Córka i jej partner wrócili do Niemiec. Ale w ubiegłym roku w gospodarstwie pojawił się jakiś mężczyzna. Stwierdził, że właśnie całą nieruchomość kupił.

- Zostałem sprzedana razem z gospodarską - zauważa Jadwiga Zajkowska.

Umowa dotycząca dożywocia mocy bynajmniej nie straciła. Ale nowy właściciel nie zamierza kobiecie przywrócić podłączenia do wszelkich mediów. Prąd kobieta ciągnie więc wciąż od sąsiada, a wodę musi nosić w wiadrach.

Teoretycznie Zajkowska mogłaby się przenieść do niewielkiego mieszkanka w Suwałkach, które jest własnością rodziny. Tyle, że nie starczyłoby jej nawet na czynsz. Bo jej obecna emerytura nie przekracza 500 zł.

Nie chcemy jej znać

W przyszłym miesiącu 67-latka zasiądzie na ławie oskarżonych sądu w Olecku. Zarzutów ma mnóstwo. Dotyczą podrobienia podpisów na różnych dokumentach związanych z prowadzeniem gospodarstwa w latach 2002-2012. Ale jest też psychiczne znęcanie się nad wnukami, wszczynanie awantur i kierowanie gróźb.

- Tak moja rodzinka mnie wrobiła - komentuje pani Jadwiga. Łapie się za głowę, gdy słyszy o znęcaniu się nad wnukami czy grożeniu. - To chyba widać po mojej obecnej sytuacji, kto się nad kim znęcał - mówi.

A podpisy? Może coś tam za córkę podpisała. Ale jej przecież w Polsce nie było, a gospodarstwo trzeba było prowadzić.

- Miałam jej pełnomocnictwa - dodaje. - Nikomu z tego powodu, że podpisałam się za Krysię przy wyrabianiu paszportów dla bydła czy o unijne dotacje, żadna krzywda się nie stała.

Z przebywającą w Niemczech Krystyną Zajkowską próbowaliśmy się skontaktować za pośrednictwem jej suwalskiego adwokata. Oddzwonił mąż, Zbigniew Zajkowski (nazywa się tak samo, bo przyjął nazwisko żony).

- My z tą panią nie chcemy mieć już nic wspólnego - mówi. - Nie przyjedziemy do tej wsi, nawet gdyby umarła. Sprzedaliśmy to gospodarstwo za pół ceny, żeby raz na zawsze pozbyć się tego problemu. Z nią nie da się razem żyć.

Zajkowski uważa, że prokuratorski akt oskarżenia jest jak najbardziej uzasadniony. A co do cofnięcia darowizny, to - jak mówi - powinna udowodnić tzw. rażącą niewdzięczność.

- A przecież z naszej strony nic takiego nie miało miejsca - kwituje.

I w tej sprawie sąd zbierze się w przyszłym miesiącu.

- Spotkała mnie wielka niesprawiedliwość -żali się Jadwiga Zajkowska.

Kiedy ostatni raz widziała Krystynę, zapytała: co ty mi córcia robisz? Żadna odpowiedź jednak nie padła.

Czytaj e-wydanie »

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

kobieto podaj dzieci do sądu o alimenty, corcię z Niemiec też, bo to na niej ciąży głownie obowiązek i będą płącić jak sie patrzy ...

Z
Zosia

jak widać do końca Zajkowska kłamie oszukując nie tylko innych ale i własną rodzinę. Kubaszewski zanim cokolwiek napiszesz sprawdzaj , chyba że jesteś takim samym kłamcą jak ona która przegrała wszystkie sprawy. Nawet sąd odmówił jej prawa do prądu i wody.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3