Parkowanie w cenie

Michał Franczak
Abonament czy przesiadka na rower? Całodzienny postój w centrum Białegostoku to wydatek ponad 10 zł.

Bezpłatne parkowanie w Białymstoku jest coraz trudniejsze - strefa obejmuje praktycznie całe centrum, a coraz mniej liczne "dzikie" parkingi już od wczesnych godzin rannych są zapchane samochodami tych, którzy nie mają chęci płacić za postój.

Samochody oblegają ulicę Młynową, podwórka przy kamienicach i przyblokowe parkingi. Jeszcze przed weekendem można było zatrzymać się bezpłatnie naprzeciw parkingu przy Teatrze Lalek. Teraz jednak teren został ogrodzony przez robotników drogowych (aż do ulicy Grunwaldzkiej).

Jeżeli nie znajdziesz miejsca w centrum, pozostaje płacić 1,20 za każdą godzinę postoju. Albo wykupić abonament. Miesięczny kosztuje 120 zł, kwartalny - 300 zł, półroczny - 500 zł, a roczny - 800 zł.

Na numer rejestracyjny

- Abonamenty wyrabiamy na bieżąco - mówi Joanna Czaczkowska z biura Strefy Płatnego Parkowania w Białymstoku. - Wystarczy przyjść do nas z dowodem rejestracyjnym. Abonament przyznawany jest na konkretny pojazd i rejestrację, żeby nie kusić złodziei. Kierowca otrzymuje plakietkę z numerem rejestracyjnym pojazdu i datą ważności. Trzeba ją umieścić za szybą podczas parkowania na obszarze strefy.
Mieszkańcy strefy mogą parkować znacznie taniej, ale tylko na ulicy, na której są zameldowani. Roczny abonament kosztuje ich 45 zł. Jeżeli mieszkamy przy ulicy z małą liczbą miejsc parkingowych, możemy wyrobić abonament na ulicę przyległą. Jeżeli jednak zechcemy parkować w innych miejscach strefy, zapłacimy normalną godzinową stawkę.

Kary i ulgi

Jeżeli za szybą samochodu nie ma karty parkingowej, grozi nam kara 35 złotych. Dodatkowo doliczana jest opłata za godziny parkowania, jakie upłynęły między wypisaniem mandatu a przyjazdem kierowcy do biura strefy. Jeżeli przyjedzie on dopiero następnego dnia, doliczana jest kwota, którą musiałby zapłacić do godziny osiemnastej dnia poprzedniego.
- Gdy kontroler zauważy, że za szybą jest karta, która utraciła ważność, np. godzinę temu, kierowca dostanie możliwość zmniejszenia kary do dziesięciu złotych - mówi Joanna Czaczkowska. - Pod jednym warunkiem - musi zjawić się w naszym biurze najpóźniej dzień po wystawieniu mandatu. Do tej kary doliczamy opłatę parkingową.

Z długopisem w schowku

Na razie białostoccy kierowcy mogą zapomnieć o parkometrach - miasto nie ma w planach wprowadzania jakichkolwiek zmian w strefie parkowania. Nadal będziemy zatem wozić pod ręką długopis w samochodzie. Dobrą wiadomością jest to, że Urząd Miasta nie planuje również podwyżek ani powiększania strefy.

Ostatni raz została ona rozszerzona trzy lata temu (o ulicę Mickiewicza, Branickiego, Pałacową, Elektryczną, Kościelną i al. Piłsudskiego i Wyszyńskiego).

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
www.zieloni-bialystok.w.pl

w np. Wiedniu kazdy kierowca dostaje caloroczny bilet komunikacji miejskiej by raczej nia podrozowal do centrum:)