Pigułka (niekoniecznie) dobra na wszystko

Wojciech Nowicki
Często wierzymy, że wystarczy wstąpić po drodze do najbliższej apteki i już będziemy czuć się kwitnąco
Często wierzymy, że wystarczy wstąpić po drodze do najbliższej apteki i już będziemy czuć się kwitnąco
Prawie 190 złotych w zeszłym roku wydał każdy Polak na leki bez recepty. Coraz częściej kupujemy lekarstwa w sklepach, na stacjach benzynowych. Ulegamy opinii farmaceuty, ale także wpływowi reklamy.

Mogą szkodzić!

Mogą szkodzić!

Brak działania, opóźnianie właściwego leczenia to jednak nie jedyne wady parafarmaceutyków. Niektóre mogą szkodzić. Nawet witaminy stosowane w nadmiarze. Wystarczy dokładnie przeczytać ulotki - znajdują się tam ostrzeżenia: nie zalecane przy schorzeniach wątroby i niewydolności nerek", "w przypadku uszkodzenia wątroby, przed spożyciem skonsultować się z lekarzem", "nie podawać dzieciom, do lat 12", itp. Nasze wątroby nie lubią tzw. parafarmaceutyków. Do czasu się bronią, a później nie wytrzymują. Np. duża część całkowitych niewydolności wątroby to skutek nadużycia witaminy A, zwanej lekiem wiecznej młodości. Jest wiele ziół, które może pomagają na co innego, ale akurat wątrobie szkodzą. Zwłaszcza propagowanych jako cudowne środki na odchudzanie. Lekarze twierdzą, że popularny paracetamol to zabójca wątroby. Zwłaszcza w powiązaniu z alkoholem.
źródło: Słowo

Coraz częściej leki kupujemy poza apteką - w sklepie kiosku, supermarkecie lub na stacji benzynowej. W ten sposób w 2007 r. Polacy wydali 785 mln złotych, czyli każdy z nas wydał na leki w ten sposób około 20 złotych.
- Leki bez recepty, np. przeciwbólowe kupujemy często w małych i średnich sklepach, kioskach, blisko naszego domu, przy okazji małych zakupów - wyjaśniają eksperci z firmy Nielsen, która przygotowała raport o naszym korzystaniu z farmaceutyków bez recepty. - Z kolei witaminy, suplementy diety nabywamy najczęściej w hipermarketach i supermarketach. Tam często docieramy do półki z różnymi suplementami diety i to skłania nas do sięgnięcia po jakiś preparat. W dużej mierze jest to związane ze stylem życia, modą na zdrowe odżywianie. Przekonani jesteśmy, że suplement diety to jedynie środek wzbogacający naszą codzienną diet.

Kupując lek bez recepty polegamy przede wszystkim na własnej opinii i radach farmaceuty (prawie 60 procent badanych w 2007r. przez OBOP kieruje się własną opinią). Na znaczeniu traci opinia lekarza. Obecnie bardzo cenimy opinię farmaceuty, m.in. dlatego, że coraz częściej leczymy się sami, nie zasięgając porady lekarskiej. Aptekarz pełni rolę fachowego doradcy podczas zakupu np. leków na przeziębienie.

Najwięcej leków bez recepty i suplementów diety łykają Niemcy, Francuzi, Belgowie i Czesi. Polacy zajmują piąte miejsce. Tego typu produkty dostępne w Polsce są trzy razy tańsze niż w krajach starej Unii.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie