Pod Usnarzem koczują migranci. Polscy aktywiści twierdzą, że są chorzy, a białoruska strona organizuje im briefing prasowy

Martyna Tochwin
Martyna Tochwin
Udostępnij:
Nie zmienia się sytuacja grupy cudzoziemców, którzy od ponad trzech tygodni koczują po białoruskiej stronie granicy na wysokości miejscowości Usnarz Górny. Obecni na miejscu aktywiści kolejny już dzień alarmują, że imigranci są w bardzo złej kondycji, nie mają co jeść. Z kolei polska Straż Graniczna przekonuje, że każdego dnia białoruskie służby zapewniają im wikt.

- W miniony weekend cudzoziemcy koczujący po str. białoruskiej uczestniczyli razem z przedstawicielami służb białoruskich w briefingu prasowym zorganizowanym dla białoruskich mediów.Służby białoruskie regularnie, kilka razy dziennie dostarczają grupie żywność i napoje - informuje na TT Straż Graniczna.

Na dowód swoich słów, zamieścili filmik, na którym widać grupę dziennikarzy oraz jedzących cudzoziemców.

Tymczasem Fundacja Ocalenie, która od dwóch tygodni jest w Usnarzu i obserwuje obozowisko każdego dnia, przekazuje informacje o tym, że grupa migrantów nie ma co jeść, a za picie służy im woda z przepływającego strumyka. Alarmują też o złej kondycji migrantów. Z ich informacji, które pozyskują od cudzoziemców za pośrednictwem tłumaczki, wynika, że są dosyć poważnie chorzy.

- 8 osób z chorymi nerkami, ma problemy z oddawaniem moczu, 5 osób z biegunką - informują.

Dzięki tłumaczce przekazują też informacje dotyczące samych cudzoziemców. To, co robili w swoim rodzinnym kraju i jakie mają plany. O sobie opowiedzieli Mohammad, Abdul Baset, Mohsen, Mohammad i Sayyed.

Na miejscu obozowiska wciąż przebywają działacze i aktywiści społeczni. Mają rozstawionych kilka namiotów. Od migrantów oddziela ich kordon policji, która pilnuje, aby nie przedostali się na teren obozowiska, który jest od nich oddalony o około 200 metrów.

Wciąż też czuwają media. Ale jest ich dziś zdecydowanie mniej niż np. w piątek czy weekend. Wszyscy narzekają na zimną i wilgotną pogodę. I po cichu liczą, że temat Usnarza Górnego wkrótce zejdzie z czołówek serwisów informacyjnych.

Tymczasem poseł Koalicji Obywatelskiej Franciszek Sterczewski, który ostatnich kilka dni spędził w Usnarzu, zbiera podpisy posłów pod interpelacją w sprawie natychmiastowego wykonania zarządzenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Trybunał nakazał Polsce pomoc humanitarną migrantom, ale bez obowiązku wpuszczania ich na teren RP. Do tej pory interpelację podpisało 61 posłów i posłanek.

Nowe obostrzenia od 15 grudnia!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Karolina
Chorą to mamy polską totalną opozycję i niestety nieuleczalnie
K
Kosmitka
Jest jeszcze druga sprawa - poseł PO Franciszek Sterczewski, który twierdzi, że ETPCz coś Polsce nakazał, a Kurier tego nie prostuje wpisując się w tę narrację.

Dlaczego nie zamieścicie tego zarządzenia, żeby wszyscy czytelnicy mogli się z nim zapoznać?
K
Kosmitka
Fundacja Ocalenie i inni działacze i aktywiści społeczni od 2 tygodni stoją i wykrzykują zamiast pojechać do legalnego przejścia granicznego, przekroczyć granicę i dojechać do koczujących po stronie białoruskiej i dostarczyć, to co chcą dostarczyć.

Zwykłe pieniactwo.

Ciekawe na czyje zlecenie.
G
Gość
drodzy aktywiści, też jestem chory, może mi pomożecie, wspomóżcie mnie pieniędzmi albo załatwcie najlepszych specjalistów żeby mnie wyleczyli
G
Gość
To aktywiści są chorzy na "za_joba" !
Dodaj ogłoszenie