Podlaskie. Jak wygląda poziom zaszczepienia personelu szpitali? Rozbieżności są duże

Izolda Hukałowicz
Izolda Hukałowicz
Jak wygląda poziom zaszczepienia pracowników wybranych podlaskich szpitali? Przejdź do kolejnych zdjęć, aby się przekonać.
Jak wygląda poziom zaszczepienia pracowników wybranych podlaskich szpitali? Przejdź do kolejnych zdjęć, aby się przekonać. Pixabay
Od niecałych 60 do nawet 95 proc. - tylu pracowników w poszczególnych podlaskich szpitalach zaszczepiło się przeciwko COVID-19. Dyrektorzy robią wszystko, aby zmobilizować opornych, ale za obowiązkowymi szczepieniami medyków są tylko niektórzy. Które szpitale są najlepiej wyszczepione, a które najsłabiej?

Medycy i pracownicy szpitali to grupa, która najwcześniej zaczęła szczepić się przeciwko COVID-19. Pierwsze szczepienia tej grupy ruszyły pod koniec grudnia. Po siedmiu miesiącach poziom zaszczepienia poszczególnych podlaskich szpitali waha się od niecałych 60 proc. do nawet 95 proc.

Gdzie jest najlepiej, a gdzie najgorzej? Aby zobaczyć, przejdź do galerii zdjęć!

Zambrów i USK najskuteczniejsi

Wśród podlaskich szpitali z najwyższym poziomem wyszczepienia pracowników bryluje szpital w Zambrowie. Zaszczepiło się tu 95 proc. personelu.

- Nasi pracownicy zaszczepili się i teraz mamy spokój. Od długiego czasu nie notujemy ognisk w szpitalu - cieszy się Bogusław Dębski, dyrektor zambrowskiej placówki. - Myślę, że na ten sukces złożyła się doświadczenie z jesiennej fali pandemii, kiedy obserwowaliśmy wszyscy, co działo się na oddziałach covidowych. Ponadto pracownicy przekonywali się do szczepień, widząc że są one bezpieczne, że po szczepieniach nie ma jakichś niebezpiecznych odczynów.

Godny pozazdroszczenia poziom 94 proc. osiągnął też Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku. Tu również - jak przyznaje dyrektor placówki - doświadczenie walki z pandemią miało ogromne znaczenie:

- Od początku zajmowaliśmy się leczeniem pacjentów zakażonych COVID-19. Można powiedzieć, że byliśmy tym szpitalem, którego pracownicy byli bardzo mocno narażeni na ryzyko zakażenia - mówi doc. Jan Kochanowicz, dyrektor USK. - Poza tym jesteśmy szpitalem klinicznym, który ma nieustanną styczność z najnowszą wiedzą naukową. Nasi pracownicy wiedzą, że szczepienia są ogromnym osiągnięciem medycyny.

Poziom wyszczepienia personelu większości szpitali w naszym regionie waha się w granicach 70 proc. Choć to zdecydowanie więcej niż średnia ogółu społeczeństwa (43,4 proc.), to dyrektorzy nie są zachwyceni. Zgodnie mówią, że mogłoby być lepiej.

- Życzyłbym sobie, aby było to 100 proc. - mówi Andrzej Szewczuk, dyrektor szpitala w Siemiatyczach, gdzie zaszczepiło się 73 proc. personelu. - Jeśli pracujemy w służbie zdrowia, to powinniśmy zaszczepić się w całości, aby nie dochodziło do paraliżu w leczeniu pacjentów. Już mieliśmy taką sytuację na jesieni i zimą.

Nie rozumieją oporu personelu

Jednym z najsłabszych wyników zanotował Wojewódzki Szpital Zespolony im. J. Śniadeckiego w Białymstoku. Zabiegowi wakcynacji poddało się tu niecałe 60 proc. załogi. Dyrektor Śniadecji nie rozumie oporu części swoich pracowników:

- Nieustannie rozmawiamy, przekonujemy, organizujemy rady ordynatorów, aby uświadamiały wszystkim, jak jest to ważne. Ale ruchy antyszczepionkowe są bardzo silne. I czujemy się bezradni - przyznaje dr Sławomir Gołaszewski, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w szpitalu wojewódzkim w Białymstoku.

Mirosław Reczko, szef szpitala w Bielsku Podlaskim, którego personel zaszczepił się w 68 procentach, również nie potrafi wytłumaczyć niechęci części pracowników do szczepień:

- Nie mam zielonego pojęcia, skąd te wątpliwości. W końcu jesteśmy szpitalem, który mocno doświadczył skutków pandemii. Pokrzepiające jest to, że wśród lekarzy mamy tylko dwie niezaszczepione osoby. Więcej obaw ma pozostały personel. Dlatego nieustannie pracujemy nad tym, przekonujemy, edukujemy.

Warto nadmienić, że nie wszyscy dyrektorzy są w stanie oszacować, ilu ich pracowników tak naprawdę zaszczepiło się.

- Na początku, gdy pracownicy zapisywali się na listy, wiedzieliśmy dokładnie, kto zaszczepił się, a kto jeszcze nie - Jolanta Gryc, pełnomocnik dyrektora ds. systemu zarządzania jakością i akredytacji w szpitalu w Łomży. - Potem ruszyły szczepienia w punktach populacyjnych czy u lekarzy rodzinnych, gdzie personel zapisywał się przez e-rejestrację. Wiem, że część szczepiła się później jednodawkowym preparatem Johnson&Johnson. Dopiero teraz będziemy weryfikować wszystko.

Kontrowersje wokół obowiązkowych szczepień

Aby zachęcić personel do szczepień, menedżerowie placówek stawiają przede wszystkim na edukację i rozmowę. Sięgają przy tym po różne argumenty:

- Prowadzimy rozmowy z pracownikami na oddziałach. Przekonujemy i zachęcamy, ale nie mamy żadnych instrumentów prawnych, aby silniej zmobilizować ludzi do szczepień - przyznaje dyrektor szpitala w Siemiatyczach. - Zwracamy uwagę na takie aspekty, jak choćby zmniejszona pensja, gdy chorujemy i jesteśmy na L4. Zawsze też istnieje ryzyko rozwiązania umowy o pracę z pracownikiem, który długotrwale jest nieobecny.

Na razie nie ma instrumentów prawnych, które wymusiłyby szczepienia, ale ostatnio w dyskusji publicznej wokół Narodowego Programu Szczepień pojawił się pomysł, aby były one obowiązkowe dla medyków. Niektórzy dyrektorzy są entuzjastycznie nastawieni do tego pomysłu:

- Pomysł obowiązkowego szczepienia personelu służby zdrowia powinien pojawić się już dużo wcześniej - mówi stanowczo Mirosław Reczko.

Wtóruje mu Andrzej Szewczuk:

- Uważam, że obowiązkowe szczepienia medyków to bardzo dobry pomysł. Ludzie bezkrytycznie i często bez kontroli przyjmują różne leki bez recepty, jak np. paracetamol, a boją się szczepionek uznanych przez światowe instytucje.

Jednak nie wszyscy szefowie szpitali popierają pomysł obowiązkowych szczepień medyków. Dyrektor szpitala w Sejnach, Waldemar Kwaterski, jest ostrożny:

- Nie mam tutaj zdania. Jest zbyt wiele sprzecznych opinii na ten temat. Myślę, że decyzja o szczepieniu powinna pozostawać w indywidualnej gestii pracowników.

W podobnym duchu wypowiada się Tomasz Musiuk, zastępca dyrektora ds. lecznictwa szpitala w Hajnówce:

- Zachęcać i edukować trzeba, ale nie przymuszać. I pokazywać, że szczepienia działają. A mamy dowody tego. Jesienią, gdy jeszcze nie było szczepionek, musieliśmy zamykać całe oddziały, bo nasi pracownicy chorowali, i to często bardzo ciężko. Wiosną, gdy większość była już zaszczepiona, mieliśmy jedynie pojedyncze zachorowania.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Popatrzcie sobie na statystyki Gibraltaru 99% zaszczepionych (przed szczepionką i po szczepionce) oraz innych krajów z wysokim zaszczepieniem Chile, UK i jak było rok temu, gdy nie było szczepionek, a jak jest teraz, gdy są.
Dodaj ogłoszenie