Podmokły raj dla ornitologa

Hubert Bar [email protected]
Adri Hoogendijk nie chciał podnieść do zdjęcia myszy za ogonek. Mówi, że to zbyt okrutne. - Jeśli już mysz ma ginąć, to niech będzie to zgodne z naturą, w szponach drapieżnego ptaka.
Adri Hoogendijk nie chciał podnieść do zdjęcia myszy za ogonek. Mówi, że to zbyt okrutne. - Jeśli już mysz ma ginąć, to niech będzie to zgodne z naturą, w szponach drapieżnego ptaka. H. Bar
Wizna. Pojawienie się egzotycznych ptaków w okolicach Wizny zaskoczyło ornitologów. U zbiegu Narwi i Biebrzy widziano skrzydlatych przybyszy, którzy dotychczas nie zawędrowali aż tak daleko na północ.

Sensacyjne odkrycia przyciągają naukowców z całego świata.

- Odwiedzają nas ludzie z coraz odleglejszych zakątków. Miałem juz gości z USA, Rodezji, czy RPA - mówi Mirosław Kobeszko, znawca nadnarwiańskich mokradeł i przewodnik zagranicznych ekip naukowych i filmowych. - Ornitolodzy, nie kryjąc zdumienia, robili tu zdjęcia pelikana różowego, warzęchy, szczudłaka, czy łabędzi czarnych - opowiada. Praca Kobeszki jest trudna, bo łatwiej się maskować i przemykać ukradkiem samemu niż prowadzić w okolice ptasiego gniazda ekipę filmowców z kamerami.

Rozpoznać danego osobnika
Ornitologom zależy przede wszystkim na odczytaniu identyfikatorów z ptasich obrączek. Niektóre gatunki odławia się po to w sieci. Inne trzeba sfotografować teleobiektywem. Pozwala to na prześledzenie tras podróży poszczególnych ptaków. Ornitolodzy wabią je, odtwarzając ich głosy lub kuszą pokarmem.

- Praca zaczyna się od rozmów z ludźmi i obserwacji terenu. Potem trzeba dużo cierpliwości i można wyśledzić przedstawiciela wybranego gatunku - Mówi Adri Hoogendijk, holenderski naukowiec i fotograf pracujący w lipcu Wiźnie. - Praca jest pasjonująca, ale ryzyka nie da się uniknąć. Raz zostałem zaatakowany przez ogromną sowę gdy za bardzo zblizyłem się do jej gniazda - wspomina sympatyczny Holender. - Jeśli jednak zna się dobrze zwyczaje ptaków i szanuje naturę, wtedy zajęcie ornitologa jest przyjemną i ekscytującą przygodą - dodaje z uśmiechem.

Żeby model pozował
Adri w tym roku fotografuje przede wszystkim ptaki drapieżne. jako przynęty używa myszy. Jego pomysłem jest prowokowanie ptaków do niecodziennych zachowań.

- Umieszczam pokarm tak, by ptak musiał go zdobywać inaczej, niż czyni to zazwyczaj. Dzikego ptaka można w ten sposób "wytresować" tak, by zapozował do zdjęcia w nietypowej dla swojego gatunku sytuacji.

Adri przez ostatnie kilka lat pracował na Węgrzech, ostatnio jednak niektóre z egzotycznych gatunków można spotkać także w Polsce. Przyjechał więc do Wizny, bo tu ma bliżej. Jego prace można obejrzeć na stronie www.sdgpictures.nl.

Niekoniecznie z Australii
- Jeśłi chodzi o łabędzie czarne, to nie można mieć pewności, że to egzemplarze z dalekich krajów - mówi ornitolog, doktor Jacek Betleja. - Te ptaki są w polsce hodowane i być może uciekły z niewoli. Natomiast pelikan, warzęcha, czy szczudłak są niezmiernie rzadko spotykane w Polsce. Zaskakująca jest tym bardziej ich obecnośc w Polsce północnej.

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zdziwiona
Gdzie sa ekolodzy? Nie dla drog w tych cennych rejonach.
c
czesiek
tez uwazam, ze Narew zbyt cenna zeby budowac tam drogi. Nie mowiac juz o jakis trasach miedzyanrodowych.
o
olek
Zadnych drog przez obszary cenne przyrodniczo. Nowa ROSPUDA nad Narwią. Nowa Generalna Dyrekcja Ochrony Srodowska powinna sie zajac ta kwestia we wrzesniu, jak tylko powstanie.
d
dana
Nie powinniśmy budowac zadnych nowych drog w okolicach nad Narwai w okolicach Lomzy i Wizny?. Toz to raj ekologiczny.
Dodaj ogłoszenie