Pogoń - Jagiellonia. Portowcy i Żółto-Czerwoni nadrabiają zaległości. Stawką jest dogonienie Zagłębia

Wojciech Konończuk
Wojciech Konończuk
Ostatni występ Jagiellonii w Szczecinie zakończył się remisem 2:2. Oby tym razem Żółto-Czerwoni zdołali pokonać Pogoń. Andrzej Szkocki
Jagiellonia Białystok nadrabia ligowe zaległości. W piątek Żółto-Czerwoni zagrają na wyjeździe z Pogonią Szczecin w meczu 6. kolejki PKO BP Lotto Ekstraklasy. 3 października spotkanie nie odbyło z powodu zachorowań na koronawirusa w ekipie Portowców.

Sytuacja w tabeli jest bardzo ciekawa. Siódma w klasyfikacji Pogoń i ósma Jagiellonia zgromadziły dotąd po 11 punktów. Zwycięzca dogoni zamykające podium ligowej tabeli Zagłębie Lubin. Jest zatem o co się bić.

Znakiem firmowym Portowców jest ostatnio bardzo szczelna defensywa. Ekipa ze Szczecina straciła dotąd tylko cztery gole, co jest najlepszym osiągnięciem w PKO BP Ekstraklasie.

Jak trudno sforsować jest obronę najbliższego rywala Jagiellonii przekonała się ostatnio Legia Warszawa. Mistrzowie Polski nie znaleźli sposobu na słowackiego golkipera Stanko Stiplicę i musieli zadowolić się bezbramkowym remisem. Wcześniej ta sztuka nie udała się także Lechii Gdańsk i Śląskowi Wrocław, które przegrały po 0:1. Bramkarz zespołu ze Szczecina od 303 minut nie pozwolił się zaskoczyć, co jest najdłuższą serią w lidze.

- Pogoń to drużyna dobrze zorganizowana i broniąca, potrafi wyprowadzać szybkie ataki. Mają swoje atuty i na pewno jest to rywal niewdzięczny. Zdobywa dużo punktów, walczy w każdym meczu i musimy podjąć rękawicę, żeby powalczyć o wygraną - uważa trener Jagiellonii Bogdan Zając.

Oprócz Stiplicy, najważniejszymi kartami w talii trenera Kosty Runjaicia są: grecki stoper Kostas Triantafyllopoulos, doświadczeni pomocnicy: Kamil Drygas, Damian Dąbrowski i ściągnięty przed sezonem były zawodnik Legii Warszawa Michał Kucharczyk.

Gorzej jest z przodu, bo o ile gra defensywna budzi uznanie, to ledwie sześć strzelonych goli jest osiągnięciem przeciętnym. Na szpicy w podstawowym składzie mecze rozpoczynali już: rutyniarz Adam Frączczak, Paweł Cibicki, a ostatnio Luka Zahović. Słoweniec w starciu z Legią doznał jednak kontuzji i został zmieniony.

- W szatni czuł się dobrze, ale nie chcieliśmy ryzykować, bo kontuzje głowy różnie potrafią się skończyć. Mieliśmy na ławce głodnych zawodników, więc miał kto grać. Po meczu też było dobrze, ale będzie pod naszą obserwacją - poinformował trener Runjaic.

Szczelność defensywy rywali nie jest jedynym problemem Żółto-Czerwonych. Ubytki kadrowe, wywołane kontuzjami są spore. W przegranym 0:1 wyjazdowym meczu ze Śląskiem Wrocław nie zagrali kluczowi dotąd piłkarze: bramkarz Pavel Steinbors, skrzydłowy Tomas Prikryl i napastnik Jakov Puljić. W bramce Łotysza udanie zastąpił Damian Węglarz, a i do całej gry defensywnej Jagi nie można mieć zastrzeżeń, wyłączając oczywiście katastrofalny błąd Bartosza Bidy przy trafieniu dla wrocławian. Podkreśla to trener Bogdan Zając.

- Śląsk, oprócz strzelonego gola, stworzył tylko jedną sytuację, po której Piotr Celeban oddał strzał na naszą bramkę. Poza tym rywale nie stworzyli żadnego zagrożenia, oprócz strzałów z dystansu. Pokazało to, że byliśmy dobrze zorganizowani, dobrze broniliśmy się, przeciwnik nie dochodził do sytuacji bramkowych - uważa szkoleniowiec Żółto-Czerwonych.

Gorzej było z przodu. Wobec braku Puljicia nie powiódł się eksperyment z grą na szpicy Macieja Makuszewskiego, który bez porównania lepiej czuje się na skrzydle i tam stanowi dla rywali duże zagrożenie. Debiutujący w linii pomocy Jagiellonii Kris Twardek to raczej melodia przyszłości i musi się jeszcze uczyć polskiej ekstraklasy. Pozostali gracze ofensywni także mieli problemy z kreowaniem szans bramkowych, szczególnie po utracie gola.

- W meczach z Legią i Lechem, które wygrywaliśmy, była jedna sytuacja, która decydowała o wyniku spotkania. W tamtych starciach potrafiliśmy zadać cios, po czym umiejętnie wybroniliśmy się. Ze Śląskiem nie strzeliliśmy gola, który dałby nam komfort i umożliwiłby poprzez dobrą organizację utrzymać korzystny wynik. Będziemy dążyć do tego, żeby tak się stało w kolejnym meczu - uważa trener Zając.

Być może w Szczecinie od pierwszej minuty zagra pozyskany niedawno Fernan Lopez. Ofensywny pomocnik widzi szansę na sukces w starciu z Pogonią.

- Musimy spróbować wykorzystać ewentualne błędy i pomyłki, które mogą się przytrafić naszemu rywalowi. Możemy z tego uzyskać przewagę - zaznacza Hiszpan.

Ostatnia wizyta Żółto-Czerwonych w Szczecinie, 5 lipca w ramach ostatniej kolejki rozgrywek poprzedniego sezonu, zakończyła się remisem 2:2. Gole dla gospodarzy strzelili przed przerwą Drygas i Frączczak, a po zmianie stron dla białostoczan trafili Prikryl i Puljić.

Mecz Pogoń - Jagiellonia rozpocznie się w piątek, o godz. 18 i będzie transmitowany przez stację Canal + Sport. My zachęcamy do śledzenia relacji tekstowej na www.poranny.pl i www.wspolczesna.pl

TABELA
1. Raków 8 19 20:9
2. Górnik 8 16 14:8
3. Zagłębie 8 14 10:7
4. Śląsk 8 13 13:9
5. Lechia 8 13 14:11
6. Legia 7 13 9:8
7. Pogoń 6 11 6:4
8. JAGIELLONIA 7 11 8:7
9. Wisła K. 8 9 14:12
10. Lech 7 9 13:11
11. Wisła P. 8 9 10:12
12. Warta 7 7 5:6
13. Cracovia 8 6 11:11
14. Stal 8 5 8:19
15. Podbeskidzie 8 5 9:21
16. Piast 8 2 5:14

Kobieta sędziuje w Lidze Mistrzów

Wideo

Materiał oryginalny: Pogoń - Jagiellonia. Portowcy i Żółto-Czerwoni nadrabiają zaległości. Stawką jest dogonienie Zagłębia - Kurier Poranny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.