Pół wieku przy ulicy Długiej

Redakcja
Irena i Henryk Wagnerowie z dumą opowiadają o początkach spółdzielczości w Łomży. Ale najbardziej cieszy ich rodzina, sukcesy dzieci i wnuków oraz narodziny prawnuków.
Irena i Henryk Wagnerowie z dumą opowiadają o początkach spółdzielczości w Łomży. Ale najbardziej cieszy ich rodzina, sukcesy dzieci i wnuków oraz narodziny prawnuków.
Udostępnij:
Łomża. Przewodniczący powiatowej rady narodowej powiedział mi, że prędzej mu kaktus na dłoni wyrośnie, niż powstanie w Łomży spółdzielnia - wspomina Henryk Wagner (82 l.), zastępca pierwszego prezesa Łomżyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Wraz z żoną Ireną wciąż mieszka w pierwszym spółdzielczym bloku w mieście, przy ul. Długiej.

- Jak ludzie wyczekiwali wówczas mieszkań - dopowiada Irena Wagner (80 l.). - Łomża była cała zniszczona. Mieszkaliśmy u rodziców, wszyscy w dwóch pokojach, a już doczekaliśmy się dwójki dzieci.

Ona nauczycielka, on elektryk. Był rok 1957. Razem z innymi młodymi ludźmi postanowili założyć spółdzielnię mieszkaniową. Wśród 22 członków założycieli większość stanowili nauczyciele. Postanowili odkupić od państwa budowany właśnie blok przy Długiej. Partia nie patrzyła na podobne eksperymenty przychylnie.
Pomógł zapał młodych i... przypadek.

- W Srebrnej pod Zambrowem oddawaliśmy zelektryfikowaną wioskę i przyjechał pochodzący z tamtych terenów Bolesław Podedworny, wówczas wiceprzewodniczący Rady Państwa - opowiada Henryk Wagner.

- Był zachwycony postępem. To ja zapytałem jak zrobić, żeby zwykły pracujący człowiek mógł mieć mieszkanie. Obiecał pomóc. Przewodniczący powiatowej rady narodowej nie mógł mu się sprzeciwić.

Pan Henryk nakłaniał ludzi do spółdzielczości. Własnoręcznie wyklejał plakaty na słupach ogłoszeniowych, aby zachęcić do przyjścia na spotkanie. Przyszło ok. 100 osób. Po dyskusji została połowa. Akces do spółdzielni zgłosiły... dwie osoby! W końcu udało się i odkupić blok i postawić kolejny, przy ul. Pięknej, trzy lata później.

- Ludzie czekali, aż im gospodarka komunalna da mieszkanie - mówi były wiceprezes. - A ta dawała albo najbiedniejszym, albo tym na stanowiskach. No i czynsze u nas były wyższe niż tam. U nas nic za darmo nie było, więc i nikt się specjalnie nie garnął.

W wybudowanym w 1958 roku bloku mieszkają do dziś. Śmieją się, że niczego się nie dorobili, ale z dumą patrzą na rodzinne zdjęcia: dwie córki, syn, ich rodziny. Wszyscy wykształceni, z doktoratami, na stanowiskach, które osiągnęli własną pracą. Przykład zapewne znaleźli w domu rodzinnym.

- Mąż jeździł do Warszawy, aby zdobywać wykształcenie najpierw w technikum, potem na studiach. Równocześnie był wiceprezesem spółdzielni. W żaden weekend go nie było - opowiada Irena Wagner. - A ja w domu z dziećmi. I tak dziewięć lat - dodaje. W jej głosie nie słychać wymówek, ale dumę i czułość.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
GRAZYNA
PANI KRYSTYNO bardzo sie ciesze ze ktos tez dodal opinje na ten temat ja moge tylko potwierdzic pani komentarz ja mieszkam teraz zza granica i bardziej interesuja mnie ciekawostki z lomzy a nie tak jak juz pani pisala saga rodu wagnerow juz w tym roku jest to drugi artykul o tej rodzinie mysle ze napewno cos ciekawsxzego dzieje sie w moim rodzinnym miescie jak opowiadania dziejow wagnerow i jestem tego zdania i popieram ze przy okazji byli uczniowie !!moga powiedziec swoje zdanie na temat pani wagner jako ich bylej nauczycielki!!!! POZDRAWIAM PANIA!!
g
grazyna
czy na forum musza byc pisane tylko pochwaly bo moja negatywna wypowiedz zostala usunieta!!!
g
grazyna
pytam dlaczego moj wczorajszy komentarz zostal usuniety przeciez kazdy ma prawo wyrazic swoje zdanie pytam komu moj kometarz nie byl nie na reke!!!
g
grazyna
no pytam czy w lomzy nie ma innych rodzin jak rodzina wagnerow juz na ich temat w tym roku pisaliscie znam pania wagner byla moja nauczycielka i moge o jako nauczycielce wyrazic sie tylko negatywnie dla dzieci byla bardzo surowa i niesprawiedliwa to tyle o staruszce!!
Dodaj ogłoszenie