Polscy trenerzy nie są gorsi od kolegów z Zachodu

Miłosz Karbowski
Od lewej: Pierre Denier (asystent trenera Racingu), Mario Been (I trener Racingu), Mirosław Dymek, Piotr Zinkiewicz, Guy Martens (trener bramkarzy)
Od lewej: Pierre Denier (asystent trenera Racingu), Mario Been (I trener Racingu), Mirosław Dymek, Piotr Zinkiewicz, Guy Martens (trener bramkarzy) Archiwum prywatne
Udostępnij:
Polscy trenerzy pracują podobnie jak ich koledzy zachodnich klubach. Ale warunki do pracy mają nieporównywalnie gorsze - mówi Mirosław Dymek.

Jeden z najzdolniejszych szkoleniowców w regionie, który z powodzeniem prowadził w ostatnich latach Sokół Sokółka i ŁKS Łomża, odbył staż w Racingu Genk. Towarzyszył mu jego asystent we wspomnianych klubach, specjalista od przygotowania motorycznego, Piotr Zinkiewicz.

Mogli zajrzeć w każdy kąt

7. obecnie klub belgijskiej ekstraklasy przyjął Polaków bardzo ciepło. Obaj odbywali staż w ramach kursu na licencję UEFA Pro, upoważniającą do prowadzenia drużyn z najwyższych klas rozgrywkowych. Wybrali Genk, ponieważ to klub Grzegorza Sandomierskiego, obecnie wypożyczonego do Jagiellonii. Poza tym, jako kierownik zespołu U-19, pracuje tam Polak, Jan Białorucki.

- Janek opiekował się nami podczas stażu. Zakwaterowani byliśmy w mieszkaniu Grześka. W klubie mogliśmy wejść dosłownie wszędzie. Robiliśmy zdjęcia, nagrywaliśmy filmy. Byliśmy na każdym treningu, także na dwóch zamkniętych - bezpośrednio przed ligowym spotkaniem z Anderlechtem Bruksela. Po zajęciach, zawsze przy stole sztabu szkoleniowego, jedliśmy razem z całą drużyną obiad. To było naprawdę coś, że nikt nie robił przed nami żadnych tajemnic. Na prezentację, jaką musimy przygotować na kurs, mamy około 70 slajdów - mówi Dymek.

Obaj szkoleniowcy przez tydzień śledzili mikrocykl treningowy.
- Piłkarze codziennie o ósmej rano przychodzili do klubu. Spotykali się z lekarzami, fizjoterapeutami. Praktycznie co dzień mieli badania. W klubie są specjalne sale do wypoczynku. Zawodnicy mogą tam poczytać gazety, oglądać telewizję, pograć w darta, piłkarzyki czy bilard. Potem jest trening, obiad i wszyscy rozjeżdżają się do domów, chyba, że zaplanowane są jeszcze drugie zajęcia. Klub potrafi świetnie zagospodarować czas dla piłkarzy - relacjonuje Mirosław Dymek.

Mamy wiedzę, nie mamy warunków

Organizacja, sztab pracujący nad drużyną, infrastruktura, w tym liczba boisk - to zdaniem naszego szkoleniowca pierwsza, główna przewaga zachodnich klubów nad naszymi.

- Już wcześniej, gdy rozmawiałem z Michałem Probierzem, mówił mi, że polscy trenerzy nie pracują gorzej, ale mają znacznie mniejsze możliwości od szkoleniowców z zachodu. Teraz się naocznie o tym przekonałem. Obserwując zajęcia Genku, oczywiście, skorzystałem - dostrzegłem sporo technicznych spraw, detali, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Ale w bardzo wielu rzeczach tylko się utwierdziłem, że robiłem coś dobrze. Naprawdę, nasi trenerzy, którzy chcą się uczyć, dokształcają się, nie odbiegają od ich kolegów z zachodnich lig. Na taki staż może lepiej byłoby wysłać osoby zarządzające klubem, by zobaczyły, jak to powinno wyglądać - zastanawia się Dymek.

Zero gwiazdorstwa

Druga rzecz, która uderzyła młodego trenera, to zachowanie piłkarzy.
- Na treningu zawodnicy po prostu wykonują polecenia trenera. Nie zadają pytań, zachowują się w pełni profesjonalnie. To podejście, które nie zawsze spotykamy w Polsce. Poza tym widziałem na zakupach Elyaniva Bardę, reprezentanta Izraela, który występuje w Genku. W ogóle nie miał gwiazdorskich manier, przybijał z ludźmi "piątki", rozmawiał na zupełnym luzie - mówi Dymek.

Sześć goli w Brukseli

Polacy mieli też okazję indywidualnie rozmawiać z pierwszym trenerem Racingu, Mario Beenem. Mówił im o swojej wizji prowadzenia zespołu, odpowiadał na pytania. Oczywiście zagadnęli go o Sandomierskiego. Szkoleniowiec Genku powiedział, że do tego tematu podchodzi bardzo spokojnie i przyszłościowo. Klub uznał, że na razie najlepiej dla Grześka będzie, by go wypożyczyć.

Dymek i Zinkiewicz mieli również wstęp na analizę przedmeczową przed spotkaniem z Anderlechtem. Potem - na koniec stażu - zasiedli wśród kibiców Racingu, na trybunach. Spotkanie w Brukseli było emocjonujące i zakończyło się zwycięstwem gospodarzy, zdecydowanego lidera Jupiler League, 4:2.

Przy okazji pobytu w Genku nasi szkoleniowcy spotkali się również z menadżerem. Kontakt może w dalszej przyszłości umożliwić pracę w Belgii, Holandii czy też Niemczech. Wcześniej jednak Dymek i Zinkiewicz muszą w 2013 roku zdobyć licencję UEFA Pro, a także błysnąć osiągnięciami w Polsce.

- To był bardzo udany, pozytywnie nastrajający tydzień. Na pewno klub z Genku zyskał dwóch wiernych kibiców - kończy Dymek.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie