Polska nas zaprosiła...

Joanna Klimowicz [email protected]
Nie dają nam tu żyć, to co z nami będzie? - pięć czeczeńskich rodzin nie może dłużej przebywać w ośrodku dla uchodźców. Boją się o swoją przyszłość, bo na znalezienie w Białymstoku pracy i wynajęcie mieszkania nie mają szans.
Nie dają nam tu żyć, to co z nami będzie? - pięć czeczeńskich rodzin nie może dłużej przebywać w ośrodku dla uchodźców. Boją się o swoją przyszłość, bo na znalezienie w Białymstoku pracy i wynajęcie mieszkania nie mają szans.
Udostępnij:
Białystok. Polska nas zaprosiła, a potem wyrzuca na ulicę - czeczeńskie kobiety nie kryją rozgoryczenia. Trzy lata starały się wraz z rodzinami o pozwolenie na pobyt i kiedy wreszcie udało się zdobyć upragniony status, nastąpił krach. Wynocha z ośrodka! Uchodźcy muszą sami znaleźć w Polsce mieszkania i pracę. Wiedzą, że to niemożliwe...

Trzy lata - trzy i pół nawet - przemieszkały w szarym, odrapanym budynku przy Antoniuku Fabrycznym. W hotelu Iga, jednym z dwóch białostockich ośrodków dla uchodźców. Razem, na kupie. Z cudzymi dziećmi i mężami. - Kto chciałby tak mieszkać? - retorycznie pyta Raisa, młoda kobieta w czarnej chuście i modnej bluzce ze srebrną nitką. - Ja bym wolała mieć własne mieszkanie, jak każdy człowiek.

Teraz nie mają nawet i własnego pokoju. Pięć czeczeńskich rodzin, które przeszły całą długotrwałą procedurę i otrzymały status uchodźcy, musi opuścić ośrodek i "integrować się ze społeczeństwem". Zdobyć pracę i mieszkanie. Jak? Tego nie wie żaden urzędnik. Ale zmienione przepisy nie pozostawiają w tej kwestii wątpliwości: Czeczeni muszą opuścić ośrodek.

Złotówka za łubiankę truskawek

Mężczyźni siedzą na ławeczce pod drzwiami ośrodka cały dzień, apatyczni, zrezygnowani. Kobiety zbite w gromadkę, dyskutują żywo. Beztroskie dzieci, jak wszystkie dzieci na całym świecie, ganiają się i obrzucają piaskiem.

Od dziennikarzy wszyscy oczekują zwykłego ludzkiego wsparcia i tego, żeby powiedzieli ludziom prawdę. Żeby w gazecie wszyscy mogli przeczytać, że Czeczeni nie przyjechali tu po to, żeby wygodnie żyć, że chcą pracować i być wynagradzani jak inni pracownicy, mieszkać w godziwych warunkach. Żeby już nigdy nie musieli słyszeć od Polaków, że są bandą nierobów i kombinatorów, którzy narobili dzieci, migają się od pracy i żyją jak pączki w maśle, opływając we wszelkie dostatki.

- Jak chcecie pisać, że my chodzimy z drogimi komórkami, to lepiej wcale do nas nie przychodźcie - Larisa odwraca głowę na widok aparatu fotograficznego, jej mąż nie zgadza się na zdjęcia w gazetach.

- Przecież nie siedzimy tutaj z założonymi rękami, sami szukamy pracy. Mój mąż dwa miesiące szukał - przekonuje ciągle jeszcze nieufna kobieta.
O ile latem jest łatwiej, bo przyjmują Czeczenów na czarno na budowy (płacąc 3-krotnie mniej niż Polakom), to zimą - bardzo trudno. Wczesnym latem Czeczeni z Igi najęli się do zbioru truskawek. Za zebraną łubiankę dostawali... złotówkę.

Rzucili wszystko

Jeszcze gorzej jest z wynajęciem mieszkania w Białymstoku.

- Bardzo przepraszam, to już nieaktualne - za każdym razem Raisa słyszała w słuchawce odmowę. Nie od razu, bo kobieta dobrze nauczyła się mówić po polsku, oglądając polską telewizję. Nadzieję traciła, gdy tylko ogłoszeniodawca dowiadywał się, że ma do czynienia z cudzoziemką, z Czeczenką.

Raisa jest zdana na siebie. Słuch po mężu zaginął jeszcze w ojczyźnie. Dziewczyna została z pięcioletnimi bliźniakami - chłopcem i dziewczynką. Nie potrafi zapomnieć o tym, jak dobrze im było we czwórkę, w miasteczku przy granicy z Dagestanem. Raisa studiowała filologię rosyjską. Wszystko musieli rzucić z dnia na dzień. Teraz też marzy o pracy i powrocie na studia, ma niezwykły talent językowy.

- My naprawdę chcemy się zaadaptować, ale to jest niemożliwe - zwiesza ze smutkiem głowę. - Jeżeli rząd nie pomoże nam z mieszkaniem i pracą, nie poradzimy sobie.
Czeczeni wiedzą, że na zachodzie Europy jest inaczej. Tam pracownicy socjalni są zobligowani do tego, by znaleźć i zaproponować lokal uchodźcom, których zaprasza pod swoje skrzydła ich kraj. Dlatego Fatima i szóstka jej dzieci szczęścia poszukają w Austrii lub Belgii. Gdy tylko otrzymają komplet dokumentów, bo w chaosie zawieruszyły się papiery jednego z dzieci.

- Chcemy żyć jak ludzie - mówi Fatima, przygarniając do siebie tulącą się do jej kolan córeczkę Makkę. Dziewczynka ma głowę ogoloną z powodu grzybicy. Fatima nie wyobraża sobie, jak ma przez to choróbsko posłać we wrześniu czwórkę swojego drobiazgu do szkoły. Przecież inne dzieci spokoju im nie dadzą. A tu na dodatek muszą koczować w jednym pokoju z innymi 20 osobami, których przyszłość jest niepewna. Do Czeczenii na pewno nie wróci.

- Wojna zabrała mi ojca i brata. Nie chcę dożyć chwili, kiedy moje dzieci wezmą automat w ręce - mówi Fatima.

Noc pod płotem

Druga Raisa, niemówiąca po polsku, jest najstarsza z nich wszystkich. I najbardziej milcząca, może dlatego, że tak wiele przeszła. Jej mąż zachorował ciężko już po przyjeździe do Polski, w ośrodku. Mieszkania dla siebie i dzieci bezskutecznie szukała przez cztery miesiące, w końcu zrezygnowała.

Kilka dni temu wyrzucono ją razem z innymi uchodźcami z ośrodka. Wygnani opowiadają, że przyszli ochroniarze, wyważyli drzwi i wyrzucili na zewnątrz ich rzeczy osobiste. Pracownicy socjalni z Igi łagodzą: "Nie było tak dramatycznie, żadnej eksmisji nie było, będziemy musieli prostować relacje medialne". Fakt faktem, że noc z niedzieli na poniedziałek Czeczeni spędzili pod gołym niebem, na trawie pod płotem ośrodka. Potem pozwolono im wrócić pod dach, rozlokowując po kilkanaście osób we wspólnych pokojach. Nie uspokoiło to nastrojów, bo ludzie nie wiedzą, co ich czeka. Jest nerwowo.

We wtorek interweniowała policja, bo ktoś pobił szybę. Poszło na sfrustrowanego syna Raisy, że niby wpadł w szał. Nawet mimo że wszyscy mieszkańcy dokładnie widzieli, że nie był to żaden akt wandalizmu, tylko inny chłopak, malutki, który nieuważnie kopnął piłkę. Starszego zwolniono, ale dopiero wtedy, gdy jego rodacy przeprowadzili między sobą zbiórkę i wpłacili tysiąc zł na pokrycie strat.

- Po raz tysięczny powtarzam, żeby urzędnicy zdecydowali wreszcie, co z nami zrobić. Może lepiej nie przyjmować nas wcale, niż wyrzucać jak tylko skończy się socjałka - podsumowuje Larisa: - Polska zapraszywajet, a patom na ulicu wybrosajet. Tak nienada diełat'.

Radźcie sobie sami

Zwłaszcza z ludźmi, którzy trafili do Polski z kraju ogarniętego wojną, przeżyli bombardowania, porwania, na własne oczy widzieli egzekucje bliskich. Sprzedali resztki majątku, by zdobyć potrzebne dokumenty i przekupić kogo trzeba, jechali dzień i noc na zachód. Tu znoszą upokorzenia, tęsknią za rodzinami, znajomym widokiem za oknem, ulubionymi potrawami.

Mimo że konflikt w Czeczenii faktycznie się skończył, rozmiary zniszczeń - spalone domy, całe wsie wyludnione - sprawiają, że nie decydują się wracać. Obawiają się represji ze strony prorosyjskiego rządu. Około 14 tys. osób żyje w Inguszetii, prawie 5 tys. w Dagestanie, ponad 2 tysiące w Azerbejdżanie. Wielką falę uchodźców wchłonęła Europa. W Polsce mieszka blisko 5 tys. kaukaskich uchodźców.

Jesienią ub. roku zapełnili wszystkie ośrodki po brzegi. Spieszyli się przed wejściem Polski do strefy Schengen. Do Białegostoku są kierowani do dwóch ośrodków: Budowlani i Iga. W sumie w tym mieście mieszka kilkuset czeczeńskich emigrantów. Statystyczną rodzinę tworzą zazwyczaj rodzice plus czwórka dzieci. W ośrodku mają zapewnione wyżywienie, opiekę medyczną, zakwaterowanie i drobną sumę - około 70 zł na miesiąc. Wszystkie te świadczenia tworzą tzw. socjałkę. Zaopatrzeni w nią, Czeczeni spędzają całe dnie... czekając.

Na szczęście, coraz częściej już nie na "negatyw", oznaczający dla nich deportację. Nie tak dawno temu, bo zaledwie przed miesiącem, składaliśmy im życzenia z okazji Międzynarodowego Dnia Uchodźcy. Niektórzy mieli powody do radości. W maju dostali status uchodźcy. Z końcem tego miesiąca weszła też w życie zmieniona ustawa. Zgodnie z jej zapisami, dominującym statusem przyznawanym uchodźcom ma być tzw. subsydiarny. Kategoria ta, zwana inaczej ochroną uzupełniającą, przyznaje roczny program integracyjny, pomoc z ośrodków pomocy rodzinie, kartę pobytu na dwa lata, możliwość zarejestrowania w urzędzie pracy.

Po trzech miesiącach od otrzymania decyzji z Urzędu ds. Repatriacji i Cudzoziemców Czeczeni nabywają pełnię praw i... muszą radzić sobie sami. Pierwsze czeczeńskie rodziny już zgłosiły się do Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Białymstoku. Będą przez rok otrzymywać wsparcie finansowe. Ale co dalej? Błagają o pomoc. Rafał Rogala, szef urzędu, w rozmowie z mediami na każdym kroku podkreśla, że muszą wyjść z ośrodka i zacząć się integrować.

Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że dla problemu pięciu białostockich czeczeńskich rodzin nie potrafi znaleźć czasu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
W dniu 02.08.2008 o 09:43, helen napisał:

Czy polacy zapomnieli w jaki sposób otzymywali obywatelstwo za granica,jak ich wykorzystywano w pracy i za jakie pieniadze .28-30 lat minelo i co powtorka z rozrywki .,za 1 zl lubianka truskawek to kpina,paranoja nie wiem jak to nazwac.Trzeba tym ludziom pomoc dac mieszania i legalna prace zeby mogli sie utrzymac z wlasnej pracy rak,beda pracowac i odprowadzac podatki.


TO WEŚ DO DOMU BURAKU . DAĆ MIESZKANIA , NIECH SOBIE KUPIĄ . ONI DO PRACY , TO LEWUSY .
P
Podlasie21wieku
W dniu 02.08.2008 o 09:41, Bartek napisał:

Haha i bardzo dobrze [; Lepiej by było gdyby z miasta ich wywalili, bo a nie utrzymują tych smrodów ..


Do dziennikarzy Kuriera Poronnego! Czytając powyższe opinie widzicie jaka jest mentalność na Podlasiu w XXI wieku. Wyzwiska inwektywy i rasizm. Po drugie wy dziennikarze wynajmijcie im mieszkania, bo nie macie prawa moralizować tu. Po trzecie niech się integrują z urzędnikami, ale nie z nami, zwykłymi obywatelami. To urzędnicy ich zaprosili.
G
Gość
teraz okres pracy sezonowej niech idą zbierać tuskawki, maliny czy borówkę anie siedzą po całych dniach
j
jure
W dniu 02.08.2008 o 09:43, helen napisał:

Czy polacy zapomnieli w jaki sposób otzymywali obywatelstwo za granica,jak ich wykorzystywano w pracy i za jakie pieniadze .28-30 lat minelo i co powtorka z rozrywki .,za 1 zl lubianka truskawek to kpina,paranoja nie wiem jak to nazwac.Trzeba tym ludziom pomoc dac mieszania i legalna prace zeby mogli sie utrzymac z wlasnej pracy rak,beda pracowac i odprowadzac podatki.


Kaktus mi na dłoni urośnie jak oni wezmą się do pracy,a Tyhelen jak wygrałaś w toto lotka 9,5 mil. to wybuduj im zamek otoczony fosą.
a
azz
Zapomniałem dodać iz opisani Czeczeni sprzedają jedzenie które daje im Państwo polskie na Jurowieckiej np serki jogurty widziałem też wędliny
G
Gość
Nikt was nie zapraszał sami żeście przekraczali granicę,czasowo wam dano azyl ,ale wy chcecie na stale siedzieć za darmo,wezdcie się do roboty jak to robią wietnamczycy,chińczycy,ormianie a wy chcecie na darmowym chlebie i przywilejach nic nie robić tylko całe życie wyciągać ręce pod kościołem i od państwa,u was płynie krew cygańska,oni też nie pracują ,ale cyganie są zdolni w tańcu,muzyce i mają zdolności,a wy jesteście wałkonie ,nieroby wam w głowie walka i terroryzm,ludzie uczciwi zostali i budują własny kraj po wojnie ,wrócice jak kraj zostanie odbudowany,jesteście ludzmi z marginesu i dziecioroby.Wstyd gdzie wasz honor.
G
Gość
,,Polska nas zaprosila'' tak pewnie dostali zaproszenia imienne,rozumiem ze sa w ciezkiej sytuacji ale to juz przegiecie,ze niby sie wszystko im nalezy,ilu polakow zyje na skraju nedzy,tez nie maja gdzie mieszkac a im sie wydaje ze co oni sa uprzywilejowani
G
Gość
ty helen- ja proponuje sama daj im dacch nad glowa,najlepiej zapros pod swoj dach!!! prace by znalezli ale im sie niechce zrozum to kobieto!!!najlepiej jest lezec calymi dniami!!i dostac wszystko pod nos,ty chyba nie wiesz co ci mlodsi gowniarze wyprawiaja juz widze ich przy pracy ,odprowadzanie podakow .... jestes nawiwna nigdy chyba nie mials doczynienia z takimi ludzi,bezczelne nieroby!!!!!i im sie nalezy i juz!! a przepraszam kto ich tu niby zapraszal.....
j
ja mowie
niech skoncza piepszyc...im sie chce pracowac jak mi tanczyc!!!!najlepiej siedziec sobie caly dzien pod hotelem,szwedac sie,no i moze jeszcze cos ewentualnie sie ukradnie!!!!!!!!!!!!!! jacy oni biedni....nastukaja tych dzieciakow niewiadomo ile i niech panstwo im da,przepraszam ale ja sie niezgadzam na utrzymywanie nich tym bardziej ze u nas tez jest wiele rodzin ptrzebujacych!!!!znam ludzi ktorzy nie znajc jezyka wyjezdzaja za granice i bardzo ciezko pracuja!!zarbiaja bo tylko trzeba chciec ,ale po co ja dostana jesc, dach nad glowa zyc nie umierac ameryka!!i siedza tacy biedni ,zalamani calymi dniami!!!!
h
helen
Czy polacy zapomnieli w jaki sposób otzymywali obywatelstwo za granica,jak ich wykorzystywano w pracy i za jakie pieniadze .28-30 lat minelo i co powtorka z rozrywki .,za 1 zl lubianka truskawek to kpina,paranoja nie wiem jak to nazwac.Trzeba tym ludziom pomoc dac mieszania i legalna prace zeby mogli sie utrzymac z wlasnej pracy rak,beda pracowac i odprowadzac podatki.
B
Bartek
Haha i bardzo dobrze [; Lepiej by było gdyby z miasta ich wywalili, bo a nie utrzymują tych smrodów ..
a
azz
" Polska nas zaprosiła, a potem wyrzuca na ulicę - czeczeńskie kobiety nie kryją rozgoryczenia" A mi si wzdawalo e Czeczeni przekroczyli nielegalnie granice, zostali zapani i zamiast deportacji dostali azyl tzw czasowy pobyt tolerowanz Wiec teraz 1 mozna dac im obzwatelstwo i wzjada wtedy do rodzin do niemiec 2 moyna deportowac
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie