Pomóżmy dzieciom strażaków

Izabela Krzewska
Dojlidy. Pożar hurtowni. Zginęło dwóch strażaków.
Dojlidy. Pożar hurtowni. Zginęło dwóch strażaków. Paweł Jakubik
Udostępnij:
Ludzie wzruszeni losem rodzin mężczyzn zmarłych podczas gaszenia pożaru, otwierają serca i przekazują pieniądze na rzecz ich bliskich. Trwają akcje charytatywne na ten cel. Zbiórkę prowadzą m.in. Fundacja „Dorastaj z nami” oraz... 21-latek z Podkarpacia.

To byli młodzi ludzie, którzy mieli przed sobą całe życie. Przemysław Piotrowski miał 26 lat, Marek Giro - 29 lat. Jeden był młodym tatą 10-miesięcznego niemowlęcia, drugi dopiero miał zostać ojcem. Dziecko urodziło się niedługo po jego śmierci.

- One już nigdy nie będą miały taty, który uczyłby ich stawiać pierwsze kroki - mówi o dzieciach strażaków Marta Rowicka, koordynator ds. podopiecznych i doradców edukacyjnych z Fundacji „Dorastaj z nami”.

Fundacją, podobnie jak rzeszą osób z całej Polski, wstrząsnęła i wzruszyła historia obu rodzin białostockich strażaków. Dlatego postanowili wspomóc finansowo osierocone maluchy i ich mamy. Właśnie ruszyła zbiórka.

- Liczy się każda złotówka. Dzieci potrzebują aktualnie pieluszek, mleka, ubranek. Wiadomo jednak, że z wiekiem ich potrzeby będą rosły. Nasza fundacja kładzie nacisk na długofalową pomoc, również na etapie edukacji - podkreśla Marta Rowicka.

Dzieci poległych strażaków będą mogły w przyszłości skorzystać z dofinansowania do czesnego za przedszkole czy szkołę, zajęć dodatkowych, kursów, nauki języków obcych, zajęć sportowych, kursów zawodowych czy opłat za internat. W razie potrzeby to też wsparcie np. przy kosztach pomocy logopedycznej, terapii sensorycznej. To ważne, aby mimo braku jednego rodzica, pociechy miały równe szanse na zdobycie wykształcenia, a później pracy. Żona i narzeczona strażaków otrzymały z Fundacji także propozycję pomocy psychologicznej.

- Takie wsparcie również jest bardzo ważne. Trauma zostaje na długo, albo może się pojawić w późniejszym okresie. Terapia może być w końcu potrzebna - tłumaczy Marta Rowicka.

Funkcjonariusze z JRG nr 1 zginęli 25 maja, podczas akcji gaśniczej. O tragedii informowały ogólnopolskie media. Tak dowiedział się o niej Łukasz Myszka, 21-latek mieszkający w woj. podkarpackim. Już następnego dnia założył zbiórkę na portalu Pomagam.pl. - Konsultowałem się z mamą, czy to dobry pomysł i oboje uznaliśmy, że tak - tłumaczy Łukasz. - Należę do OSP Sokolniki, a w przyszłości chciałbym zostać zawodowym strażakiem. Był też nim mój dziadek. Taka tragedia mogła się wydarzyć każdemu. Stąd chyba moja inicjatywa.

Przyznaje, że ludzie podchodzili nieufnie do tej internetowej zbiórki w obawie, że to oszustwo. Młody student ratownictwa medycznego zapewnia, że nie, a weryfikacją zajęła się m.in. policja. Ma kontakt z podlaską PSP i bratem jednego ze zmarłych. Zebraną kwotę w całości przekaże krewnym strażaków. Myszka zamierza to zrobić osobiście. Już udało się zebrać ponad 20 tys. zł. Akcję wsparło ponad 400 osób.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie