Pomyłka komornika mogła doprowadzić do rozwodu

Małgorzata Goździalska [email protected]
Udostępnij:
Okrutna pomyłka?

Dariusza Leszczyńskiego znalazł pod Włocławkiem komornik sądowy z Warszawy. I zażądał alimentów. Problem w tym, że odnaleziony nie ma dziecka, choć z żoną starają się o nie od lat. Okrutna pomyłka? Na to wygląda.

Dariusz Leszczyński na stałe zameldowany jest w Lubrańcu, miasteczku na Kujawach, ale wspólnie z żoną ma mieszkanie w Brzeziu. I właśnie na adres brzeski przyszedł do niego list polecony. Listonosz zostawił awizo w skrzynce pocztowej.

- Ponieważ staram się o pracę, spodziewałem się odpowiedzi od pracodawcy - mówi. - Szedłem więc na pocztę, niczego złego nie przeczuwając.

Tymczasem okazało się, że to nie pracodawca napisał do pana Dariusza, ale Julian Banachowicz, komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym dla Warszawy Praga-Północ. Adresat od razu otworzył list i ... oniemiał ze zdziwienia.

- Zostałem ojcem! - oznajmił rozbawiony po przeczytaniu pisma. I dodał: - Możecie mi pogratulować!

Będzie egzekucja?

Tak naprawdę jednak panu Dariuszowi wcale nie było do śmiechu. W kopercie do niego adresowanej znalazło się bowiem wezwanie do zapłaty alimentów. A chodziło nie tylko o alimenty bieżące wraz z opłatą - 462 złote, ale i zaległe - 3 tysiące 290 złotych. Do tego odsetki, świadczenia wypłacone z Funduszu Alimentacyjnego, opłata egzekucyjna i wydatki gotówkowe. Kolejne kilka tysięcy złotych.

- Kupa pieniędzy - mówi pracujący tylko sezonowo pan Dariusz. Najgorsze jednak było to, co przeczytał na końcu: "W razie niezapłacenia należności w określonym terminie, zostanie ona ściągnięta z majątku ruchomego i wierzytelności Pana" - ostrzegał warszawski komornik.

I tu Dariuszowi Leszczyńskiemu zrzedła mina.

- Dotarło do mnie, że mogą zlicytować mi mieszkanie - przyznaje. Gdy nieco ochłonął i dokładnie przeczytał pismo, zorientował się, że poza jego imieniem i nazwiskiem oraz imieniem ojca nic się w nim nie zgadzało - ani data urodzenia, ani numer PESEL, ani NIP, ani numer dowodu osobistego. No i miejsce zamieszkania też nie.

Dariusz Leszczyński z Lubrańca nigdy nie mieszkał w Warszawie przy ulicy Chodeckiej.
- Chciałbym mieć mieszkanie w stolicy - rozmarza się. Dziecko też chciałby mieć. - Od dwunastu lat z żoną staram się o nie - przyznaje. - A tu proszę, dowiaduję się, że jestem ojcem Nikoli.

Nikola ma dwa lata

Gdy Dariusz Leszczyński nieco ochłonął, zadzwonił do kancelarii komorniczej przy Ostrobramskiej, która wysłała wezwanie i przypisała mu ojcostwo. Tam dowiedział się, że... chodzi o alimenty na dwuletnie dziecko.

Wyjaśnienie całej sprawy zajęło trochę czasu.

- Skończyło się prośbą o przesłanie kserokopii mojego dowodu osobistego, z którego wynika, że nie urodziłem się 5 kwietnia 1966 roku, że nie mam dowodu osobistego o numerze AMN 9... - opowiada.
Dariusz Leszczyński napisał do komornika w Warszawie list: "Absolutnie nie poczuwam się do zarzucanego mi ojcostwa, a tym bardziej do płacenia jakichkolwiek alimentów".

Pomyłki się zdarzają

Ścigany przez komornika uważa, że padł ofiarą czyjejś niekompetencji i zaniedbania. Czy to możliwe?
- Niestety, pomyłki przy ustalaniu dłużników sporadycznie, ale się zdarzają - potwierdza Elżbieta Woźniczuk z kancelarii Juliana Banachowicza, która zajmuje się sprawami alimentacyjnymi.
Wygląda na to, że w tym przypadku tak się stało.

- Kancelaria komornicza wysłała do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, urzędu skarbowego i sądu wieczysto-księgowego przy ulicy Czerniakowskiej w Warszawie zapytanie o dłużnika Dariusza Leszczyńskiego - informuje w imieniu komornika Juliana Banachowicza Elżbieta Woźniczuk.

- Podaliśmy numer PESEL i otrzymaliśmy w odpowiedzi z sądu wieczysto-księgowego adres nieruchomości w Brzeziu. Na ten adres wysłaliśmy więc korespondencję.

Żona mi ufa

Elżbieta Woźniczuk zapowiada jednak, że jeśli potwierdzi się to, że Dariusz Leszczyński z Brzezia nie jest osobą poszukiwaną przez kancelarię komorniczą, to na wysłaniu wezwania się skończy i mieszkaniec podwłocławskiej wsi nie będzie dalej nękany.

Dariuszowi Leszczyńskiemu to jednak nie wystarcza.
- Szczęście, że żona mi ufa i nie wystawiła mi walizek - dodaje. - Przecież ta sprawa mogła dla mnie skończyć się rozwodem.

Oczekuje nie tylko anulowania wezwania, ale i pisemnego potwierdzenia, że nastąpiła pomyłka.
- Jesteśmy gotowi wyprostować sprawę - zapewnia Elżbieta Woźniczuk.

Czy to oznacza, że Dariusz Leszczyński może spać spokojnie i nieruchomość, którego właścicielem jest
mieszkaniec Brzezia, nie zostanie zajęta? Sekretarka komornicza twierdzi, że gdy wierzyciel, czyli mama Nikoli, wystąpi z wnioskiem o zajęcie mieszkania w podwłocławskim Brzeziu, jeszcze raz w księgach wieczystych w stolicy wszystko zostanie sprawdzone. Łącznie z numerem PESEL.

A Dariusza Leszczyńskiego na marginesie całej sprawy ciekawi, ile lat ma mama Nikoli, czy jest młoda, czy w jego wieku. Ale tego w kancelarii komorniczej nie dowiedział się.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

R
Rafał Ch.

Czy w szkołach jeszcze uczą czytać po  polsku? Wysłano zapytanie od ZUS i otrzymano odpowiedź wskazującą na tego Pana. Komornik nie jest od dyskusji. Gdy sąd zasądza to ma z pracodawcy, czy innego dłużna wydusić pieniądze. Uważam, ze zachował się poprawnie. Dostał informację o pomyłce i zbadał sprawę. Przypomnijcie sobie "akcję " z Łodzi. 

p
pokrzywdzona
może jakiś pozew zbiorowy bedzie wstanie powstrzymać tego komornika, niestety jego pomyłka doprowadziła do licytacji mieszkania
h
hojkomornik
Ten komornik Pan Julian Banachowicz nie pierwszy raz się myli przez swoją niekompetencję, w maju wtargnął mi na pensję i pobrał 400zł wcześniej mnie nie informując,dałbym mu na drugi dzień i byłoby po sprawie, ale 25 dostaję wynagrodzenie z drugiej pracy i patrzę na przelewy znowu pobrał 400zł!!!!!!!
Czyli zamiast 400 pobrał mi 800 zł z dwóch prac i do dnia dzisiejszego nie oddał tej nadpłaty!!!!
Dzwoniłem do kancelarii, że pobrali mi dwa razy, Pani mi powiedziała żebym się nie denerwował bo mamy piękny dzień może i dla komornika ale nie dla mnie bezprawnie zabrał mi pieniądze i nie mam na życie i opłaty a jak wiadomo w dzisiejszych czasach każdy grosz się liczy!
s
s.Stanislawa
miałam kolege dariusza Leszczyńskiego ale z 1972 a ojciiec Stanisław o i tylu i nawet 100 moze byc i takim nazwisku i imieniu
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie