Az cztery podlaskie tradycyjne produkty zdobyły w tym roku prestiżową nagrodę kulinarnej Perły.

Są to Kindziuk podlaski produkowany przez Tadeusza Protasiewicza z Ejszeryszek; Miód pitny podlaski z Miodosytni Podlaskiej Dawida Olesiuka; twarożek kozi wyprodukowany przez Augustowskie Smaki Natury Ireny Och oraz keks dojrzewający łomżyńskiej restauracji Syta Panna należącej do Beaty i Tomasza Siergiejewiczów .

– To moja pierwsza Perła – mówi producent tradycyjnych wędlin z Ejszeryszek. – Mam nadzieję, że pomoże mi ona jeszcze bardziej rozpromować moje wyroby, że więcej osób się o nich dowie.

Tadeusz Protasiewicz w 2010 r. postawił na produkcję tradycyjnych wędlin.

– Chciałem pokazać zanikające receptury, mam je po mamie – opowiada.

I dodaje, że ludzie teraz poszukują takich wyrobów – naturalnych bez konserwantów. Kindziuk, który teraz degustowano w Poznaniu został zrobiony jeszcze w marcu – po wędzeniu zimnym dymem, dojrzewał aż do tej pory.

Tadeusz Protasiewicz produkuje 10 gatunków wędlin: boczek, szynkę, schab, karkówkę, golonkę, trzy rodzaje kiełbas. Aż siedem produktów z masarni w Ejszeryszkach jest wpisanych na listę produktów tradycyjnych prowadzoną przez ministra rolnictwa.

– Nie mam najmniejszych problemów ze sprzedażą swoich wędlin – mówi Tadeusz Protasiewicz.

– Na pewno ta nagroda będzie mieć jakieś przełożenie na sprzedaż mego produktu – mówi Dawid Olesiuk z miejscowości Saki, którego miód pitny został nagrodzony kulinarną Perłą.

Jak mówi, zdecydował się postawić na produkcję miodów pitnych, gdyż w gospodarstwie były jabłka, a także pszczoły. Twierdzi, że był to dobry wybór, widać zainteresowanie tego typu produktem.

Tomasz Siergiejewicz odebrał już czwartą Perłę. Tym razem za keks dojrzewający.

– Jest on przygotowywany według tradycyjnego przepisu, który funkcjonuje w naszej rodzinie i podejrzewam, że także w wielu innych – mówi łomżyński restaurator.

Keks dojrzewający to tradycyjne ciasto ucierane z bakaliami. Powinno ich być bardzo dużo.

– Różnorodność bakalii daje wyjątkowy smak – podkreśla Tomasz Siergiejewicz. – Keks zaraz po upieczeniu nie jest smaczny, musi poleżeć ok. dwa tygodnie, żeby smak z bakalii został wydobyty, aby wszystko się przegryzło.

Zobacz też: Nasze potrawy nagrodzone Perłą

Zdobywca Perły tłumaczy, że nagroda ta przede wszystkim daje prestiż. Na etykietach swoich produktów stara się umieszczać informację o tym, że zostały one nagrodzone Perłą. Czy Perła przekłada się na większą sprzedaż? Zauważył to w przypadku jednego z produktów – szczupaka faszerowanego.

– Ta nagroda nie jest jeszcze tak znana wśród konsumentów – mówi Siergiejewicz.

Dodaje jednak, że pośrednicy, czyli np. sklepy, które oferują tradycyjne wyroby, zawsze znajdą tego typu informacje.
Skąd wziął pomysł, by postawić na takie produkty?

– Mam bardzo dobrą pamięć do smaków – opowiada. – Pamiętam, co gościło na stołach moich babć. A więc, smak suszonej kiełbasy, pieczonego chleba, czy mleka zaraz po udoju.

Zaczął więc te smaki odtwarzać. W przypadku niektórych potraw osiągnął pożądany smak, a w przypadku innych poszukuje dalej. Zapowiada, że będzie odkrywać kolejne smaki i walczyć o kolejne Perły.

Irena Och produkuje sery z mleka koziego oraz od krów rasy czerwona polska oraz jersey. Systematycznie bierze udział w konkursie Nasze Kulinarne Dziedzictwo, bo – jak mówi – jest to jakaś forma promocji. Zawsze wraca z niego z nagrodą. W tym roku otrzymała nominację do Perły i udało się ją zdobyć. Nagrodzony kulinarną Perłą twarożek kozi Irena Och produkuje od 4 lat. Jak mówi, jest coraz więcej alergii, chorób, a mleko kozie jest bardzo wartościowym produktem.

– W regionie zainteresowanie produktami z mleka koziego nie jest duże – mówi producentka twarożku nagrodzonego Perłą. – Co innego w innych regionach kraju, np. w Warszawie.