Prawomocny wyrok 10 lat więzienia za śmiertelne pobicie konkubiny w Brańsku. Sąd odwoławczy oddalił apelację obrony

Izabela Krzewska
Izabela Krzewska
Oskarżony nadal jest tymczasowo aresztowany. Od początku nie przyznawał się do żadnego z zarzutów. Chciał całkowitego uniewinnienia (tu na zdj. z ogłoszenia pierwszego wyroku). Na publikacji prawomocnego orzeczenia nie pojawił się.
Oskarżony nadal jest tymczasowo aresztowany. Od początku nie przyznawał się do żadnego z zarzutów. Chciał całkowitego uniewinnienia (tu na zdj. z ogłoszenia pierwszego wyroku). Na publikacji prawomocnego orzeczenia nie pojawił się. Wojciech Wojtkielewicz/ Polska Press/ archiwum
Oskarżony nie przyznawał się do winy. Twierdził, że pijana kobieta upadła podczas tańca i nieszczęśliwie uderzyła się w głowę. Sądy obu instancji w wersję o wypadku nie uwierzyły. Uznały, że Łukasz R. dotkliwie pobił partnerkę, a potem przez dwa dni nie wezwał do niej pomocy. Ofiara zmarła. Orzeczenie jest prawomocne.

We wtorek (22.11) Sąd Apelacyjny w Białymstoku oddalił odwołanie obrony i utrzymał w mocy wyrok 10 lat więzienia. Zdaniem sędzi Haliny Czaban, orzeczona kara "jest dość surowa", ale trudno wskazać okoliczności łagodzące. Wśród obciążających są przebieg zdarzenia, czas, w którym oskarżony zwlekał z udzieleniem pomocy, ale też brak autorefleksji u oskarżonego.

- Jego postawa w toku procesu prowadziła raczej do przyjęcia, że nie ma żadnej winy oskarżonego, w tym że Dorota K. zmarła. A to oznacza brak jakiegokolwiek krytycyzmu oskarżonego w stosunku do samego siebie - uzasadniał wyrok sędzia Halina Czaban z Sądu Apelacyjnego w Białymstoku.

Czytaj też:

Według świadków, mieszkaniec Brańska już wcześniej dopuszczał się rękoczynów wobec swojej partnerki. Zdaniem sądu, pobił ją też krytycznego dnia - 7 marca 2021 r. Ustalenia Temidy wskazują, że Łukasz R. pozostawił zmaltretowaną kobietę na podłodze i nagrywał ją telefonem. Filmiki znajdują się w aktach. Jak relacjonowała sędzia Czaban, widać na nich nagą pokrzywdzoną. Kobieta była zabrudzona kałem, z jej ust wypływała krew. W ciągu dwóch godzin powstały dwa nagrania. Dorota K. nie ruszyła się.

- Zasady doświadczenia życiowego każdemu człowiekowi nakazywałyby w tym momencie stwierdzenie, że jej stan wymaga wezwania pomocy medycznej. Tego oskarżony nie uczynił - podkreślała sędzia.

Po dwóch dniach, 9 marca, pogotowie wezwał ojciec oskarżonego, gdy okazało się, że partnerka jego syna nie daje oznak życia. Na miejscu ratownicy medyczni stwierdzili na ciele objawy stężenia pośmiertnego. Na pomoc było już za późno. Odstąpiono od reanimacji. Ponieważ ślady na twarzy denatki wskazywały, iż mogło dojść do pęknięcia podstawy czaszki, pogotowie wezwało policję.

Podejrzany Łukasz R. został zatrzymany. Karany w przeszłości za jazdę samochodem po pijanemu, trafił do tymczasowego aresztu, gdzie przebywa do teraz. Formalnie przed sądem odpowiadał za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią kobiety. Drugi zarzut to nieudzielenie pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia. Mężczyzna do żadnego z tych czynów się nie przyznał. Groziła mu kara od 5 lat więzienia do dożywocia.

Zobacz także:

40-latek utrzymywał, że 7 marca doszło do sprzeczki, ale uderzył kobietę tylko raz (lub dwa) otwartą dłonią w twarz. Ostatecznie para miała się pogodzić i wspólnie pić alkohol. W pewnym momencie kobieta zaczęła tańczyć. Nietrzeźwa straciła równowagę i upadła uderzając tyłem głowy o podłogę.

Taka była wersja Łukasza R. Według niego kobieta była przytomna. Zaniósł ją do łóżka i tam zostawił. Przez kolejne dni nie mógł jej dobudzić. Był jednak przekonany, że partnerka żyje.

Nie uwierzył w to ani sąd pierwszej instancji, który skazał Łukasza R. w lutym br., ani sąd apelacyjny, który przypieczętował wyrok we wtorek. W swoim uzasadnieniu sąd odwołał się do opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej. Ten wykluczył mechanizm powstania obrażeń jaki prezentował oskarżony.

U pokrzywdzonej stwierdzono liczne rany na całym ciele, w tym głowie, tułowiu, kończynach. Zdaniem eksperta obrażenia powstały na skutek ciosów zadanych twardym, tępokrawędzistym narzędziem (mogła to być też np. pięść lub obuta stopa). Sąd podkreślił, że były to ciosy nieprzypadkowe, zadane przez inną osobę, i bardzo silne.

- Na suficie i na ścianie była zabezpieczona DNA krwi ludzkiej. Po dokonaniu badania okazało się, że jest to bezspornie krew pokrzywdzonej - mówiła sędzia Czaban.

Obrona i oskarżony chcieli uniewinnienia. Na ogłoszeniu orzeczenia nie pojawili się.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie