Prof. Robert Flisiak: Dajmy na luz, ale bądźmy czujni. Groźny COVID może wrócić

Agata Sawczenko
Agata Sawczenko
Prof. Robert Flisiak
Prof. Robert Flisiak Wojciech Wojtkielewicz
Rozmowa z prof. Robertem Flisiakiem, kierownikiem Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii UBM, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Czy da się dziś obliczyć, ocenić czy oszacować, jak wiele osób w Polsce choruje na COVID?
Nie. Podobnie jak nie wiem, ile osób choruje na wiele innych chorób zakaźnych. Nie wiemy, ile tak naprawdę osób choruje na grypę – przecież nie testujemy ich! Nie mamy nawet takich narzędzi do testowania grypy, jakie mamy do testowania COVID-u. Nie testujemy się też wobec zakażeń HCV i innym wirusom – chociaż akurat tu są dostępne testy: proste, łatwe tak jak w przypadku COVID-u. Nie demonizujmy więc tego braku testowania w sytuacji, gdy wariant Omikron powoduje łagodny przebieg choroby. Oczywiście, lekarze rodzinni w POZ cały czas obserwują dosyć wysoką, choć zmniejszającą się liczbę chorych. Natomiast do szpitali trafiają tylko pojedyncze zakażenia SARS-CoV-2. Niemal zawsze są to pacjenci w wieku około 90 lat, w przeważającej części osoby nieszczepione lub szczepione tylko dawką podstawową, które mają choroby towarzyszące. Ale nawet pomimo tych obciążeń: wiekowych, chorobowych, przebieg COVID-19 i tak jest łagodny. Już nie pamiętam, kiedy musieliśmy przekazać pacjenta na intensywną terapię. Bardzo rzadko zdarzają się pacjenci wymagający wysokoprzepływowej tlenoterapii. Zwykle też nie stwierdzamy znaczących zmian zapalnych w płucach, zaburzeń krzepnięcia, niewydolności innych narządów, czyli zmian typowych jeszcze niedawno, które powodowały tragiczny przebieg w poprzednich falach pandemii.

Możemy więc dać sobie na luz? Czy jednak warto mieć w zanadrzu maseczki i szczepić się, jeśli zostanie ogłoszona kolejna dawka?
Wiemy, że ten wirus podlega bardzo szybkim i gwałtownym zmianom. Nowy wariant może zdominować populację w ciągu dosłownie miesiąca. To przećwiczyliśmy w ostatnich dwóch latach. Oczywiście na tę chwilę kierunek przemian poszczególnych wariantów jest korzystny dla człowieka. Kolejne wersje wirusa są łagodniejsze, aczkolwiek bardziej zakaźne. Ale tę zakaźność niwelujemy poprzez wyższy poziom uodpornienia populacji. No ale – tak jak powiedziałem – ten wirus potrafi się bardzo szybko zmieniać, nie jesteśmy więc w stu procentach pewni, że nagle, za miesiąc, nie pojawi się wariant, który będzie bardziej podobny do wariantu Delta, czyli tego, który spowodował bardzo dużą liczbę niepotrzebnych – podkreślam – ofiar, których można było uniknąć, gdybyśmy byli intensywniej szczepieni, gdyby wtedy, blisko rok temu, podczas fali zdominowanej przez wariant Delta, epidemia była bardziej kontrolowana. Więc owszem, teraz dajmy sobie na luz. Ale bądźmy czujni i nie gódźmy się na negowanie problemu. Bo znowu coraz bardziej uaktywniają się osoby negujące istnienie choroby i wartość szczepień. Słyszymy bzdury o rzekomych zagrożeniach ze strony tych najbezpieczniejszych w historii medycyny szczepionkach. Osobiście nie znam żadnego poważnego powikłania po szczepieniu przeciw COVID-19, a poważnych bo śmiertelnych konsekwencji tej choroby doświadczaliśmy wraz z kierowanym przeze mnie zespołem setki razy.

Zniesione zostały wszystkie nakazy kwarantanny, izolacji. Teraz właściwie sami decydujemy, co robić, gdy się zakazimy, czy gdy zachoruje ktoś z domowników. Co pan radzi w takich sytuacjach?
Prawdopodobnie w najbliższych dniach przekonamy się, czy znów nastąpi wzrost zakażeń. Tradycyjnie od dwóch lat tak już się dzieje, gdy dzieci wracają do szkoły. Jeżeli wzrost zakażeń nie nastąpi teraz, to kolejny punkt obserwacji będzie gdzieś w drugiej połowie października, czyli w okresie tradycyjnego narastania zakażeń dróg oddechowych. Dlatego warto, żebyśmy mieli w domu test, który można kupić sobie w aptece. Pilnujmy, by test był dobrej jakości, nie patrzmy na cenę, aczkolwiek tu akurat jest miejsce na działanie państwa, które powinno dofinansować te testy i propagować ideę samotestowania się. Bo jeżeli stwierdzimy, że jesteśmy zakażeni przed wyjściem do pracy, to pozostając w domu możemy uchronić bliskich i współpracowników. A samoizolacja nie musi w tej chwili być długa, bo zakaźność u osób ze sprawnym układem odporności znika praktycznie po tygodniu. Warto też oczywiście skontaktować się z lekarzem POZ, który powinien zaufać pacjentowi i bez konieczności ponownego testowania dać mu zwolnienie. Właśnie do tego służą zdalne wizyty. Dopiero jeśli po 2-3 dniach stan pogarsza się lekarz powinien zbadać chorego i zalecić mu leki przeciwwirusowe, które niestety aktualnie nie są w Polsce dostępne w formie umożliwiającej stosowanie w warunkach domowych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Materiał oryginalny: Prof. Robert Flisiak: Dajmy na luz, ale bądźmy czujni. Groźny COVID może wrócić - Kurier Poranny

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na wspolczesna.pl Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie