Przemoc to nie tylko bicie

Urszula Bisz [email protected]
Dzieci nie potrafią się bronić, dlatego to one, obok kobiet, są najczęściej ofiarami przemocy w rodzinie
Dzieci nie potrafią się bronić, dlatego to one, obok kobiet, są najczęściej ofiarami przemocy w rodzinie
Białystok. Bicie, poniżanie, wykorzystywanie seksualne to w opinii wielu sprawców przemocy w rodzinie ich przywilej, ich prawo. Niestety jeszcze w części społeczeństwa cały czas ten pogląd jest podtrzymywany. Dlatego tysiące mieszkańców Podlaskiego cały czas pozwala oprawcom na przemoc. A ofiary znoszą ją latami.

Kocham, nie biję - to hasło promowane przez znanych polskich artystów ma uświadomić społeczeństwu problem przemocy w rodzinie. Nie tylko tej fizycznej, bo rodzajów przemocy, jakie stosują wobec siebie osoby mieszkające pod jednym dachem jest na prawdę bardzo wiele. Niestety również w województwie podlaskim domowych katów i ofiar jest cały czas bardzo dużo.

- Są to częste przypadki - opowiada Joanna Lisowska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

- My prowadzimy statystki dotyczące interwencji, czyli zgłoszeń, kiedy ktoś przychodzi, dzwoni z prośbą o przysłanie patrolu policji. Rocznie jest około 4 tysięcy takich przypadków, tylko na terenie naszego województwa. A jeżeli weźmiemy pod uwagę, że znaczna część sytuacji związanej z przemocą w rodzinie ma charakter ukryty, to można domniemywać, że jest ich dużo, dużo więcej.

Sporym problemem z wykrywaniem jej w naszym regionie jest to, że na terenie Podlaskiego jest bardzo dużo wiosek i niewielkich miasteczek. A to właśnie tam, cały czas bezkarnie, stosowana jest przemoc w rodzinie. Mieszkańcy takich niedużych społeczności nadal żyją w przekonaniu, że ojciec rodziny może wszystko.

Żona i dzieci zaś powinny się dostosować do jego woli. Przecież to on jest żywicielem rodziny. "Niech pije i bije, byle by był"- to motto niestety niejednej pani domu, mieszkającej na wsi. Między innymi dlatego nie chcą one zgłaszać na policję przemocy, jaką stosuje wobec nich mąż.

Biją, by nie było widać

Najczęściej mówi się o przemocy fizycznej, bo tą najłatwiej można zauważyć. Sińce, rany, przypalenia to widoczne ślady brutalnego zachowania ojca czy męża. Chociaż nieraz kat potrafi bić tak, by nie było widać efektów. Ślady ukryte są pod ubraniami lub włosami. Nieraz potrafi je wykazać dopiero dokładne badanie lekarskie. Bicie to jednak niestety nie jedyna forma znęcania się, jakie zdarzają się w podlaskich rodzinach.

- Bardzo często zgłaszane są przypadki przemocy ekonomicznej - twierdzi Lisowska, która nadzoruje sprawy przemocy w rodzinie w województwie podlaskim i często zajmuje się ich ofiarami osobiście. - Najrzadziej chyba przemoc psychiczna i zaniedbania wobec dzieci.

Ofiarami ekonomicznego wyzysku bardzo często padają osoby starsze. Własne dzieci lub ich partnerzy odbierają im emerytury. Pieniądze tracą też żony, którym mężowie zabierają je zaraz po wypłacie. Zdarza się też, że współmałżonkowie zabraniają swoim partnerkom pracować i wydzielają im pieniądze. W Podlaskim znany jest nawet przypadek, gdy członkowie rodziny dostawali od jej "głowy" 2 zł na dzienne wyżywienie.

- Wiem, że w ten sposób powielany jest stereotyp, ale w większości sprawcami przemocy w rodzinie są mężczyźni - opowiada Lisowska. - Chociaż dość często zdarzają się też przypadki, gdy w tę rolę wchodzą kobiety. W takich sytuacjach z reguły stosują one przemoc wobec dzieci.

Dziecko to nie przedmiot

I nie ma co ukrywać, z największym współczuciem i wrażliwością ze strony społeczeństwa spotykają się właśnie dzieci, które są ofiarami rodzinnej przemocy.

- Niestety w naszym społeczeństwie nadal funkcjonuje przeświadczenie, że dziecko jest własnością rodzica - twierdzi Anna Tuszyńska, koordynator Centrum Ochrony Dziecka i Rodziny Klanza w Białymstoku, koordynator Świetlicy Socjoterapeutycznej Klanzowisko, gdzie trafiają dzieci z całego województwa podlaskiego.

- Dlatego niektórzy są przekonani, że mogą z nimi robić co chcą. Zdarzają się przypadki, że gdy przemoc w rodzinie wychodzi na jaw, rodzice są tym oburzeni. Nadal bowiem istnieje takie przekonanie, że to, co dzieje się w rodzinie, powinno w niej pozostać.

I to właśnie takie zachowanie rodzica powinno być sygnałem dla innych dorosłych z otoczenia dziecka, że w tym domu coś jest nie w porządku. Chociaż też formułując zarzut przemocy w jakiejś rodzinie, trzeba być bardzo ostrożnym, ponieważ niechcący można sprawić mu dodatkową krzywdę. Są jednak objawy, na które trzeba zwrócić szczególną uwagę i które mogą oznaczać, że z dzieckiem dzieje się coś złego.

Zobacz przemoc - zareaguj!

- Takim objawem, zwłaszcza u mniejszych dzieci, jest popuszczanie kału. To na pewno powinno nas zaalarmować - twierdzi Anna Tuszyńska.

Oczywiście też sińce. Zdarza się nawet, że cała dłoń jest odciśnięta na policzku dziecka. Są też sińce, które dzieci starają się ukryć, których pochodzenia nie potrafią wytłumaczyć. Na pewno zareagować też trzeba, gdy na ciele dziecka widać poparzenia po papierosach czy inne oparzenia.

- Jednak nieokazywanie uczuć i inne formy przemocy psychicznej są również krzywdzące wobec dzieci - dodaje Tuszyńska. - Dlatego, jeśli wiesz, że dziecko jest ofiarą przemocy, zadzwoń, porozmawiaj o tym z konsultantem. Infolinia 0 801 000 180 jest czynna od poniedziałku do piątku w godz. 10 - 18.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie