Przemoc w szkole. Zobacz, gdzie dręczą najczęściej

Julia Szypulska [email protected]
sxc.hu
Udostępnij:
Zapytaj swoje dziecko, czy lubi chodzić do szkoły. Jeśli odpowie, że nie i że nie ma tam przyjaciół, może być ofiarą dręczenia przez kolegów.

Takie wnioski wypływają z badań, jakie przeprowadzono w lipcu br. na zlecenie programu społecznego "Szkoła bez przemocy". Prowadził je zespół badawczy z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego pod kierownictwem prof. Anny Gizy-Poleszczuk. Miało ono odpowiedzieć między innymi na pytanie, w jakich szkołach częściej, a w jakich rzadziej występuje przemoc.

To, że problem dotyczy właściwie każdej szkoły, nie podlega dyskusji. Szkoła jest bowiem miejscem, gdzie ścierają się różne charaktery, interesy, gdzie dochodzi do konfliktów tak jak w każdym innym środowisku.

Połowa uczniów się nudzi

W badaniu wzięło udział 150 losowo wybranych szkół z całej Polski, 60 proc. z nich to placówki miejskie, a 40 proc. wiejskie. Szkoły były zróżnicowane pod względem liczby uczniów. W jednych uczyło się 200 osób, w innych zaś - ponad tysiąc.

Różne było też natężenie przemocy. Wskaźnikiem było pytanie uczniów, czy doświadczyli zachowań agresywnych. Na tej podstawie wyliczono, że jedna piąta placówek to szkoły niemal bez przemocy. Z drugiej jednak strony, niemal taka sama grupa ma poważny problem z zachowaniami agresywnymi swoich podopiecznych.

Natężenie problemu zależy od typu szkoły. W szkołach podstawowych uczniowie znacznie częściej stają się ofiarami różnego rodzaju zachowań agresywnych niż w gimnazjach. Sytuacja w szkołach ponadgimnazjalnych wygląda najlepiej.

Specyficznym rodzajem przemocy jest dręczenie szkolne. Polega ono na systematycznym i długotrwałym dręczeniu ofiary przez jedną osobę bądź grupę dręczycieli. Jest to zjawisko o niezwykle negatywnych skutkach, nie tylko dla poszkodowanych, ale i dla świadków, bo często w proces zaangażowana jest całą grupa. W agresorach utrwala się z kolei przekonanie, że przemoc i łamanie reguł życia społecznego są sposobem na osiąganie celów. Z badań wynika, że ofiarami dręczenia pada 9 proc. uczniów.

Wiele zależy od atmosfery, jaka panuje w szkole. Uczniowie z reguły dobrze oceniają klimat, jaki panuje w ich placówkach. Co więcej, wielu przyznaje, że chodzi tam z przyjemnością. Jedynie 14 proc. uczniów nie czuje się w swoich szkołach bezpiecznie. Spośród uczuć negatywnych najbardziej powszechna jest nuda. Ponad połowa uczniów nudzi się na lekcjach.

Szkoły są bardzo zróżnicowane pod względem atmosfery. W niektórych uczniowie czują się dobrze, są zadowoleni i mają poczucie, że się rozwijają. W innych dojmującym uczuciem jest strach przed lekcjami. Według badania, 19 proc. szkół cechuje zła atmosfera, w 40 proc. atmosferę można ocenić jako przeciętną, a tylko w jednej trzeciej jest ona dobra.

Przemoc i w miastach, i na wsi

Badanie obala mit, że przemoc szkolna jest jedynie problemem wielkich miast lub ogromnych szkół, gdzie uczniowie są anonimowi. Nie ma żadnej zależności między wielkością szkoły, a natężeniem problemu przemocy. Skala zjawiska jest właściwie taka sama na wsiach i w miastach. Żadnego wpływu na poziom przemocy nie ma też wyposażenie placówki. Nieco mniejsza skala zjawiska jest natomiast w szkołach, gdzie jest ochrona.

Zachowania agresywne nie pojawiają się bez powodu. Jedną z przyczyn ich powstawania są z pewnością cechy indywidualne uczniów, ale nie tylko. Środowisko społeczne określa pewne normy zachowania, powiązane z karami za ich łamanie. W jednej szkole wyśmiewanie się z koleżanki spotka się z aprobatą kolegów, w innej uczniowie zareagują negatywnie, a w jeszcze innej pozostaną obojętni. Takie mechanizmy kontroli społecznej tworzą się w oparciu o więzi między uczniami i postawy wobec samej szkoły. Jeśli im na sobie nawzajem zależy, jeśli chodzą do szkoły nie tylko po to, żeby "odsiedzieć" odpowiednią liczbę godzin, to będą o to środowisko bardziej dbać i chętniej obronią nawet nielubianą koleżankę, chociażby po to, żeby nie psuć atmosfery.

Ofiara to uczeń samotny

Badanie obala jeszcze jeden mit. Chodzi o dość powszechne twierdzenie, że agresorem jest osoba sfrustrowana, niepewna siebie, która próbuje zrekompensować swoje braki dręcząc innych. Często jednak agresja nie ma nic wspólnego z emocjami. Dręczycielowi nie chodzi o napawanie się cudzym cierpieniem. To cierpienie ma być jedynie środkiem do osiągnięcia celu. W tym kontekście przemoc to działanie "na zimno", którego celem jest chęć zdobycia władzy w grupie, prestiżu.

Kto zostaje ofiarą? Badacze wskazują na kilka czynników ryzyka. Przede wszystkim może nią zostać osoba w jakiś sposób wyróżniająca się spośród innych, ale w sposób niepozytywny np. nadwagą. Ofiarą może być też uczeń osamotniony, ale nie tylko taki, którego w klasie nikt nie lubi. Chodzi o osobę, która nie może liczyć na niczyje wsparcie - przyjaciół nie ma nawet poza szkołą, a rodzice niezbyt się nią interesują.

Powszechnym jest pogląd, że dręczeni są często dobrzy uczniowie. Badania tego nie potwierdzają. Wysokie stopnie i inteligencja są raczej tym, co daje w klasie popularność. Potencjalną ofiarą może być natomiast ktoś z ocenami znacznie poniżej klasowej średniej, a do tego pochodzący z ubogiej rodziny, strachliwy lub też... lizus.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

m
martyna788
dobrze że moje dziecko nie ma takich kłopotów jak inne dzieci, które są dręczone w państwowych szkołach przez nauczycieli, wychowawców czy kolegów. Przykre to jest ale niestety prawdziwe. Moje dziecko chodzi do  niepublicznej szkoły podstawowej i nie mamy z nim problemów wychowawczych.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie