Przeżyłam, bo się zbadałam

Ewa Sznejder [email protected]
- One są chore? - to pierwsze zdanie, jakie ciśnie się na usta każdemu, kto po  raz pierwszy widzi łomżyńskie Amazonki. Kobiet tak radosnych jak one, nie ma w mieście wiele. Cieszą się każdą chwilą życia.
- One są chore? - to pierwsze zdanie, jakie ciśnie się na usta każdemu, kto po raz pierwszy widzi łomżyńskie Amazonki. Kobiet tak radosnych jak one, nie ma w mieście wiele. Cieszą się każdą chwilą życia.
Udostępnij:
Region. Nigdy nie zapomnę tej chwili. Wróciłam z imienin koleżanki Bożeny i biorąc prysznic wyczułam na swoim ciele guzek - opowiada Barbara Porwoł, nauczycielka z Łomży, od dwóch lat prezes Stowarzyszenia Kobiet z Problemem Onkologicznym.

- To było w niedzielę. W poniedziałek byłam już u lekarza, a w piątek na biopsji. Najszybciej jak można na operacji. Słowo "rak" nie padło ani razu, ale z miny lekarza wywnioskowałam, o co chodzi. Miałam 34 lata, małe dzieci. To brzmiało jak wyrok.

36 lat po operacji

Większość kobiet, które zapadły na chorobę nowotworową, przeżywa te same etapy zmierzenia się z wielkim, czasem śmiertelnym zagrożeniem. 15 lat temu Ewa Iwanowska, lekarka łomżyńskiego szpitala, postanowiła, że gdy przeżyje operację nowotworu, założy w Łomży klub Amazonek. Aby ze strachem przed chorobą nikt nie został sam.

Na pierwszym spotkaniu 18 pań siadło w kole. Każda przedstawiała się, mówiąc, jaki czas minął od operacji.

- Każda mówiła: trzy miesiące, dziesięć miesięcy - opowiada Barbara Porwoł. - Aż ostatnia z pań, w starszym wieku, powiedziała: trzydzieści sześć lat. To nami wstrząsnęło. Myślę, że Ewa specjalnie ją zaprosiła, żebyśmy wiedziały, że warto walczyć, że nie warto się poddawać. I dziś mogę śmiało się przedstawiać nowym osobom: Barbara, 11 lat po operacji.

Anna Dąbrowska, która prezesurę stowarzyszenia przejęła po Ewie Iwanowskiej, była jedną z pierwszych kobiet w Łomży, które oficjalnie, publicznie mówiły o swojej walce z chorobą. Potrafiła nawet żartować z raka - że skoro w niej jest, to trzeba go jakoś polubić. Wszystko po to, aby innych oswoić. Aby przekonać, że w zwyciężeniu choroby najbardziej przeszkadza strach. Potrafiła konsekwentnie walczyć o pieniądze na upowszechnianie wiedzy o chorobach nowotworowych.

Dziś stowarzyszenie cieszy się taką popularnością, że 1 proc. swoich dochodów przekazują mu nawet mieszkańcy Bielska-Białej i nadmorskich miejscowości. W tym roku dostały w ten sposób 40 tys. zł.

Darowany czas

Halina Drożyner od dzieciństwa uwielbiała malować. Czas znalazła dopiero na emeryturze. Teraz wystawy jej obrazów ozdabiają każdą organizowaną przez Amazonki uroczystość. Z płótna emanuje radość życia - kwiaty, pejzaże, ciepłe barwy słońca.

- Takie powinno być życie: radosne - podkreśla Halina Drożyner. - My szczególnie wiemy, jak jest kruche. Korzystamy z darowanego nam czasu.
Ten zachwyt życiem ujął Teresę Chludzińską, gdy współpracujący ze stowarzyszeniem ks. Andrzej Godlewski namówił ją do przyjścia na spotkanie organizacji.

- Takie roześmiane, radosne kobiety - mówi Teresa Chludzińska. - Zdziwiłam się, że są chore. Cierpiących na raka zwykle się skreśla z życia, spycha na margines. I ze mną też by tak było, gdybym została w domu. Siedziałam tam bez czucia, zmartwiała z przerażenia chorobą.

Teraz, gdy ktoś zdziwił się na jej widok: "To pani jeszcze żyje?", roześmiała się w głos i powiedziała: "I to jak!".

Nie dać się i żyć

Regularne usg i mammografia, samodzielne badanie piersi. Amazonki powtarzają to jak mantrę, jeżdżą na spotkania z kołami gospodyń wiejskich, urzędniczkami, nauczycielkami, uczennicami. Wożą fantom piersi z ukrytymi guzkami - uczą, jak własnymi palcami wykryć najmniejszą zmianę.

- Same kobiety najlepiej znają swoje ciało - podkreślają. - Najszybciej wykryją, że coś jest nie tak. Ale nie można czekać z pójściem do lekarza.
Co jakiś czas przychodzi do nich kobieta, która po wykładzie Amazonek poszła się przebadać. Przychodzi po operacji. Jeszcze jedno uratowane życie.

- Gdybyśmy uratowały choć jedno, to warto działać - podkreśla Barbara Porwoł.
Wie, że takich ocalonych istnień jest dużo, dużo więcej.

Dlatego bez wahania stają na scenie, występując w pokazie mody bielizny dla kobiet po amputacji piersi, piszą wspomnienia (zbiór "Pokonać los"), robią zbiórki pieniędzy na sprzęt diagnostyczny (zebrały 120 tys. zł na mammograf). Zawsze uśmiechnięte, z makijażem i pełne energii.

- Nie dać się chorobie i żyć - radzą wszystkim.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Gazeta Współczesna
Dodaj ogłoszenie