Przyducha na Podlasiu. Sytuacja poprawi się dopiero po spadku temperatur (zdjęcia)

Magda Ciasnowska
Magda Ciasnowska
Sytuacja w podlaskich rzekach nie ulega poprawie. W rzece Supraśl i w Biebrzy widać tysiące martwych ryb. Niektórzy podejrzewają skażenie wód.

Od kilku dni w rzece Supraśl rozgrywa się prawdziwy dramat. Tylko w ciągu dwóch dni, z wody wyłowiono ponad tonę martwych ryb.

Powodem złego stanu wody w rzece, który doprowadza do śnięcia ryb, jest przedłużająca się fala upałów powodująca tzw. przyduchę, czyli brak tlenu w wodzie. Jest to zjawisko dość częste w czasie wysokich temperatur powietrza. Powodem mogą być też ulewne deszcze i woda spływająca z pól.

Norma natlenienia wody wynosi 7 mg tlenu na litr wody. Obecnie w rzece Supraśl wartość ta wynosi 1-2 mg na 1 l. Najgorsza sytuacja panuje na odcinku rzeki od Supraśla do Wasilkowa.

Niektórzy twierdzą, że przyczyną tego, co dzieje się w Supraśli jest jednak nie przyducha, a skażenie wody.

Pani Agnieszka w niedzielę wybrała się na spływ z Sokołdy do Supraśli.

- Gdy tylko spłynęliśmy z jednej rzeki do drugiej, natychmiast uderzyła nas nieprzyjemna woń wody. Zobaczyliśmy częściowo brunatne trzciny i masę martwych ryb. Od dużych okazów, po malutkie. Widzieliśmy też raki, uciekające z tej wody na palące słońce. Do tego, na całej tafli wody widać było oleiste plamy. Kolor wody też jest brzydki, bardzo ciemny. Nie wiem, czy natura robiłaby sobie tak sama krzywdę - przyznaje pani Agnieszka.

Wiele osób zwraca też szczególnie uwagę na wspominany już odór, unoszący się nad rzeką.

- W górnym biegu, koło Piłatowszczyzny, dość intensywnie śmierdziała szambem i być może innymi zanieczyszczeniami. Widać że momentami następuje "zrzut" zanieczyszczeń do rzeki - twierdzi pan Wiesław.

Zaniepokojonych Podlasian uspokaja Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

- Te plamy to substancje humosowe i substancje organiczne, które spływają z pół. Rzeka ogólnie jest cała brunatna. I to właśnie jest spowodowane tym spływem powierzchniowym. Odór jest natomiast spowodowany rozkładem substancji organicznej w rzece - mówi Marcin Dziedzic, naczelnik wydziału inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku. - Pobraliśmy próbki i będziemy je badać pod względem obecności różnych substancji, i tym samym sprawdzić, czy rzeka nie została
zanieczyszczona. Wyniki tych badań poznamy prawdopodobnie w poniedziałek. Jednak te pomiary, które już mamy, zawartość tlenu, temperatura wody, przewodność właściwa, dają 90 proc. pewności, że jest to właśnie przyducha.

Jak słyszymy w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska, na poprawę sytuacji w rzece możemy liczyć dopiero gdy temperatury powietrza będą niższe.

Sytuację w Supraśli starają się poprawić podlascy strażacy. Od kilku dni, codzienne od rana druhowie równolegle napowietrzają wodę i wyławiają z niej śnięte ryby. W środę zastępy działały w Dobrzyniewie, Supraślu i w Wasilkowie.

Jednak, jak przyznaje Marcin Dziedzic, napowietrzanie rzeki przynosi jedynie miejscowy, niewielki (mniej więcej o 2 mg) wzrost poziomu natlenienia.

Przyducha w Biebrzy

Okazuje się, że Supraśl nie jest jedyną podlaską rzeką, w której widać niepokojące zjawisko. Mnóstwo śniętych ryb pojawia się bowiem także w Biebrzy.

- Nie jesteśmy w stanie sztucznie natlenić wody na tak dużym obszarze. Sztuczne natlenianie wody może się sprawdzić w niewielkich zbiornikach wody stojącej. Przy tej okazji możemy edukować społeczeństwo nie tylko o wpływie rolnictwa na ekosystemy wodne, ale przede wszystkim o skutkach zmian klimatycznych których właśnie doświadczamy i będziemy doświadczać coraz częściej - podkreślają pracownicy BbPN.

Zobacz też:

Legia zwolni Michniewicza?

Wideo

Materiał oryginalny: Przyducha na Podlasiu. Sytuacja poprawi się dopiero po spadku temperatur (zdjęcia) - Kurier Poranny

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
www.i.Bialystok.pl
14 lipca, 22:05, Gość:

W "zamierzchłych czasach" łąki były koszone aż do linii brzegowej i nawet przy największych upałach nie było problemu.Teraz woda wylewa na łąki których nikt nie kosi,więc trawa gnije-i mamy przyduchę.I nie ma co tworzyć teorii spiskowych.

W "zamierzchłych czasach" na polach nie było nawozów, gnojowicy które zatruwają wodę i nikt nie kosił łąk, a jakoś przyroda przetrwała bez człowieka tysiące lat

G
Gość
W "zamierzchłych czasach" łąki były koszone aż do linii brzegowej i nawet przy największych upałach nie było problemu.Teraz woda wylewa na łąki których nikt nie kosi,więc trawa gnije-i mamy przyduchę.I nie ma co tworzyć teorii spiskowych.
G
Gość
Czemu Społeczna Straż Rybacka nie jest przygotowana na taką sytuację? Pytam się???

Tylko o to chodzi, żeby składki od wędkarzy pobierać?

Na co ku...a one idą? Na pensję dla prezesów???

Wy straż wzywacie na przyduchę?

Straż i tak na pełne ręce roboty!!!

Inwestować te składki w sprzęt i do roboty!
Dodaj ogłoszenie